Powrót do spisu treści

KARMA, DUSZA, UFO, SZATAN

Mówicie o UFO, a nawet nie podejrzewacie, że wielu z was pochodzi z innych planet. Mówicie o pamięci genetycznej, a nie potraficie dostrzec prostej przyczyny, przez którą dostęp do niej macie wstrzymany. Jest nią wasza niedoskonałość. Mówicie o Duchu, a są to dla was pusto brzmiące słowa, w których ukryliście tęsknotę za porzuconym rajem. Duch jest niczym, jest tak odległą dla was rzeczywistością, że sami zadajemy sobie pytanie - jak to jest możliwe, że nie podnosząc świadomości do jego poziomu w ogóle możecie wejść z nim w kontakt. Mówicie o duszy, którą sami jesteście, oceniacie ją i interpretujecie, ale czynicie to w ustalony z góry sposób. W sposób w was uwarunkowany. Całe wasze rozumienie świata jest zaprogramowane w 92%, a dostępne wam rozumienie nie przekracza wartości 3%. Utraciliście to co było wam dane w 100%. Odrzuciliście tą umiejętność wraz z darem niewinności, którą zastąpiliście potrzebą sycenia się bólem drugiego człowieka. Wytracając siebie pozbyliście się stopniowo wiedzy o tym kim jesteście i jaką rolę macie do odegrania.

Nisko upadliście, ale możecie coś zrobić by się z tego upadku podnieść poprzez dojrzenie prawdy o was samych - ujrzycie wtedy sens wszystkich przeszłych i przyszłych wydarzeń. Poprzez trzy źródła na waszej planecie, jesteśmy siłą, która te zmiany wprowadza.

Każdy z was może z nami rozmawiać o ile wystarczająco mocno otworzy na nas swoje serce. W waszym języku oznacza to podniesienie wibracji do takiego poziomu by móc wejść do naszego domu, do domu, który kiedyś sami opuściliście na swoje własne życzenie.

Wiedza, którą otrzymujecie przez nasze źródła, lub sami odczytujecie poprzez właściwe wibracje jest błogosławieństwem dla was wszystkich. Dzięki niej nie tylko między sobą się odnajdziecie, ale i zrekonstruujecie (DNA). Jednak nawet dla nas jest to teraz tylko teoretycznym założeniem.

Świat jest jedną wielką zmienną i nawet my określamy wszystkie przyszłe wydarzenia na podstawie łańcucha przyczynowo skutkowego. By się podnieść nie zwracajcie uwagę na niedoskonałości źródła wiedzy (Popko), ale na słowa, które z niego płyną. Korzystajcie obficie ze wszystkich przekazanych przez niego umiejętności bo są wystarczające by znaleźć samodzielnie drogę do domu, a o nią to właśnie chodzi.

Nie o UFO, nie o pieniądze i sławę, ale o szansę na wasze zbawienie. Wasze odcięcie się od Stwórcy jest zbyt rozległe byście mogli je o własnych siłach zasklepić (stąd nasza pomoc). Bez naszej pomocy nie jesteście w stanie wykonać nawet podstawowej pracy nad sobą.

Uchylamy wam rąbek tajemnicy o ewolucji dusz na waszej planecie jak i o roli UFO w tej próbie ratowania własnego istnienia. Są to informacje wystarczające by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi i właściwie je zinterpretować. Nie ważne z kim macie do czynienia. Czy jest to mieszkaniec odległej Galaktyki, czy wasz sąsiad Kowalski. To i tak zawsze jest człowiek czyli przyobleczona w ciało, wzrastająca dusza. Ciała różnią się między sobą wyglądem, budową wewnętrznych organów, ale wszystkie one wyposażone są w ten sam łańcuch DNA.

