Powrót do spisu treści

MEDYTACJA

MEDYTACJA - to wewnętrzna umiejętność transformowania stanów energetycznych dana każdemu człowiekowi. To Twój własny głos wewnętrzny, którym umysł przemawia do Ciebie (na starcie), to w niej masz niepowtarzalną możliwość zajrzeć w przeszłość i teraźniejszość bez balastu niszczącego Ciebie oprogramowania. To tu, to w niej uzyskujesz sposobność przeprogramowania umysłu pod kątem własnych potrzeb. Tu odnajdziesz siebie dawnego i nowego z dostępnych ci obszarów inkarnacji.

Medytacja ma sens tylko wtedy, gdy ktoś otworzy do działań kanał w przestrzeni duchowej, a co najmniej w przestrzeni energetycznej. Tak więc medytacja aktywna zaczyna się od wymiaru 6, ale starać się trzeba o tą z wymiaru 12, w przeciwnym razie mamy do czynienia z fantazjowaniem (poniżej 6). Medytujący umysł dociera do wymiaru 3, medytująca psychika do 6, medytująca świadomość energetyczna do 8, medytująca świadomość duchowa do 12 (staje się modlitwą), medytująca świadomość boska do 16. Medytujący człowiek 0-16 gdy stan modlitwy jest włączony na stałe (ciągły wzrost). Dopiero po osiągnięciu wymiaru synobożowego 16 następuje pełne obudzenie i ruch w odwrotnym kierunku 16-0, jest to medytacja Boga-człowieka.

Medytacja jest po to by połączyć umysł ze światem energetycznym, a modlitwa po to, by świadomość energetyczną złączyć ze świadomością duchową, pomijając moduł interpretacyjny (jaźń), który jest sztucznym konstruktem, stanowiący z umysłem coś na kształt zastępczej matki, kierującej pracą ludzkich powłok do czasu obudzenia się istoty ludzkiej na poziomie Świadomości Syna Bożego. Mózg dostarcza danych, umysł je zbiera i obrabia, a jaźń ukazuje ludzkie losy w wybranym fragmencie scenariusza rzeczywistości. Jednak to wszystko odbywa się w sztucznym, hodowlanym środowisku, którego bez obudzenia świadomości faktu, opuścić nie sposób choćby dlatego, że sztuczny ocean wydaje się jedynym i jedynie właściwym.

W Świadomości Ducha Całości istnieje z kolei wszystko. I mózg i umysł i jaźń i wędrująca świadomość, więzienie i obszar poza nim, a wszystko to jest w sobie tożsame, się stanowiące i siebie doświadczające. Istota ludzka obudzona na tym poziomie duchowym cieszy się ze wszystkiego, bo we wszystkim widzi sens i piękno, nawet w zaprzeczeniu sensu życia i jego piękna. Pięknym jest nawet życie w więzieniu ograniczeń, jak i doświadczanie jego ciemnych i jasnych stanów, które są cenione na równi z twórczym uniesieniem duchowych wyżyn, które już wszystkie warianty rzeczywistości w sobie unoszą, a więc postrzegają Całość w totalnej wielowariantowości.

Modlitwa nie jest snem, tylko byciem aktywnym w całej swej istocie. Medytacja jest snem wtedy, gdy próbuje opisać całość wszechrzeczy i całość istoty ludzkiej jedynie z fizyczno-energetycznego poziomu, ale dla tych fizyczno-energetycznych poziomów jest czymś w rodzaju modlitwy.

Prawdziwa medytacja uczy zrywać więzi z niechcianymi, ze szkodzącymi człowiekowi wibracjami, jak chociażby z destrukcyjnymi elementami przeszłości, choćby to dotyczyło relacji z rodziną, z kościołem, niewłaściwych planów i marzeń, wątpliwych wizji i nieciekawych dokonań, które stanowią co prawda część naszej doświadczeniowej historii, ale tej niechlubnej i nas ograniczającej. Bez zerwania lub zmodyfikowania takich szkodliwych relacji niemożliwe jest wyłączenie ukrytych zależności.

