Powrót do spisu treści

RZECZYWISTOŚĆ

Nie można określić rzeczywistości jako takiej. Nie istnieje też nic, co daje w nią wgląd cząstkowy. To tak, jakby opisywać wielką górę z pozycji samego kamienia, z pozycji wody drążącej w niej korytarze, nietoperzy zamieszkujących stworzone w niej przez erozję groty, mchu porastającego wilgotne ściany, czy pierwotniaków pomieszkujących w jej szczelinach. Spojrzenie człowieka, czy istoty duchowej, też nie uchwyci całości jej treści, ani nawet sensu jej stworzenia, a co tu dopiero mówić o całej planecie i jej związkach z kosmiczną przestrzenią, czy w końcu o widzialnej części kosmosu w jego współzależności z Wszechrzeczą.

Tu nie można mówić o jakichkolwiek standardach poza kategorią rozliczeniową, ujmującą całość w ramach obecności i świadomości w określonej konfiguracji czasu (bądź życia) i przestrzeni. Ma to bowiem znaczenie jedynie dla świadomości wzrastającej (o charakterze poznawczym), która kreśli ów obszar poznania na 18 poziomach głębi i wielu, wielu płaszczyznach na każdym z tych poziomów głębi. I tu prędzej, czy później pojmuje ona (mówimy o świadomości i obecności - a duch jest świadomością i obecnością), że nie istnieje jakiekolwiek odstępstwo od Planu Bożego, choć w danej chwili ocena cząstkowych wydarzeń może mieć właśnie taki charakter. Wszystko i wszędzie działa zgodnie z tzw. "pierwotnym założeniem", choć pewne fragmenty rzeczywistości mogą być przez "obecnościową świadomość" z jej poziomu widzenia określone jako nieprawidłowość, jako odstępstwo od ładu bożego, jako boża niesprawiedliwość.

Czy ktoś z was płacze, gdy woda pokonuje górę, tworząc w niej korytarze? Dla was jest to naturalna kolej rzeczy. Przyjmujecie tę naturalność za biologiczny standard, lecz nie macie takiej pewności, gdy fala powodziowa zabiera wasz dom. Doznajecie uczucia straty, niepoprawności i bezsilności, upatrując w tym nieszczęście, choć potraficie mu nadać wymiar dodatni, gdy to samo, niczym plagi egipskie, spotyka waszego wroga. A to znaczy, że wasza ocena sytuacji jest szczątkowa, nacechowana ruchem sił w waszych pasmach fizycznych, energetycznych i duchowych, i nie ma ona nic wspólnego z pierwotnym założeniem. Na dodatek funkcjonuje tylko w obszarze waszego jednostkowego postrzegania i to na zaledwie trzecim poziomie głębi przy obecności aktywnej w 0,1% płaszczyzn na tych poziomach głębi, a obecności świadomej jeszcze po tysiąckroć uboższej.

Gdy ginie meduza rozpłaszczona na skałach przez ciśnienie fal morskich, pomijacie to nieuwagą, choć echa tej zmiany, wasz umysł oraz mózg i tak rejestrują. Zupełnie inny charakter ma wasze zachowanie w przypadku śmierci waszego ciała fizycznego, choć nie wiedzieć czemu, nabiera ono nagle dla was większego znaczenia, niż obcinane przez was całe życie włosy i paznokcie, choć dla całości jest to dokładnie to samo wydarzenie. To tak jak z kijem, który jest zwykłą częścią drzewa, choć dla pewnej świadomości, może on być elementem niesprawiedliwości, kary oraz bólu i to do tego stopnia, że zostanie on znienawidzony.

To samo odniesienie oraz porównanie dotyczy społeczności mrówek, jak i ludzkiej cywilizacji, które w oczach Wszechrzeczy są jednym i tym samym. Pozwala ona ich członkom na doświadczanie fizyczności i emocji w świecie materii i energii, wszak są niczym innym, jak tylko kropelkami świadomości nadrzędnej, doświadczającej pewnych ustawień w świecie "wszystkomożliwości" i "wszystkodoświadczenia". U nas tą częścią nadrzędną jest ciało nadduchowe, tak zwany duch całości, Ojciec i Praojciec, który skupia w swoim doświadczeniu wszystko. Przy tym wypada dodać, że społeczność mrówcza jest zdecydowanie bliższa pierwotnemu założeniu niż to, co człowiek społecznie wyraził na tej planecie. W oczach zbiorowej świadomości, mrówki są bliższe Bogu, niż człowiek z planety Ziemia. I to one, a nie on, odnajdą się szybciej w pasmach Jego obecności i świadomości.