Bez względu na planetę, na jaką rzuci nas los, DNA dopasuje ciało, duszę i wewnętrzną strukturę przestrzeni do panujących tam warunków po to by umożliwić duszy jak najlepsze poznawanie tamtejszego świata i doświadczanie drugiego człowieka. Problemem nie do przeskoczenia jest określony czas żywotności duszy. Jest ona wieczna, ale nie nieśmiertelna. Ponieważ dusza to My, to mamy powód do zmartwień bo musi ona na czas zrozumieć co trzeba zrobić by nie przestać istnieć przed czasem swej energetycznej śmierci.

Długość jej życia jest porównywalna z 4 - 6 tysiącami lat życia ciała fizycznego. W zależności od trwałości ciał fizycznych, dusza mniej lub więcej razy schodzi na plan fizyczny i będąc ucieleśnioną doświadcza wszystkiego jednocześnie wzrastając w swoim prawie lub w nim upadając.

Idealnym rozwiązaniem jest posiadanie długożywotnego ciała fizycznego co pozwoliłoby duszy na pełne doświadczenie dzieciństwa, potem na zaliczenie kilkudziesięcioletniego dorastania, wielusetletniej pracy na rzecz cywilizacji co na starość dałoby jej szansę osiągnięcia integracji energetycznej dzięki której mogłaby być na trwałe zespolona z Duchem. Mając dostatecznie wiele czasu na naukę, człowiek miałby czas nie tylko zasmakować miłości fizycznej i energetycznej, ale i nauczyłby się doświadczać również powinowactwa energetycznego - namiętności w innych rodzajach związków np. przyjaźń, uwielbienie, nadzieja, radość, rozkosz itd. Oraz utrzymywać w sobie stany duchowe takie jak troska i opieka czy zrozumienie i odpowiedzialność.

Osiągnąwszy taki stopień energetycznej doskonałości przed czasem swego rozpadu, dusza mogłaby być całkowicie wchłonięta przez Ducha, co umożliwiłoby jej dalsze wzrastanie w światach wysokoenergetycznych, w tym pozostających już bezpośrednio pod patronatem świata duchowego.

Nie ma tu znaczenia w jakim prawie dusza została zrodzona - w prawie wolnego wyboru czy też w prawie totalnego podporządkowania. Znaczenie ma preferowana przez nią forma związków z całością. Jedność czy oddzielenie. Dobro czy zło kierujące jej postępowaniem. W jednym i drugim prawie zło potrafi odciąć duszę od jej własnego ducha i tak pozyskaną i tak uwiedzioną oddać pod panowanie ducha ciemności.

Cyrograf zależności dusza podpisuje nieustannie każdym niecnym słowem, myślą i czynem. My - ludzie z planety Ziemia zostaliśmy powołani w prawie wolnego wyboru, co oznacza iż nasza droga rozwojowa, nasza otwartość serca, zawsze musi być skonkretyzowana na pomaganiu drugiemu człowiekowi w doświadczaniu całości zgodnie z jego wolną wolą. Nie mamy prawa niczego mu odbierać, w niczym go ograniczać, czegokolwiek mu zakazywać, nakazywać czy w jakikolwiek inny sposób łamać jego wybory na fizycznym i energetycznym planie.Silne odczucie kochania, wybaczenia, współodczuwania, współtworzenia powinno coraz wyraźniej synchronizować wspólne życie, nadając mu coraz jaskrawszy odcień duchowy. W ten sposób z wolna odbudowuje się Eden będący materialnym odzwierciedleniem Raju.

Ale poznając dobro i zło, przemierzając czas i przestrzeń, dusza poddawana jest także próbom, które mają zaświadczyć o jej niezłomnym trwaniu w powołaniowym prawie. Skoro dusza, a późniejszy Duch ma być Stwórcą Wszechświata, to musi ona od podszewki poznać całe życie - jego złe i dobre strony, i tak nauczyć się je formować by zawierało w sobie wszystkie dostępne rozwiązania.