Odcięcie narośli umożliwia przeniesienie się do przyszłości i zakotwiczenie w niej umysłu, który zaczyna wtedy budować swoje panowanie w nowych modułach rzeczywistości, by stopniowo je wzmacniając, je przejąć i samemu w nich ożyć, już z ich poziomu chroniąc ucieleśnioną duszę. Ten kto nauczy się eksportować umysł w przyszłość przy otwartym sercu, ten stanie się człowiekiem Nowych Czasów.

Eksportowanie siebie w przyszłość (medytacja), jako forma aktywizacji życia w kolejnych płaszczyznach, ma dwa cele:

  • 1. Odbudowę lub przebudowę siebie pod kątem człowieczeństwa i wzmocnienia wewnętrznej energetyki (podniesienia poziomu harmonii).
  • 2. Pilotowanie celów, ścieżek losu, poprzez nadanie im wzorca samostwarzania (taka hodowla kaczuszek, gdzie wystarczy zadbać o pożywienie dla nich, by już same pięły się ku dorosłości), w naszym przypadku owym pokarmem jest zasilanie celów światłem, wynikającym z mocy energetycznej eksportowanych w przyszłość powłok, które uciekając spod destrukcyjnego wpływu przeszłości, zaczynają podlegać nowemu, opartemu na wyższych wibracjach, prawu, które pomijając czas i przestrzeń buduje Nowy Dom, automatycznie stary strącając w zapomnienie.

Medytacja synchronizuje wewnętrzne powłoki między sobą czyniąc jednostkę zdrową, silną, odpowiedzialną i już potrafiącą jednoczyć się z Całością. Medytacja zawsze działa, tu nic rozumieć nie trzeba, wystarczy tylko chcieć, by elementy twojej istoty zyskały prawo do samostanowienia, także w procesach wewnętrznej integracji. Dając im wolność, dajemy im siłę, która przecież i w nas wzrasta. Pojmijmy w końcu to, że "będąc", wszystko możemy, więc chciejmy, by "wszystko" stało się "wszystkim", a nie częściowym lub odbitym w lustrze.

MEDYTACJA PUNKTOWA

Są trzy punkty skupienia uwagi:

  • 1. Wewnętrzny (na elementach ciała fizycznego i wewnętrznych procesach energetycznych)
  • 2. Wsobny (na odczuciach i przeżyciach psychicznych)
  • 3. Zewnętrzny (na związkach z tzw. przestrzenią fizyczną)

Wszystkie one są pożyteczne i wskazane dla wyciszenia organizmu i zrównoważenia pływów energetycznych wewnątrz organizmu ludzkiego, jak i pomiędzy nim i otoczeniem. Te stany są błogosławieństwem dla osób próbujących odzyskać energetyczną równowagę, wyciszyć się, jak i na stałe uzyskać większy spokój wewnętrzny. Pozwalają one na większą kontrolę procesów biologicznych i energetycznych, a nawet na stałe podniesienie poziomu wibracji. Mogą być zbawienne dla osób nerwowych i pobudliwych, mających zaburzone relacje z otoczeniem z powodu swojej agresywnej energetyki, bądź żyjące w zniewoleniu energetycznym (programy, nawiedzenia, opętania, zaburzenia w biologii itp.).

W połączeniu z afirmacją, medytacja punktowa potrafi wyhamować pobudliwość i wyciek energii, przynosząc wyraźną ulgę, jak i poprawić stan zdrowia fizycznego i psychicznego. To błogosławieństwo dla osób, które do tej pory z energiami nie eksperymentowały, bądź też nie miały dostępu do wiedzy z obszaru pól energetycznych czy duchowych.

Większym wyzwaniem dla poszukiwaczy prawdy jest skorzystanie z dobrodziejstw medytacji pozapunktowej (np. medytacja - Słowo o Laboratorium Przyrody. Jedność z Całością, dostępna na videoblogu Zbyszka), która już w ogóle nie skupia się na procesach energetycznych, czy na stanie zdrowia powłok istoty ludzkiej i ich związków z przestrzenią fizyczno-energetyczną, co pozwala cząstkom i powłokom samym odzyskiwać zdrowie i równowagę, jak i wchodzić w interakcję z zewnętrzem, co niesłychanie silnie spaja istotę ludzką w całości siebie.