Jezus, jako jeden z nielicznych, odczuł swoje istnienie jako równe zwierzęcemu i dał temu wyraz w rozlicznych wypowiedziach: "Kto nie szanuje drugiej istoty, ani jej prawa do doświadczenia, ten nie szanuje Boga, ani jego założeń odnośnie życia." Sami od siebie dodamy tylko, że prostota życia emocjonalnego i psychicznego mrówek, nie ma nic wspólnego z niedoskonałością owada, a wręcz przeciwnie, wynikła z doświadczeń milionów pokoleń, które zaufały pierwotnemu założeniu, eliminując myślenie na rzecz instynktu. Zrobiły dokładnie to samo co Jezus, który zaufał Ojcu i dał mu się prowadzić. I niech nikogo nie zwiodą różnice między ludzką a mrówczą świadomością, bo dla istot jeszcze doskonalszych takie nie istnieją.

Poza tym, mrówki przed wami odkryły sposób jak być ze sobą szczęśliwymi, jak o siebie dbać i sobie pomagać. Zaufały chemicznemu sercu i odruchowi pierwotnemu, dzięki czemu ostatecznie przestały się niszczyć w obrębie własnego państwa, w obrębie jednej wielkiej rodziny.

Tymczasem człowiek stawiający na oddzielenie i konkurencję, musiał włączyć cały aparat myślowy, by przez analizę przewidywać możliwość własnego przetrwania w z góry zaplanowanych warunkach. Chemiczna telepatia mrówek, współtworzenie i współodczuwanie (stany nie do zbadania przez współczesną naukę), zagwarantowały wszystkim osobnikom spełnienie na wszystkich poziomach fizycznego, energetycznego i duchowego życia w obrębie własnej rodziny. Mrówki odkryły język czystej duszy i zaufały mu. Przestały tracić czas na rozmyślania, które poprzez hołubienie iluzyjnych korzyści (bogactwo poprzez przechwytywanie pracy innych, wyższość poprzez ustalenie kryteriów mody na wielkość, sukces itd.) tylko odcinały ich od swobodnego doświadczania rodziny i jednostek, każąc płacić za to, co u współtworzących i współkodujących się obiektów jest zawsze ogólnodostępne.

To w niepoprawności myślenia istnieje przymus tworzenia wszelakich granic oraz przymus przekraczania tych granic, w celu sięgnięcia po to, co do niedawna nie było oddzielone. Stworzono całe imperium sposobów doprowadzających do zerwania jabłka z "drzewa poznania", przy jednoczesnym utrzymaniu płotu oddzielającego Adama i Ewę od jabłoni. W końcu stało się tak, że powstał wzór (arytmetyka Diabła), który na dobre zakorzenił się w myśleniu społecznym jako moralność, który nie tylko usprawiedliwił istnienie płotu, ale nawet cenzurą objął jabłoń.

Potem stworzył jej substytut i zasady reglamentacji. I tak, odczuwanie jedności z drugim człowiekiem, jak i swobodne poruszanie się po planecie i dostęp do pożywienia, stały się możliwe po spełnieniu wielu warunków. Stworzono chory system, który zamknął człowieka w niewiedzy i pozwolił mu wierzyć, że dobrze robi, budując mury własnego więzienia. Zaś tych, co niszczą ludzi nie chcących się podporządkować, co nie wierzą w mrówczą jedność rasy ludzkiej, tych co karzą i zabijają, tych co zatruwają innym życie i rozbudowują system, tych Pan System - nowy wzór myślenia - wyniósł na ołtarze władzy. Stworzony system nagród stał się potrzebą lub obowiązkiem i zaczął do siebie przywoływać wszystkich tych, którzy z jego pomocą mogą dojść do jabłoni.

Czy taka zbrodnicza cywilizacja może być w oczach wszystkości bardziej doskonała od mrówczej? Kto wam powiedział, że inteligencja i broń atomowa są doskonalsze od mądrości i zespolenia z pierwotnym założeniem? Przecież ludzie, którzy chodzą po wodzie i odżywiają się światłem potrafią żyć bez myślenia. Nie mówimy tu o tym, że myślenie jest zbędne. To etap pośredni między fizycznym a duchowym instynktem, kiedy to światem potrzeb rządzą nieme emocje, warunkujące w pewnym okresie potrzeby myślenia.

Lecz okres królowania myślenia bez udziału głosu wewnętrznego, bez odczucia pierwotnego założenia, może być początkiem upadku cywilizacji, a nie jej rozwoju, poprzez stworzenie nauki jako techniki poznania. Na takim zakręcie znalazło się wiele cywilizacji, nieskończona wręcz ilość istnień, które zatrzymały się w rozwoju na poziomie myśli i emocji. Nie mogąc obudzić się w obszarach duchowych, nie mogąc przekroczyć bram raju przed czasem śmierci ciała i duszy, a nierzadko i ducha, giną z braku światła, z braku zasilenia, z braku możliwości zjednoczenia się ze zbiorową świadomością i obecnością. Wszystkie dusze doświadczające życia fizycznego na planecie Ziemia są odcięte od ducha. Wszystkie wyszły z martwego stanu, by podjąć próbę naładowania się światłem, bez którego umierają tak, jak ich ciała fizyczne, bądź są przechwytywane przez istoty z wyższych wymiarów, które niczym hieny przybyły tu na łowy.