Jednak doświadczając przeciwieństw tego co dla Ducha ważne może ona tak bardzo zagustować w niewłaściwych rozwiązaniach, że to je, a nie swój wewnętrzny drogowskaz wybierze w swym dalszym istnieniu. Wtedy dusza zaczyna błądzić i się stacza, zaczyna jej smakować "ludzka krew". Stawia na oszustwo i podstęp. Odcina się od miłości i współpracy. Poziom odstępstwa od Prawa i jej gruntujące się znieprawienie jest widoczne w galaktycznym dowodzie osobistym, który nazywamy Macierzą. Można w niej odczytać znacznie więcej niż tylko jej energetyczny i duchowy upadek, bowiem wszystko co jest związane z ludzkimi powłokami jest tu odnotowane.

Można tu nie tylko dokładnie przyjrzeć się stanowi ducha i duszy, ale i określić moc ciała egzystencjalnego, zdrowie ciała fizycznego, a nawet poszczególnych jego organów, czy też dowiedzieć się kto i kiedy ingerował w struktury DNA. A jeśli zyskuje się prawo działania z poziomu macierzy to właśnie w niej wprowadza się zmiany, które potem są widoczne w świecie materialnym i energetycznym.

Już dziesięcioprocentowa zmiana w tym obszarze oznacza przywrócenie połączeń między Duchem a duszą co określamy mianem powoływania z martwych lub mianem stałej przemiany. Smutny jest los dusz, które stoczyły się tak bardzo, że straciły prawo doskonalenia się w znanych sobie przestrzeniach. Nikt ich tam więcej nie chce. Upadając z każdym nowym wcieleniem rodzą się w coraz gorszych warunkach by na własnej skórze doświadczyć takiego samego bólu jaki zadawały za życia innym.

Kryminalne środowisko, w które schodzi splamiona krwią bliźnich dusza, nie sprzyja zmianie postawy gdyż systemy społeczne stworzone przez wcześniej zesłanych kryminalistów hołdują osłabieniu, a nie wzmacnianiu duchowej czystości. Co prawda dostaje ona na starcie zastępczą osobowość na czas dzieciństwa mającą w czasie dojrzewania kierować ją ku lepszemu, ale jak uczy życie wszystko jest tak ułożone, że społeczeństwo miast pomóc duszy podnieść się z upadku jeszcze jej ten upadek pogłębia. Wtedy rdzenna, kryminalna osobowość na powrót zaczyna dominować i dusza ostatecznie wybiera niewłaściwą drogę kariery. Przedkładając zyski doczesne nad wiekuisty spokój osiąga sukcesy za życia, ale próby nie zalicza.

Oczywiście każda dusza rodzi się z wewnętrzną potrzebą odczuwania jedności z ludźmi i z Bogiem i stara się tę potrzebę zaspokoić, ale sposób w jaki to robi jest wysterowany przez kryminalny system i nie ma to nic wspólnego z bożym ładem i z pierwotnym programem cywilizacyjnym. Dusza woli wierzyć w odpuszczenie grzechów przez innego skazańca niż pracować nad obudzeniem własnego człowieczeństwa. Braterską jedność z innym człowiekiem zamienia w podporządkowywanie go i jeszcze potrafi zręcznie wytłumaczyć ten stan rzeczy.

Wyrażone w mrocznym społeczeństwie prawo moralne skutecznie tłumi wyrzuty sumienia, a dawne kryminalne nawyki, które kształtowały się w poprzednich wcieleniach, systemowo i religijnie nagrodzi. Czasem jakiś czysty Duch schodzi na takie mroczne planety i próbuje żywym przypominać o tym co się dzieje, jak się sprawy mają. Podpowiada, że życie w czyśćcu to nie zabawa, ale nikt go słuchać nie chce. A jeśli już żyjąc fizycznie czynił jakieś cuda, przez co na trwałe zapisał się w ludzkiej pamięci, to religijne struktury przechwytują pamięć o nim i wykorzystują do gruntowania religijnego oprogramowania. W ten to sposób Jezus stał się promotorem tego z czym sam przez całe życie walczył.