Zrozumienie tych zależności pozwala świadomości wyjść poza obszar psychicznego postrzegania rzeczywistości i spokojnie obserwować procesy życiowe ludzkich powłok, jak i pojąć różnice w tworzeniu życia w zależności od tego, czy przewodzi procesom twórczym siła psychiczna bądź umysł, czy też oprogramowanie, które potrafi zniewolić całą fizyczno-energetyczną strukturę człowieka. Pozostawienie wolnej woli swoim powłokom daje im szansę na aktywizowanie ich wewnętrznej siły oporu, jak i uruchomienie procesów naprawczych, regulujących cały fizyczno-energetyczny mechanizm. Medytacja obserwacyjna, czyli pozapunktowa, pozwala też bliżej przyjrzeć się naturalnym potrzebom poszczególnych powłok, przyczynom ich upadku lub zniewolenia, jak i dostrzec sposoby pozwalające odzyskać z nimi utracony kontakt na poziomie fizyczno-uczuciowym.

Jeśli wejściu w medytację obserwacyjną przeszkadzają myśli, emocje lub nawyki, czyli tzw. wojująca psychika, wtedy należy najpierw przerobić z nią lekcję z opiekuńczości. Gdy MISIO (przytulanka - medytacja) obudzi w was wewnętrznego pocieszyciela, wtedy cała uwaga zostanie na nim skupiona i umysł praktyczny zostanie uniesiony w górę przez, podróżującą po snach rzeczywistości, świadomość. Dzięki niej ujrzy duchowe wyżyny, a stamtąd sterroryzowaną istotę, która pragnie go pozyskać do współpracy, a która podąża drogami, jakie niekoniecznie powinny zostać uwzględnione na wspólnej mapie życia.

Jest jeszcze trzeci, najpełniejszy proces samoregulacji, który potocznie nazywa się medytacją. To poszukiwanie punktu wgłębnego, czyli lustra wewnętrznych zaprzeczeń. Kto je znajdzie i przy nim "spocznie", kto na spokojnie i z dystansu ujrzy w nim samego siebie, ten będzie mógł wymazać z jego powierzchni te obrazy, które są niewłaściwe i dopisać te, które powinny przeniknąć jego istotę na zawsze tak w obszarze fizycznym, psychicznym, jak i egzystencjalnym. A kto w owym lustrze ujrzy własnego ducha ten wejdzie w medytację punktu zero i zyska umiejętność przebudowy siebie pod okiem przewodników.

Gdy to zajdzie, podróż w głąb siebie stanie się największą przygodą życia, pociągając za sobą zmianę wszystkiego, zarówno obserwatora, jak i jego snów o Całości. Medytacji z lustrem wewnętrznych zaprzeczeń nikt nie uczy, bo i nikt nie dotarł do punktu własnego początku, skoro więc nikt na ową ścieżkę nie może cię naprowadzić, to nie pytaj i nie szukaj, tylko pozwól umysłowi, by dotarł do miejsca, w którym ON sam powstał. Gdy odnajdzie swój początek i swój właściwy zapis, wtedy pokaże ci, duszo, co według wzorca czynionym być powinno, a co się nie stało z powodu energetycznego upadku.

MEDYTACJA DYNAMICZNA

Obejmuje ustawienie istoty ludzkiej w wymiarze 1-2 (dotyczy ciała fizycznego, zapisów programowych w umyśle i emocji), 3-5, 5-6 (obszar budzenia się) oraz obszar Struktury Podstawowej. Całość prowadzi Duch Całości czyli Trzeci Umysł - część Najwyższej Inteligencji funkcjonującej w wymiarze 10. Oznacza to, że działaniami kieruje najwyższa jednostka duchowa człowieka.

Pamięć doświadczeń karmicznych zostaje odsłonięta w pierwszych 6-8 medytacjach, a pamięć genetyczna wszechświata dodaje swoje wsparcie między 9-11 powtórzeniem medytacji. To trudny okres bowiem na początku czytelnych może być zaledwie 20% wizji. Oczywiście na początku odsłaniania genetycznej pamięci przestrzeni.

Warunkowanie dynamiczne pozwala dostrzec źródło problemu w naszej istocie, odkryć co jest naszą słabością i to zmienić. Technika aktywnego dostrzeżenia chowanych w podświadomości kompleksów i niedoróbek umożliwia prowadzenie otwartego wizyjnego dialogu z całością doświadczeń, jak i dotknięcie tych jego cząstek, które niedostrzeżone dotąd, formą zeskorupiałych ustawień nie pozwalały człowiekowi na pełną ekspresję, na panowanie nad rzeczywistością.

