Powrót do spisu treści

CHRZEST

Chrztu nie może przyjąć istota czysta. Gdyż jest on odwróceniem energetycznego i duchowego stanu (jeśli ktoś jest czysty to bez chrztu od razu dopuszcza się do niego siły wyższe światłości – jeśli robi się to na niedorosłym człowieku - dziecku, to od razu dopuszcza się do niego siły Ciemności, pole dziecka zalewa galareta). Jezus przyjął chrzest gdy wzrósł na tyle by w myśli, słowie, czynie, pojmowaniu i rozumieniu na trwale zjednoczyć się ze światem duchowym i od tej chwili wyrażając jego prawdy. Nie mógł by sprostać czystości gdyby nie umarł i nie narodził się w tym alcie na nowo. Chodzi o to, że doskonalący się człowiek popełnia błędy, często nagminnie, a gdy osiąga w końcu wypraktykowaną czystość owe błędy przeszłości nie tylko mu doskwierają, ale i publicznie mogą być przypomniane.

Gdyby dwóch ludzi wiodło pokazowy żarliwy dyskurs na temat wiary i obaj posłali by w swoją stronę kontrolne pytania typu, czy czyniłeś zło?, tak zły człowiek jak i godziwy, a więc już istniejący w czystości Jezus, musieliby się przyznać do gwałcenia praw duchowych, a więc obaj zostaliby zdyskredytowani jako osoby godne do naśladowania. Kto wygrałby pojedynek na słowa mimo trwania w nieczystości? Odpowiedź jest prosta – ten kto wspiera programem i energią system, ten kto głosi odpuszczenie grzechów za nic, za trwanie w lenistwie i głupocie. Jezus musiałby odejść z kwitkiem bo nikt nie chciałby słuchać jego wskazów co do praktykowania duchowej prawdy w życiu, która w namiętności, przyjaźni, miłości i w egzystencjalnym spełnieniu łączy nas z drugim dzieckiem Boga.

Zwyciężyłby ten, kto w innych ludziach nie tylko nie dostrzegł by cudu istnienia i obiektu adoracji, ale na dodatek nakazałby ich podporządkowywać, trwać w stosunku do nich we wrogości energetycznej, a w życiu umiejętnie ograniczać, samemu z tego czerpiąc nie tylko materialne korzyści. Chrzest zagwarantował Jezusowi nietykalność. Poprzez śmierć samego siebie utorował on bowiem drogę do głoszenia prawd opartych na własnej czystości. Gdyby odbyła się publiczna dyskusja z papieżem (po chrzcie) i gdyby kontrolne pytanie dotyczyło czystości, a nie tylko było testem ze znajomości zwrotek z bajki o kopciuszku lub wersetów z biblii, każde takie pytanie o czystość coraz wyraźniej ukazywałoby moc Jezusa w Chrystusie. Gdyby dla przykładu obaj dyskutanci musieli by odpowiedzieć czy kradli i kradną, czy gwałcili i gwałcą, czy niszczyli i niszczą, czy kłamali i kłamią, a za każdą błędną odpowiedź w obliczu Boga nałożyli by na siebie paraliż jednej z kończyn, to po tej konfrontacji Jezus mógłby spokojnie odejść o własnych siłach udowadniając trwanie w bożej prawdzie.

Gdyby jednak po czasie, po przyjęciu chrztu (czwartego), który narodził go w przestrzeniach duchowych, kiedyś tam ukradł, zgwałcił, zniszczył czy wyrzekł nieprawdę dopadł by go ten sam paraliż co i papieża. W duchowym świecie chrzest jest wielkim wydarzeniem, jest prawem do zmiany stanu energetycznego i duchowego. Gdy wykonuje się go nad głową dziecka i w jego imieniu, na co zgodę muszą wyrazić jego opiekunowie, wtedy na stałe odwraca się proces czystości pozwalając takiemu człowiekowi tkwić w nieprawdzie i grzechu. Chrzest na niewinności odcina drogę Nieba do niesienia pomocy w trudnych chwilach. Nigdy o tym nie zapominajcie. Jeśli już chcecie naśladować Jezusa to nie naśladujcie papieskiej drwiny i kościelnego podstępu.

Przypomnijcie sobie wtedy co mówił Jezus o chrzcie wskazując iż jest to czyn duchowy, który w stanie jest pojąć jedynie dojrzały społecznie dorosły i duchowo otwarty człowiek. Nie popełniajcie tego błędu wobec własnych dzieci, nie stosujcie wobec nich Prawa Totalnego Podporządkowania bo to sobie po śmierci wypomnicie widząc w retrospektywie śmierci ile tym zła swym pociechom wyrządziliście. W oczach niewinnego dziecka widać czystą boską obecność. Nie odwracajcie tego procesu odcinając je od duchowego wsparcia i dopuszczając do ingerencji sił ciemności. Tego co czyste, co z Boga się poczęło, czyścić, chwalić, wywyższać i naprawiać nie trzeba. Gdy Bóg się poprzez dziecko odradza pośród nas przyjmijmy Go takim jakim jest i darzmy miłością. Jej braków nie rekompensujmy papiesko-szatańską sztuczką.

Są cztery poziomy chrztu (słownik pojęć). Innych chrztów nie ma i nie będzie. Chrztu dokonujemy w ciszy własnego sumienia. Ta chwila śmierci i narodzin, ta sekretna scena nie ma nic wspólnego z przepychem materialnego świata i maską obłudy odwracającą uwagę od prawdziwego obrazu nas samych i smutnej historii naszych duchowych dokonań. Chrzest to sekret trzymany w dłoni naszego Opiekuna.


Powrót do spisu treści