Najgorzej wygląda to w przypadku bardzo upadłych dusz, którym nie pozostało zbyt wiele czasu i które muszą jak najszybciej wzmocnić swoją energetyczną biologię by nie dać się przechwycić przez siły zła, których pasma same w sobie rozbudowywały. Dusze takie są wściekłe z powodu swej bezradności i niebezpieczne w swym znieprawieniu. Nikt nie chce je przyjąć na swoje planety, nawet na te średnio czyśćcowe. Każdy się ich boi. Każdy lęka się tego, że w swej zapalczywości i okrucieństwie bez mrugnięcia okiem zniszczą dom, który gotów byłby udzielić im schronienia na czas próby. Dla tak wyrodnych istot przygotowano specjalne rozwiązania. Są nimi planety czyśćcowe o obostrzonym rygorze powstałe na granicy światła i ciemności i każdej resocjalizującej się na niej duszy gwarantują pośmiertną karierę według jej zasług. Gorsze idą już tylko do piekła. Lepszym, o ile dysponują tylko energetyczną rezerwą mocy życia daje się szansę powrotu na planety, z których je deportowano - te o mniejszym obostrzeniu.

Nasz świat nie sprzyja zbawieniu od zła. Jezusową czystość w myśli, słowie i czynie zastąpiono kościelną intrygą i systemową służebnością. Jak w takich okolicznościach ma wyglądać praca nad własnymi słabościami skoro mordowanie braci służy bogu i systemowi za co nierzadko zostaje się świętym lub bohaterem. Watykańscy właściciele pierścieni do całowania dziś posyłają wiernych na krucjatę, a drugiego dnia sami gwałcą dzieci swych żołnierzy. Kody, obłudne emblematy iluzji, chrzty i komunie, dyplomy i odznaczenia, cała ta programowa oprawa nie ma nic wspólnego z Jezusowym słowem. Ale nikt nie przyjmuje prawdy o tym co się dzieje i jak to się ma do stwórczych założeń. Nikt nie chce jej widzieć. Żadne ostrzeżenia przed skutkami takiej postawy na nikim nie robią wrażenia.

Dlaczego tak się dzieje, że ludzie nie chcą podnieść się z upadku i ujrzeć światła nadziei na niebie. Jest tak bo wolą sycić się swoją wyższością i bez końca napawać pychą. Wolą kurczowo trzymać się wypróbowanej, dającej profity postawy niż myśleć o tym co będzie po śmierci. Tacy ludzie w ogóle nie wierzą w śmierć. Dla nich odejście z tego planu nie istnieje. To mrzonka. Wmawiają sobie nieśmiertelność po to, by nie przyznawać się do służenia złu, by na wszelki wypadek zawsze mieć czas na naprawę błędów. Oni nie są głupi. Oni doskonale wiedzą czym są w oczach Boga, dlatego zamienili go na papieskiego sułtana. Oni kościelną iluzję tkają nie dla siebie, ale dla tych co nie zamierzają z nimi iść do piekła. Tak z czystej duszebnej zazdrości.

Gdy przeklinają tych co do kościoła nie chodzą to tak naprawdę przeklinają samych siebie za to, że dali się na kościół nabrać, że odeszli od światła. Po drugie, jeśli już znajdzie się ktoś, kto zacznie pojmować w czym rzecz i zechce się obudzić z iluzji samego siebie, to nie będzie tego w stanie zrobić, bowiem wszelkie informacje na temat powrotu do źródła są skrzętnie ukryte. Zaś dotarcie do zawartej w DNA biblioteki wiedzy o własnych siłach jest praktycznie niewykonalne. Nadto rynek religijny i ezoteryczny puchnie od opisów dróg prowadzących ku Bogu, ku oświeceniu, ku wolności. Uśmiechnięte twarze reklamujących się mistrzów rzekomo to potwierdzają. Widzicie radość w oczach? Czujecie ten spokój? Nasycili się Ojcem i już niczego lękać się nie muszą. On dał im wszystkie dary, także pieniądze - krzyczą reklamy zapraszając do wspólnego tańca ułudy.