Warto przy okazji wspomnieć o trzech obszarach przerabiania samego siebie, które mówią o charakterze człowieczych zaniedbań.

  • 1. Czyściec (błądzenie, zaburzenia spowodowane najczęściej niewłaściwą ekspresją emocji)
  • 2. Piekło (dotyczy panowania myśli nad pozostałymi częściami człowieka gdzie tworzone przez nie, niewłaściwe konstrukty i projekty budują świat daleki od niebiańskich wzorców, to świat systemowego podporządkowania, w którym wymazywaniu podlega duchowa część człowieczej natury)
  • 3. Zatracenie (to obszar zatracenia człowieka w realizowaniu potrzeb nie takich jak trzeba, albo bardzo nasilonych, tu życie psychiczne upośledzają zewnętrzne projekty, chęć do życia gaśnie lub przybiera niewłaściwy obraz)

Bez skasowania węzłów karmicznych, bez odbudowania trzonu duchowego skorzystanie z dobrodziejstwa medytacji jest niemożliwe. ŹRÓDŁO + MEDYTACJA

MEDYTACJA PASYWNA

Po medytacji dynamicznej gdzie odzyskuje się siebie i pewność działania trzeba dowiedzieć się gdzie istnieją w przestrzeni zagrożenia i jak je ominąć. Trzeba też odkryć wsparcie dla siebie, z którego do końca nie zdajemy sobie sprawy. To umożliwia medytacja pasywna.

Będąc energią, zamierasz. Stojąc w bezruchu, stajesz się niewidoczny. Nastawiasz się na odbiór wszystkich sygnałów - dźwiękowych, smakowych, wizji, jak i wszelkich stanów emocjonalnych np. niepokoju, smutku, osamotnienia, nadziei itd.

By w nią wejść trzeba mieć skasowane węzły karmiczne i odtworzone ustawienia zrodzeniowe. Medytacja Pasywna obejmuje wymiar 1-3 lub 3-5 i powinna trwać 10 minut, ale może i 20 minut, prowadzi ją Duch Całości ( 3 umysł - wymiar 10). Pozwala ujrzeć, jak świat nas postrzega i traktuje oraz co można zmienić bez myślowej ingerencji. ŹRÓDŁO + MEDYTACJA

MEDYTACJA I MODLITWA

Dla nas (świat duchowy) medytowanie i modlenie się oznacza ten sam proces. To uplastycznienie wizji zmian przy jednoczesnym formowaniu bardziej harmonijnych powłok ludzkiej istoty, w wyniku czego medytujący staje się doskonalszym energetycznie, a co za tym idzie, zdrowszym i lepiej funkcjonującym na płaszczyźnie fizycznej, energetycznej, a nawet duchowej.

Rozróżniamy cztery rodzaje medytacji, czy też jej poziomy, przy czym najwyższy z nich dla odróżnienia go od pozostałych ze względu na jego wyjątkowy charakter, określamy mianem modlitwy. To już prawdziwy stan wewnętrznej komunikacji w Całości, a nie jak dotychczas wznoszenie się ku górnym rejestrom czy też wyobrażanie sobie, że takie procesy zachodzą.

Pierwszy stopień medytacji dotyczy poprawy funkcjonowania ciała fizycznego i eterycznego, a więc najgęstszych ludzkich powłok, które gdy są ponad normę rozedrgane, udaremniają wszelkie wysiłki zmierzające do zharmonizowania ich z pozostałymi powłokami, zwłaszcza z umysłem i psychiką, z powodu czego człowiek nie jest w stanie równoważyć własnych energii, a więc panować nad jakością myślenia i jakością emocji, co jak wiemy przekłada się na jakość samej postawy wobec świata i ludzi. Jest to oczywiste: przecież chory i rozemocjonowany człowiek zawsze będzie inaczej postrzegał rzeczywistość, niż jednostka zdrowa, wypoczęta i psychicznie odblokowana.

