Powrót do spisu treści

DOSKONAŁOŚĆ EWOLUCJI

Świat jest doskonały, przez to pozwala na istnienie niedoskonałości pozwalającej na ulepszenie doskonałego. Inaczej wszystko musiałoby trwać w niezmiennym kształcie i byłoby do znudzenia nieewolucyjne. Tak więc i doskonałe znudzenie doskonałym może być jako forma zblazowania życiem. Może to też być wykorzystane do jego zmiany. Zmiana, o ile przewodzą zasady Prawa Wolnego Wyboru, doprowadza do powstania innej wersji tego samego po to, by życie nabrało innego blasku, by świat duchowy wciąż pozostawał centrum kreacji, a świat energetyczny testerem nowych cudów.

W ten sposób można zaplanować nowe w starym, zwłaszcza wtedy gdy owo nowe jest mniej wygodne od poprzednich rozwiązań. Dlatego testująca świat fizyczny i energetyczny uduchowiona jednostka ludzka potrafi ściągnąć nowe wzorce, projekty umożliwiające powrót do wygodniejszej wersji świata i samej siebie lub też zawierające w sobie nową, niedoświadczoną jeszcze serię wydarzeń, która rokuje nadzieję na wyjście z impasu lub na całkowitą poprawę zastanej rzeczywistości.

Kody projektujące nowe rozwiązania i wpasowujące je w stare nici DNA powstają wyłącznie w świecie duchowym. Sięgający po nie ludzie ani się domyślają, że nie są twórcami nowego, a jedynie jego kopistami. Z drugiej strony twórcą nowych rozwiązań jest nie kto inny, tylko nadrzędna część istoty ludzkiej, czyli sam Duch. Wychodzi w końcu na to, że kreacja jest ekonomicznym tworem jaki i tak zradza się w nadrzędnym umyśle za sprawą Świadomości.

Ostatecznie więc twórcą zmian i jej testerem jest nie kto inny tylko sam wielowymiarowy człowiek. Człowiek zawierający w sobie dwa potężne aktywatory łączące go z całością Wszechrzeczy, jak i z samym sobą, w całej rozciągłości siebie samego, które nazywamy osobowym i indywidualnym. Im doskonalsze sprzęgnięcie z sobą owych parametrów, tym pełniejsze korzystanie z algorytmów sprawczych, stwórczych i twórczych, z których korzysta człowiek, ale które z mocy prawa do niego nie należą. Nie wystarczy więc być pozornie doskonałym w jakiejś części siebie by móc korzystać ze wszystkich algorytmów zmian.

Gdyby tak było, zwyczajny człowiek fizyczny mógłby przestawiać gwiazdy na niebie doprowadzając do upadku wszechświata. Zrozumiałym więc jest, że czynnikiem decydującym o prawie do korzystania z „Feniksa” jest ludzka doskonałość oparta na harmonicznym rezonowaniu z Całością i na Dobru, czyli na zestawie aktywnych cnót wyrażających szacunek wobec Prawa Wolnego Wyboru, jak i podkreślająca umiejętność wyrażania się w nim i nim na wszystkich poziomach istnienia aktywnego wzorca człowieczeństwa, którego spuentowaniem jest symbol Syna Bożego.

W błędzie pozostanie jednak ten, kto poprzez mózg będzie próbował ująć w karby zrozumienia historię stworzenia Syna Bożego jako niebiańskiej doskonałości, bo mógłby on dojść do wniosku, że Ojca można dotknąć tylko po przekroczeniu granicy między światem rzeczywistym i nierzeczywistym.

Bóg i Prawo obowiązują wszystkie człony istoty ludzkiej i każda z nich może sięgnąć po laur zwycięstwa, po aktywację kodów jej przypisanych w boskiej matrycy. Poprawnym więc dla ludzi, jak i dla zrozumienia własnej ewolucji jest przyjęcie stwierdzenia, że każdy z członów istoty ludzkiej ma prawo sięgać po własną doskonałość i korzyści z tego wynikające, co potocznie nazywamy odnalezieniem w sobie pierwiastka boskiego.

I tak mamy Boga Człowieka Fizycznego, Boga Człowieka Energetycznego, Boga Człowieka Duchowego, jak i zwiastuna najpełniejszej aktywności i doskonałości Syna Bożego czyli Człowieka Prawdziwego zwanego Bogiem tej rzeczywistości. Pełne odczucie boskości jest ważnym etapem rozwoju człowieka. Bez tego niemożliwym jest przyjęcie tej roli wraz z korzyściami z tego płynącymi. Akces, świadome przyjęcie nowej roli nazywamy chrztem. Jest to wyłącznie umowa z samym sobą i musi być zawarta w ciszy sumienia, które z coraz wyraźniejszą zgodnością tworzą pospołu i postępująco umysł ze świadomością.

Mózg i psychika nie mają tu nic do powiedzenia gdyż są zaledwie koordynatorami pewnych funkcji życiowych fizyczno-energetycznych struktur. Ten kto pojmie owe zawiłości i wyrazi się w Duchu choćby poprzez twórczość czy miłosierdzie, ten będzie w stanie odrzucić siebie starego i przyjąć nową rolę. Bez uznania i wypracowania swojej boskości w niższej formacji samego siebie, przyjęcie nowej roli nie jest możliwe. O tym, raz na zawsze, zagubiony, zaszczuty energetycznym niedomaganiem, fizyczny człowiek, powinien pamiętać. Żadnej drogi na skróty nie uwzględnia nawet prawo sprawcze. Obojętnie w jakiej części samego siebie znajduje się i tak wspólna scena, to każda z tych części musi dbać o pozostałe.


Powrót do spisu treści