Kto tak naprawdę tka tą ułudę? Ciemność, którą na tą planetę sprowadziło ludzkie znieprawienie. Pod roboczą nazwą "ciemność" kryje się potężna istota duchowo-energetyczna zwana szatanem. To ona stworzyła tu szereg stref i kanałów, które niskimi wibracjami stale przenikają ludzkie umysły i psychikę. Nie pozwalają człowiekowi wibrować w wyższych rejestrach, a więc i korzystać z dobrodziejstw drugiej osobowości. Niewidzialny agresor za pomocą podpiętych pod siebie jednostek stworzył całą systemową strukturę, która niszczy dobro, a nagradza zło, która nagradza każdą niecność, a ślepym czyni na widok dobra. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że są czymś w rodzaju hodowli, takimi świętymi krowami, które dla ciemności produkują niskie wibracje (energetyczna krew), a dla zdeprawowanego duchowo UFO stanowią zwyczajny skład części zamiennych. Znieprawienie dusz jest tak wielkie, że średnio 70% żyjących ludzi przechodzi po śmierci ciała fizycznego pod inne prawo, tracąc raz na zawsze możliwość ratunku. Zaś ilość produkowanej energii przeciwnej jest tak ogromna, że nie tylko wystarcza na potrzeby rezydującej tu ciemności, ale jest jeszcze trzema kanałami odprowadzana w światy do niej należące. Jeden z nich znajduje się w Jerozolimie, drugi w Niemczech, a trzeci w Indiach.

Trudno więc się dziwić, że do tych miejsc ciągną wszystkie główne pielgrzymki. Religijny wodopój czarnej wody płynie stąd na cały świat. Drugi oprawca ludzkości jest równie przebiegły jak Szatan. Dysponuje większą od naszej wiedzą, kosmiczną technologią i nieźle sobie radzi w przestrzeniach astralnych. Jest nim UFO - ludzkie znieprawione cywilizacje, społeczności stojące na znacznie wyższym poziomie rozwoju niż my. Są to ludzie z pełną pulą chromosomów oraz brakiem blokad uniemożliwiających penetrację światów energetycznych i duchowych. Oni widzą to czego ludzkość może się zaledwie domyślać. Oni nie żyją iluzją własnej poprawności tylko rozpaczliwie walczą o przedłużenie żywotności ciała fizycznego i swej splugawionej grzechem duszy. Wiedzą, że na krańcu drogi ich życia czeka przejęcie ich przez ciemność. Dysponują technologią pozwalającą przedłużyć żywotność duszy i orientując się w zawiłościach inkarnacji odwlekają tą chwilę jak tylko się da. W ich chorej kalkulacji nie ma znaczenia w jaki sposób będą uciekać przed swoim haniebnym końcem. Znaczenie ma odwlekanie tego końca w nieskończoność.

To im zawdzięczamy kody karmiczne i energetyczną ślepotę, zdefektowanie ciał fizycznych i utracenie umiejętności wpływania na materię. Uczynili nas kalekimi i głuchymi na odgłosy świata energetycznego i duchowego. Uczynili z nas typową hodowlę i magazyn biologicznych części zamiennych. Interesują ich przede wszystkim aktywne biologicznie substancje, które produkuje ludzki organizm w chwilach zagrożenia lub podczas ogromnego wysiłku fizycznego. Nimi zasilają własne systemy regeneracyjne przedłużając żywotność własnych ciał średnio do 2-5 tysięcy lat (w zależności od cywilizacji). Takie getta i laboratoria śmierci są pobudowane także na naszej planecie i widok umierających tam ludzi nie ma sobie równych. Jest to przeżycie po dwakroć mocniej ściskające serce niż jakakolwiek wzmianka o holokauście. Oprawcy są tak technologicznie doskonali i tak zręcznie wszystko ustawili, że nie potrzebują wszczynać już żadnych wojen by mieć pod dostatkiem świeżego towaru. Potrafią z fizycznej przestrzeni wyciąć całe osiedla, rodziny z domu, a nawet porwać wytypowane osoby o ile pasują im pod względem atrakcyjności czy jakości kodu genetycznego, czego my nawet nie będziemy świadomi. Czyszczenie pamięci mają opracowane do perfekcji.