Bez zsynchronizowania wibracji ciała i mózgu z umysłem i psychiką nie można wywołać długotrwałego stanu wewnętrznego wyciszenia. Taką harmonię można osiągnąć bardzo prostymi metodami. Relaksacja, proste ćwiczenia fizyczne, rozświetlanie komórek ciała fizycznego i cząstek ciała energetycznego, taniec, ruch na świeżym powietrzu et. Potrafią uczynić cuda w przywracaniu stanu wewnętrznej integracji, jak i poprawy kondycji tych podstawowych struktur. Dlatego ludzie uprawiający medytację, czy raczej aktywnie regenerujący się są odczuwalnie od innych spokojniejsi, życzliwsi, odważniejsi i optymistyczniej na świat patrzący.

Odkrywszy swój biologiczny potencjał, umiejętniej go potem wykorzystują do wprowadzenia nowych ustawień w umyśle i psychice. Ustawianie umysłu i psychiki, czyli zaznajamianie się z wewnętrznym ruchem energii, to już wejście na drugi poziom medytacji, zwanej potocznie medytacją energetyczną lub pracą z umysłem. Na tym poziomie manipulowania energiami tak synchronizuje się pracę umysłu z potrzebami psychiki, by podczas jednego doświadczenia zostały spełnione oczekiwania tych obu narzędzi. Nie ma tu znaczenia, czy całość operacji przebiega w aktywnym świecie fizycznym, czy też w zamarłych w bezruchu stanach wyobrażeniowych - przecież cała rzecz i tak oparta jest na zapisywaniu doświadczeń w obszarze emocjonalnym. Czy fizycznie czegoś dotykamy, czy robimy to w wyobraźni, skutki są niemal identyczne: następuje wymiana DNA i wyraźnie odczuwa się zespajanie pól energetycznych.

To typowy przykład doświadczeń energetycznych, tyle że spiętych w zgrabną całość umowną klamrą myśli i słów, którymi tłumaczy się stany zadowolenia wynikłe z powstania nowych form wchodzenia w relacje ze światem i z ludźmi. Innymi słowy, to co się w wyobraźni przeżywa, tak samo nas kształtuje, jak autentyczne zdarzenia na planie fizycznym. W ten sposób łatwo poprawić nastrój, samopoczucie, wpłynąć na zdrowie i wzmocnić wątłą kondycję psychiczną. Tu staje się jasne, że dusza ludzka to coś więcej, niż białkowa chemia mózgu, że umysł to program zakotwiczony w przeszłości, a psychika gmatwanina potrzeb, które bazując na naturalnych emocjach i kształtowanym przez system obrazie świata (rodzaj i jakość myślenia), zamykają istotę ludzką w silnym przeżywaniu teraźniejszości.

Pojawia się też nowy element w grze, tzw. świadomość - kolejny fragment czasoprzestrzeni, tym razem funkcjonujący wyłącznie w przyszłości. W ten sposób eksperymentator nieświadomie wkracza na trzeci poziom medytacji, gdzie w jednym wysiłku zaczyna ogniskować pracę umysłu, psychiki i świadomości, zyskując w ten sposób znacznie większy wpływ na rzeczywistość.

Wtedy pole obecności człowieka znacznie się rozszerza, tak terytorialnie, jak i czasoprzestrzennie. Już nie tylko zdobyta w przeszłości wiedza go wspiera czy też doświadczenia w teraźniejszości, ale również cały energetyczny obszar przyszłości, którym zawiaduje pani "energetyczna świadomość". Tak ujednoliceni, tak zborni wewnętrznie ludzie nie zamartwiają się już jak dawniej, nie wątpią, tylko pra do przodu według ustalonego harmonogramu zadań i zawsze budują jak najmocniejszy wizerunek samych siebie. Wypełnia ich niczym nie zmącona radość i potęguje się zjednoczenie z całością otaczającego ich środowiska - tworzy się Most Tęczowy, po którym można pójść jeszcze dalej, w kolejne nieznane.

Wskutek połączenia tych trzech elementów w jedną całość, a więc umysłu i psychiki ze świadomością, człowiek zaczyna zwracać uwagę na inne poza bytowymi sprawy i odkrywać, że istnieje jeszcze inny świat poza tym fizycznym i emocjonalnym, że poza typowymi, przyziemnymi sprawami, funkcjonuje obszar nowych zmiennych, nowych wartości, nowych dążeń i stanów.

