Powrót do spisu treści

INFORMACJA - PRAWDZIWY TWÓRCA WYDARZEŃ

Świat zbudowany jest z wydarzeń, takich "zdjęć" pogrupowanych w sekwencje obrazów. Mądrość polega na tym, by całe wydarzenie i pojedyncze sceny umieć poprawnie odczytywać. W ten sposób można odkryć widoczne i niewidoczne przyczyny wpływające na sceny jak i na całe wydarzenie.

Przecież robak pożerający płuca wpływa nie tylko na ludzkie zdrowie, ale i na ludzkie zachowanie. Poznając wszystkie elementy zdarzenia, możemy zrozumieć, w jakim zakresie zwyczajny robak jest w stanie wpłynąć na życie zarażonego nim człowieka. Możemy też bliżej przyjrzeć się sposobom, którymi chory człowiek buduje stabilność w sekwencji scen, dzięki której to stabilności zamierza jak najlepiej odnaleźć się w relacjach z innymi ludźmi.

Mówimy o dodatkowych informacjach ukrytych w tle toczących się wydarzeń, które mają jednak wpływ na wszystko. Przecież dwoje podobnych sobie z wyglądu ludzi może w identycznych sytuacjach życiowych zachować się zupełnie inaczej. Mający słabe płuca nosiciel robaka nie będzie w stanie wynieść z pożaru własnego dziecka, podczas gdy komu innemu może to nie sprawić trudności.

Robot (człowiek bez obudzonej świadomości, aktywny w trzech pierwszych wymiarach) jest programowo przewidywalny (dlatego co jakiś czas robi się testy w społecznej skali), człowiek energetyczny również, choć jest energetycznie doskonalszy, obu ich można poprawnie zanalizować na tle zdarzeń i pojedynczych scen.

Człowiek duchowy to z kolei stabilizacja i statyczna mądrość, która sama sceny i wydarzenia tworzy. W przypadku przeciętnego człowieka to egregor i informacje są tajemnymi siłami z ukrycia wpływającymi na sceny i wydarzenia. Popatrz na zdarzenie jako na skomplikowany system zmiennych, który utrudnia ustatycznienie ludzi. Robotów trzeba pilnować i stale ich doprogramowywać. Człowiek energetyczny, a tym bardziej duchowy sam staje się dla siebie stabilnym programem, jednak i on musi się rytualizować, czyli utrwalać odpowiadające mu wzorce zachowań.

Jeśli to pominie, jeśli rytualizacja nie będzie kontynuowana, to z powodu wejścia nowych zmiennych bardzo szybko zacznie on ulegać niewidzialnej sile kształtującej sceny i zdarzenia, w których uczestniczy. Pomysłem na radzenie sobie ze zmiennymi po nowemu warunkującymi zdarzenia jest restrukturyzacja, której właśnie doświadczamy na własnej skórze (2020 rok, koronawirus) poprzez tworzenie nowych form zachowań w walce z koronawirusem. Miast rozpaczać - śpiewamy, miast okradać sklepy - zwiększamy zainteresowanie głodówkami.

Ale słaby człowiek robi odwrotnie. Miast rozliczyć rząd z pieniędzy przyznanych na rozwój szpitali, woli zasilać fundacje, miast wytknąć haniebną postawę kościoła - ogląda telewizyjne seriale o księżach, na siłę programując umysł na moralność. Słaba, zniewolona jednostka będzie szukać informacji, a nie prawdy. Informacji, które zagłuszą głos sumienia i podpowiedzi rozumu. A podpowiadaczy jest wielu i każdy w tym widzi swój interes.

Przecież łatwiej jest kraść wspólnie niż samemu, dużo prościej jest osaczyć człowieka za pomocą moralności, niż wzorcując go za pomocą pięści. Na czołg samemu też się nie zarobi. No i to co najważniejsze - wojny wygrywa się pionkami, a pionki trzeba systematycznie warunkować, a potem je w podmiotowości utrzymać. Nie chcemy przecież o tym co by pionki ze światem uczyniły bez karzącej ręki systemu.

W dobie wzrostu ludzkiej populacji niewolnictwo technologiczne może się okazać jedyną formą zapanowania nad ludzkim żywiołem i jego wewnętrzną niestabilnością, którą trzeba zwalczać sterowaniem informacją. Historia z koronawirusem jest tu dobrym przykładem na to jak można stworzyć więzienny model bez angażowania w to wielkiego kapitału.

By wprowadzić restrukturyzację można też wypełnić świat wieloma zmiennymi, ale to wprowadza chaos i nie pozwala robotowi na wytrwanie w roli posłusznego obywatela. Taki człowiek, nie rozumiejąc tego co się dzieje, wpada w panikę i staje się niebezpieczny. Trzeba go więc przygotować na nowe, podsuwając mu nowe tłumaczenie zachodzących zdarzeń.

Nikt przecież nie powie mu, że nadchodzi czas technologicznej depopulacji, bo by się zirytował i chwycił za broń. Ale jak mu się podsunie historię z koronawirusem i pochwali jeszcze za to, że dzielnie broni swojego życia (siedząc w domu), to nie tylko będzie przygotowany na rzeź w przyszłości, ale i swoim zachowaniem wesprze system w masowym mordzie.

W dobie masowego scalania ludzi, czego dobrym przykładem jest łamiący granice Internet, trzeba stworzyć sytuacje, w której oddzieli się ludzi od siebie według nowych zasad, tak aby nie dostrzegli, że zostali na siebie napuszczeni (inny człowiek jest zagrożeniem bo może być nosicielem wirusa). Jest stu Putinów, a nie jeden, sto kościołów, a nie jeden, sto pomysłów na życie, a nie jeden ( i wszystkie próbują zdominować inne). W ten to właśnie sposób oflagowane prawem i wzmocnione siłą egregorów zło, trzyma ludzi w podzieleniu i niczym szara eminencja wpływa na zdarzenia siłą określonych schematów je tworzących.