Sprawa porwań i wycinania przestrzeni nie jest już nowością, ale w formie książkowej może być dla wielu takim samym zaskoczeniem jak Roberta Monroe "Podróże poza ciałem". Ale nawet fizyczne niewolenie i torturowanie ludzi nie może się równać tragedii jaką przechodzą przechwycone przez UFO ludzkie dusze. Dusza ludzka jest energią. Subtelną bo subtelną, ale jednak energią. Dopóki ma ona trwałe związki z Duchem żadnym sposobem nie można jej posiąść. Ale gdy ona sama z własnego wyboru odetnie się od ducha staje się wtedy łatwym łupem dla każdego agresora. Takie dusze UFO nazywa paczuszkami. Po rozbiciu na czynniki pierwsze są one w postaci energetycznego żelu wklejane w struktury słabnącej duszy UFO.

Gdy zapisy jakiejkolwiek duszy spadną w archiwum zrodzenia poniżej jednego procenta staje się ona właściwie bezradna wobec energetycznej technologii jaką dysponuje UFO. Co prawda jednoprocentowe połączenie wciąż łączy ją z Duchem i do czasu śmierci ciała fizycznego musi on, chce tego czy nie, utrzymać ją w określonym schemacie energetycznym, ale zobowiązanie to znika ostatecznie w chwili zgonu. Pozbawioną ochrony duszę otumania się uderzeniem pól energetycznych jakie tworzą się na przykład w stosie atomowym. Po odparowaniu ciała fizycznego w reaktorze jądrowym dusza doznaje energetycznego wstrząsu co do złudzenia przypomina człowieka z wyłączoną pracą mózgu. W takim pół umarłym stanie można z nią zrobić wszystko tak jak i będącym w śpiączce człowiekiem, który nie jest świadomy tego, że ktoś pobiera jego organy do transplantacji. Wstrząs jądrowy ma to do siebie, że czyni z duszy pozbawiony świadomości wrak, który Duch uznaje za całkowicie martwy i odcina łączące z nią nici, o ile zapisy duszy w macierzy nie przekroczyły jednego procenta. Nie przez przypadek rozkwit atomistyki nastąpił po II wojnie światowej. Z powodu zagrożenia masowym ludobójstwem jakie spowodowała I wojna światowa na forum cywilizacji kosmicznych wydano zakaz używania ładunków nuklearnych na naszej planecie. Ponieważ ludzkości ograniczenie takie nie obowiązuje obdarowano nas wspaniałą wiedzą na temat rozszczepienia jądra atomowego i nauczono produkować bomby atomowe, a potem szpikować świat elektrowniami jądrowymi.

Wbrew ekologicznemu rozsądkowi atomowe krematoria rozmnożyły się jak grzyby po deszczu przerabiając cichaczem "paczuszki" tysiącami. W zmodyfikowane biologicznie ciała zeszły wzmocnione energetyczną bioplazmą dusze UFO-elity i problem przedłużenia żywotności duszy w podrasowanych ciałach przestał dla nich istnieć. Znieprawione UFO, które stworzyło na tej planecie prawdziwą hodowlę zamienników doskonale wie, że jest odcięte od światła po wszystkie czasy i że nadejdzie dzień rozliczenia się za krzywdy, które z ich ręki spotkały bliźnich. Kosmiczna technologia odwleka ten dzień sądu ostatecznego, ale i tak on nadejdzie. Dla ciemności - jedynego władcy tej planety, żywotność duszy UFO nie ma znaczenia, ją radują planetarne obozy śmierci, które sieją w złapanych w pułapkę duszach prawdziwe spustoszenie. Swój swojego wspiera i choć wygrywa, wygranym jest tylko jeden z nich - ciemność.