W ten sposób buduje się podstawę, na której ustawia się wysokoenergetyczną drabinę, po której już łatwo dotrzeć do miejsca, skąd widać autentyczny ocean wód duchowych. By się w nim zatopić, wystarczy tylko zmienić dotychczasową taktykę i przerzucić się na odczuwanie zewnętrza, kolejnego składnika naszej istoty, składnika traktowanego dotychczas po macoszemu, a nawet wrogo.

Tak oto rozpoczyna się czwarty poziom medytowania, czyli podążanie ku świadomości duchowej, która zainteresowana jest wyłącznie społeczną ewolucją i społeczną twórczością, gdzie łączy się dobro całej ludzkiej rodziny, a nie wyłącznie hołubienie wybranych jednostek. Co to za życie gdy dbamy o prawą rękę, lewą traktując pogardliwie. Odkrycie tej prawidłowości, tego że wszyscy ludzie są jednym i tym samym poraża i zmusza do poważnych przemyśleń. Towarzyszący im stan Miłosierdzia wywołuje jednak zmianę zachowań i raz na zawsze przemienia człowieka energetycznego w duchowego.

Od tej pory nieustannie zmaga się on z przeciwnościami losu, byle tylko uświadomić ludziom konsekwencje wynikłe z ich niewłaściwego zachowania, jak i z niewłaściwego postrzegania świata. By tego dokonać wzmacnia swoje duchowe korzenie i robi co może, by zbudować i utrzymać swoją obecnością wspólny kanał duchowy, jedyne narzędzie pozwalające mistykom eliminować wpływ niskich wibracji na świadomość i psychikę, jak i przestawiać umysł z zakodowanych wzorców na nowe.

Chcąc tego dokonać, dniem i nocą zdobywa duchową wiedzę o rzeczywistości oraz zalicza próby potwierdzające jego rosnącą doskonałość, bez których nie sposób zyskać prawa do działań w obszarach fizycznych i energetycznych, nawet wtedy gdyby dysponowało się odpowiednią do takich wyczynów mocą. Gdy wszystkie wymagane testy zaliczy, gdy sam bez żadnej pomocy potrafi utrzymać kanał duchowy w pełnej aktywności, wtedy wchodzi w bezpośredni kontakt z obszarem boskim, zalicza czwarty chrzest i rozpoczyna swój tryumfalny powrót do Domu Ojca Swego.

Jak łatwo się domyśleć, trzeci i czwarty poziom medytacji nie ma nic wspólnego z ustawianiem umysłu i psychiki, kiedy to nie wymaga się od medytującego niczego nadzwyczajnego, ani nie wymaga jakichkolwiek przetasowań egzystencjalnych. Może dlatego medytacje I i II poziomu są takie popularne, wystarczy w nich być, by poczuć się lepiej. Tym razem nie chodzi o afirmowanie przyjemnych wizji, czy o przeżywanie radosnych uniesień emocjonalnych, zaspokajających potrzeby psychiki i odpowiadających zainstalowanemu w umyśle oprogramowaniu, ale chodzi o całkowitą przebudowę jednostki ludzkiej pod kątem praw duchowych, które zasadniczo zmieniają jej zachowanie i odnajdywanie w świecie fizycznym i energetycznym.

Tu otwiera się prawdziwy mistyk, szaman w boskich pasmach pojednania, rycerz światłości, którego jedyną powinnością staje się służenie Bogu i własnemu duchowi, czemu zresztą podporządkowuje cale swoje życie. Kościół i ezoteryka sprofanowały święte słowo "modlitwa" i "medytacja". Zdegradowały je do poziomu afirmacji i wyciszenia. Nie dziwne więc, że relaksujący się i fantazjujący ludzie nadal pozostają tylko żywym eksponatem fizycznej rzeczywistości, że nie mogąc doświadczyć prawdy o sobie i innych błędnie zakładają, że istnieje tylko taka prawda jak forma jej doświadczania jaką znają i jaką trenują. Dając się nabrać na lep eksperymentów z umysłem i psychiką, rozpasając się w emocjonalnych karuzelach, ani podejrzewają, że to czego doświadczają, nie ma nic wspólnego z duchowością i poprawą świata. Zadowoleni z polepszonego samopoczucia, żyją cudzymi snami, bezradnie przyglądając się własnemu upadkowi. A gdy jeszcze ich ktoś pochwali lub nagrodzi choćby dobrym słowem, wtedy bez wahania wejdą w iluzję i na wieki w niej pozostaną.