Takimi elementami są święte księgi, granice, kolor skóry itd. Gdy ludzi łączy świadomość, wtedy pojawia się potrzeba ujednolicenia wszystkiego. Przywódca jest jeden, religia jedna, choć w wielu odsłonach, jeden pomysł na życie, którym jest uczynienie człowieka szczęśliwym, choć na różne sposoby. Wtedy pojawia się akceptacja dla inności, która przestaje być zaprzeczeniem jedności. Powoli zanika umysłowe napięcie, wraca spokój, a z nim budzi się świadomość. Akceptacja to zaprzeczenie podziałów, które przybierają formę odmienności nadającej życiu prawdziwy koloryt. Mało tego. Odmienność staje się uroczym dodatkiem do każdej formy społecznego przejawiania się. Gdy z czasem zaczyna jej brakować nuda i stereotyp wręcz dławią, więc nowy kolor, nowa forma stosunków społecznych wręcz zachęcają do tańca.

Chcesz, żeby cię ludzie akceptowali, ale sam siebie nie akceptujesz? To jest niemożliwe, bo jesteś informacją kształtująca twoje własne sceny życia. Będąc w lęku, tworzysz iluzję o sobie samym, z której budujesz nowy, odpowiadający tobie lub systemowi, dom. W nim jesteś zaradny jak nigdy, choć ledwie przędziesz koniec z końcem. W nim jesteś mądry jak nikt na świecie, choć ty jedynie się doinformowujesz.

By udowodnić innym, że owe informacje są wiedzą, że są prawdziwe, a ty jesteś z kolei wielkim mistrzem w ich układaniu, a nie ofermą próbującą innym mydlić oczy, wtedy zaczynasz czcić źródła tej rzekomej wiedzy, stając się automatycznie ich niewolnikiem, jak i niewolnikiem oszustów, którzy owe informacje stworzyli lub spreparowali.

Z dnia na dzień stajesz się dla ludzi kłamcą, a człowiek będący w kłamstwie tworzy wewnętrzne schematy ustawiania scen tak, by zdarzenia w których uczestniczy ukazywały go jako przewodnika nie tylko dla samego siebie. Stąd zamiłowanie kłamców do noszenia pod pachą Biblii, Mein Kampf, skryptów z prawa gospodarczego, prawa karnego i wszystkiego innego co go rzekomo wywyższeniem systemowym ponad podziałami stawia. Treścią życia stają się dla niego informacje w książkach zawarte, a nie on sam i jakość jego własnych doświadczeń.

Tacy ludzie nie mówią o własnym doświadczeniu, bo owego najczęściej nie ma lub jest częściowe, tylko o doświadczeniach innych ludzi, które są na dodatek ledwie opisem informacyjnym czegoś, co w ogóle trudno nazwać doświadczeniem. Mamy tu więc do czynienia z oficjalną propagandą systemową, która słabym ludziom podnosi morale poprzez nadanie im roli systemowego agitatora.

Świadomość nie ulega sile informacji, choć bierze ją pod uwagę, tylko całą swoją wiedzę opiera na własnych doświadczeniach lub na doświadczeniach wspólnych, przeżytych z innymi ludźmi, zawartych w DNA, które podczas jasnowidzenia odsłaniają prawdę o tym, jak rzeczywistość wygląda lub wyglądała. Taki człowiek uczestniczy w scenach nie podpisanych przez informacje zawarte w umyśle, tylko opiera się na autentycznych doświadczeniach zanotowanych w prawdziwej, a nie w sfałszowanej historii, co pozwala mu uczestniczyć w zdarzeniu po swojemu.

I tak dla przykładu, systemowy robot, dawny niemiecki obywatel, na widok Niemca mordującego Żyda, odczuwał coś na kształt narodowej dumy, co mu dodawało skrzydeł i nie był w stanie ujrzeć hitlerowskiego zamordyzmu lub autentycznej przyczyna zajścia, którą była chęć przejęcia majątku drugiego człowieka. Narodową dumę zbudowano na ludzkim zwyrodnieniu.

To samo informacyjne otumanienie dostrzegamy w kościelnej agitacji. Przecież i ślepy widzi, że panowie kościoła są jaskrawym zaprzeczeniem wszystkiego tego co głoszą święte księgi trzymane pod pachą religijnych niewolników. To samo umysłowe zaprogramowanie na postrzeganie świata poprzez pryzmat zakodowanych w umyśle informacji można dostrzec w zachowaniu ludzi, którzy jedność z innymi ludźmi postrzegają jako układ, w którym wyłącznie oni zostają nagrodzeni. Po co pracować i starać się o drugiego człowieka, gdy wystarczy mu wmówić, że to on ponosi winę za nasze łzy i niepowodzenia.

Nie zwracamy uwagi na to, jak i gdzie nasiąkamy informacjami. Traktujemy jak zwykle dane, które gdzieś tam wpadają w ucho, a drugim są wyrzucone na śmietnik. Błędnie zakładamy, że usuwane są z nas wszystkie, na które nie zwracamy uwagi. Tymczasem odrzucone informacje gniją na umysłowym śmietniku, powoli zatruwając nas pozornie martwymi algorytmami, które dzień w dzień modyfikują nasze spojrzenie na świat, tworząc z nas nieświadome tej obróbki narzędzie systemu.


Powrót do spisu treści