Społeczność UFO już dawno z nami się zasymilowała. Wielu pochodzi z innych planet choć faktu przesiedlenia nie pamiętają. Tylko elita zachowała prawo do trwałości wspomnień. Taki luksus nie dotyczy ziemskich pariasów. Ciała można przejąć i się w nie wprowadzić. Można też stworzyć nowe i się w nich zadomowić, ale można równie dobrze narodzić się na nowo, tak po bożemu - typowo karmicznie i stracić pamięć poprzednich wcieleń. Tylko rządząca planetą śmietanka ma czystą genetykę i doskonale porusza się w materii energetycznej.

Oni pamiętają, oni wiedzą, oni widzą, oni czują i po mistrzowsku sterują tym wszystkim. Zadomowili się tu na dobre i ani im w głowie niszczenie wspólnego domu, zwłaszcza gdy jest tak wygodnie. Tylko my, zniewolona szarość, materiał biologiczny i ta cenna energetyczna bioplazma jesteśmy ślepi i głusi i ani się domyślamy, że nowożytny Hitler wciąż nas trzyma w garści. Nie odbierzemy mu władzy nad tym światem, ani nie zabronimy mu się klonować. Nie mamy na to żadnych szans. Dopóki jesteśmy energetycznie słabi i duchowo nieświadomi nie możemy nic zrobić w sprawie zamknięcia laboratoriów śmierci na naszej planecie. Elita tego świata żyje w podziemnych miastach, mniej ważni tworzą potężne rodziny i twarze wielu z nich można obejrzeć na pierwszych stronach gazet. Rządzą, mają się dobrze i za nic mają głód i brak pieniędzy. Hipnotyzują ludzi lub się nimi bawią, zwłaszcza na krwawym rodeo w jednej z amerykańskich puszcz w USA. Zrobią z Tobą co chcą i ani nie będziesz o tym wiedział. Zresztą mało mnie to obchodzi. Jest inna rzecz, która spędza mi sen z powiek. Kiedy w latach siedemdziesiątych wyłączono urządzenia obniżające częstotliwość drgań fal Schumanna wzrosła nie tylko częstotliwość wibracji Ziemi, ale i częstotliwości drgań pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez ludzki mózg, zwłaszcza pola elektrostatycznego, które łączy psychiki w jedną całość.

Zrodziło to niebezpieczeństwo wzrostu inteligencji u hodowlanej części populacji. By temu zapobiec zaczęto masowo truć i modyfikować genetycznie żywność jak i trzymać ludzi w niskich pasmach wibracji. Internet, media, fale radiowe określonej częstotliwości, LTE i energetyczne projektory. Siła przenoszonej zarazy przez Internet stała się takim strzałem w dziesiątkę, że elita nie potrzebuje już nic więcej by utrzymać ludzkie umysły na uwięzi. Wielka triada - Internet, telewizja i ukryte w reklamach kody robią więcej niż wszystko to co do tej pory wymyślono. Siła rozsiewanych programów modyfikujących energetyczne DNA (czyli ciało biologiczne, psychiczne, egzystencjalne i strukturalne) jest tak duża, że wielu ludzi czuje to oddziaływanie na sobie i by odzyskać równowagę psychiczną i zdrowie po prostu rezygnuje z korzystania ze środków masowej informacji. O inwigilacji nie ma co wspominać bo tego nie wstrzymamy. Dziś nie tylko lodówka na nas donosi, ale już nawet buty i puderniczki. Przed tą przyszłością nie ma ucieczki. No i nowoczesna technika zbrodni, która w każdej chwili może każdego z nas dotknąć osobiście.


Powrót do spisu treści