94% wszystkich znajdujących się w Internecie medytacji i modlitw jest ezoteryczną pułapką, ukrytym za afirmacyjnymi słowami programowaniem, którego celem jest pozyskanie odbiorców na swoje produkty i usługi. Jeśli tego w porę nie zrozumiecie, ugrzęźniecie w pseudoduchowych praktykach, które nie prowadzą wcale do obudzenia duchowego, a mają utrzymać jedynie poziom energetycznego zadowolenia. Za tymi oszustwami stoi ludzkie zło, które ma za nic wasze poszukiwanie Boga i świata duchowego, choć to właśnie o nim w zręcznie skleconych zdaniach mówią.

Ci ludzie nie są jasnowidzami, ani mediami, co najwyżej na przeciętnym poziomie reagują na bodźce świata energetycznego. W ich słownej, energetycznej grze nie ma budzenia waszej mocy, jest tylko jej usypianie poprzez wprowadzenie w stan zadowolenia. Proszę zauważyć, że poza ezoterycznym bajdurzeniem o rzekomych zmianach w światowej polityce, poza standardowym mówieniem o przeobrażeniach z wiązanych z rokiem 2012 nic więcej nie wiedzą. Żadnej wiedzy nie posiadają. Nie podają żadnych szczegółów poza znanymi, rozpowszechnionymi plotkami. Zżynają treści od autentycznych mistrzów i się za takich podają. Ale poza gadką nie są w stanie niczego wytłumaczyć, ani w ludziach wprowadzić zmian, które o wszystkim decydują.

Czy ci ludzie nauczyli was widzieć, słyszeć, czuć i rozmawiać z Bogiem poza mówieniem o tym i poza wspólnym wchodzeniem w afirmacyjną pułapkę? Aż 82% mi owych jasnowidzów sterują istoty astralne, realizujące skrycie plan panowania nad ludzkimi duszami, które zachłyśnięte iluzją o własnej wspaniałości i o bezproblemowym kontakcie z Bogiem, nic już dla zmiany swoje duchowej postawy nie robią. Wierzą we własną świętość, choć jej nie posiadają. Dokładnie ten sam mechanizm obserwujemy u ludzi okupujących kościelne ławki. Tam tez się mówi o Bogu, a czym owe rozmowy się kończą? Ano zasilaniem Radia Maryja. Dokładnie ten sam mechanizm zastosowano w ezoterycznej grze na medytacje i modlitwy.

W imię Boga mordowano i morduje się ludzi. W imię błogosławionej medytacji i modlitwy urabiało się i urabia wciąż ludzi, odcinając ich od własnej mocy. Sugerowanie, że każdy ją ma w całości swej istoty jest ordynarnym oszustwem. Gdyby tak było, to każdy rodziłby się geniuszem, bogaczem i miałby 2 m wzrostu. Moc jest, ale uśpiona i tylko człowiek w duchu obudzony może jej poziomy u innych podnieść. A nic takiego nie zachodzi. Jeśli owi cudowni jasnowidze mówią prawdę, to czemu nikt z nich nie normuje przestrzeni energetycznej, ani nic poza pustym gadaniem nie wie o mechanizmach, jakie kształtują energetyczny obraz tego świata oraz dzięki którym obudzi się ludzkość? Bo nie przeczytali w Internecie.

Wystarczy słowo medium, jasnowidz, cudotwórca, szeptucha, znawca, by w zaprogramowanym umyśle obudziła się akceptacja i powstał stan szacunku. Wystarczy usłyszeć "profesor" czy "lekarz", by od razu uwierzyć, że z taka to właśnie osobą ma się do czynienia i do głowy nikomu nie przyjdzie, że oto spogląda na nas oszust, który z profesorem i lekarzem nie ma nic wspólnego.

Umysł widzi człowieka, czyli coś istniejącego, istnieje też zawód "lekarz", więc umysł automatycznie zakłada, że owe istniejące rzeczy występują tu razem i tylko o stanie istnienia informuje psychikę, nie o stanie prawdy. Istota ludzka dawno zatraciła zdolność jasnoczucia, więc nie jest zdolna do weryfikacji owej prawdy. Pozostaje jej tylko czekać na to co przyniesie przyszłość. I tak unoszona przez energetyczny sztorm, miota się po całym życiu ślepa, głucha i wykorzystywana.

W żywej materii energetycznej trudno, rozchwianej i pozbawionej stosownej wiedzy, duszy uchwycić nieznane. Dla niej każda rozsądnie brzmiąca wypowiedź wydaje się prawdziwa, a każdy rozsądnie czyli znajomo o czymś mówiący człowiek, zda się prawdziwym medium, jasnowidzem, cudotwórcą, szeptuchą czy znawcą. Bez pomiarowej skali odniesienia osoba szukająca nadziei i pocieszenia, pomocy i przypomnienia staje się bezradna i jedyne co jej pozostaje, to zawierzenie, że oto tu i teraz stał się cud i że ona jako jedyna na świecie uniknie kontaktu z naciągaczem, że oto uczestniczy w duchowym misterium i ma do czynienia z niesamowicie zdolnym medium. Niestety, prócz chwilowej poprawy samopoczucia żadnego więcej prezentu nie dostanie.

Nasze czasy to okres deprecjacji wartości duchowych. Mrok pochłonął prawdę o Bogu i Jego synu i utworzył szlaki prowadzące ku czarnym zaświatom. Jak grzyby po deszczu rozmnożyły się modlitwy i medytacje bez żadnej wartości, które prócz zgrabnie zestawionych słów nic więcej do życia wnieść nie potrafią. Nie zostało nic, co autentycznie ku Bogu prowadzi, nic poza pierwotnym zapisem ludzkiego serca, które wciąż stoi opuszczone i w swej samotności próbuje zagoić rany, smarując je sztucznym miodem.

Tak dalej być nie może. Najwartościowsi z was tracą przez swoją naiwność szansę na odbudowanie związków ze światem duchowym. W swej nieporadności ufają każdemu, kto zaczyna mówić o UFO, o miłości, o szczęściu, o wielkich zmianach w świecie, czyli o tym wszystkim co wielcy mistrzowie dawno temu zapowiedzieli. Tak bardzo pragną odczuć w sobie nadzieję i otworzyć trzecie oko, że są gotowi zapłacić za tę szansę każdą cenę, nie mówiąc już o ośmieszeniu się we własnych oczach.

W tej chwili (2016) nie ma w Polsce człowieka, który autentycznie egzocyzmuje, a nie tylko o tym mówi, który widzi przyszłość, a nie tylko ją przewiduje, który wprowadza ludzi w stan świadomości, a nie w stan psychicznej odwilży. Nie ma, bo jedyni ludzie, którzy są do tego celu pod okiem Jezusa szkoleni, pochodzą z miasta Oriin. Pozostali metody działania mistyków jedynie naśladują. Najczęściej dla własnych wymiernych korzyści, rzadziej z niewiedzy i dobroci serca.

Ostatnimi czasy bardzo dużo się mówi o medytacji. Ale prawdziwa medytacja to nie słowa, które poprawiają nastrój w stanie wyciszenia organizmu, to nie fantazjowanie uspokojonego umysłu, ale potężne narzędzie służące do wprowadzania rozległych zmian w całej energetycznej architekturze jednostki ludzkiej. Medytację sprofanowano tak samo jak modlitwę, z której uczyniono bezmyślną klepaninę zdrowasiek. To niedorzeczne. To schyłek wszelkich duchowych prawd, które masowo zastępuje się odpustową zabawą.

Udostępniona "Medytacja z Jezusem" (na popko.pl) została zakodowana na 13 wymiarze, ma więc charakter w pełni "odrodzeniowy" (jest formą malej przemiany). Na pewno zirytuje ludzi stojących po ciemnej stronie mocy, za to wspomoże niezdecydowanych, którzy wybór na rzecz dobra uzależniają od własnych korzyści, zaś zgaszonym, ukrywającym się przed ludzkim złem jednostkom, na pewno doda skrzydeł, przynajmniej na jakiś czas.


Powrót do spisu treści