Miast obudzić w sobie głos boży, zagubione, niecne dusze po staremu strzegą moralności i zadają cios każdemu wyrazowi ładu bożego. Dla 70% dusz jest to ich ostatnie wcielenie. Pokonane przez wzór sterujący myśleniem, pochłonięte przez mrok, ujrzą po śmierci nie światło, lecz oblicze sił, dla których są jedynie żerem. 30% z was otrzyma jeszcze szansę wzmocnienia energetycznego na innej planecie, ale w większości przypadków szansa na obudzenie się w Prawie Bożym, na połączenie z Duchem, będzie jeszcze mniejsza niż dziś.

Ci, co wierzą w system i Kościoły, co stawiają się mądrzejszymi i wyższymi ponad innych, potwierdzają jedynie to, że nie zasłużyli na życie w społeczności współświadomej, zwanej potocznie Edenem. Żadna znieprawiona, zwyrodniała istota, czy to człowiek, czy mrówka, nie zaistnieje w świadomości i obecności na wszystkich poziomach, a odwrotnie, będzie z nich spychana, by w końcu obrócić się w proch. Zróbcie wszystko, by ratować się przed upadkiem, by wzrosnąć za życia na tyle, aby uzyskać szansę na kolejne wcielenie.

Tej szansy nie daje wam Bóg, ani żaden z nas przemawiających, ale tworzycie ją sami, energetycznymi cząstkami myśli, słów i czynów, co kształtują obraz myśli, słów i czynów innych ludzi. To, co posiejecie w świecie energetycznym, to i zbierzecie po śmierci, bo wy, czyli wasza dusza, która przynależy do drugiego poziomu głębi, będzie po śmierci ciała fizycznego ustawiana według obowiązujących ją praw energetycznych.

I nie zapominajcie, że samo obudzenie się w duchu nic nie daje. Jest to ledwie przełom w was samych, w waszych relacjach ze światem. By wynikło z tego coś dobrego, musicie waszą przestrzeń energetyczną naładować Światłem tak, aby przewaga nad wypromieniowaną wcześniej ciemnością dała wam wzmocnienie po śmierci, by dała wam czas potrzebny na przetrwanie, gdy ktoś da wam kolejną szansę na nowe wcielenie. Jak ta szansa wygląda można dostrzec w Macierzy. Kiedy zapisy zostaną wytarte w 50%, połączenie z duchem zostaje zerwane raz na zawsze.

Gdy proces wymazywania z Macierzy przekroczy 70% (a tak jest tu, na tej planecie), przechodzicie pod inne prawo, a szczęśliwcy przechodzą w "martwy stan", mając nadzieję, że ktoś da im szansę na nowe wcielenie, nim energetyczna bateria się wyczerpie. Spytajcie Zbyszka jak ten stan wygląda, a może coś z korzyścią dla siebie zrozumiecie. Przy zapisach poniżej 10% dusza jest tak słaba, że nawet najsłabsza istota z ciemności potrafi ją wziąć w niewolę.

Jeśli chcecie sprawdzić, kto ustala zasady życia na tej planecie, to podpowiemy, że ogólnie tworzą ją przedstawiciele czterech zdegenerowanych cywilizacji, którzy nauczyli się przedłużać swoje życie fizyczne, korzystając z tzw. esencji powstałych z ludzkich, żywych ciał oraz dusz odsączanych z energii podczas rozpadu ciał fizycznych, w warunkach zbliżonych do zachodzących podczas rozpadu atomu. To jest jedyny powód stosowania nuklearnej zagłady w początkach istnienia ludzkiej cywilizacji na tej planecie, jak i w czasach po II wojnie światowej. Co roku też około 300 tysięcy waszych braci odtransportowywanych jest w tych samych celach na inne planety.

Wojny są przykrywką do ukrycia kosmicznych transportów śmierci. Tak samo elektrownie atomowe kryją w sobie drugie dno i są wykorzystywane do odsączania dusz. W ten sposób 0,15% mieszkańców Ziemi, na skalach odczytywani są jako UFO, nie tylko przedłuża swoje biologiczne życie do kilku tysięcy lat, ale nawet potrafi wzmacniać dusze i sterować ich przejściem w świat fizyczny. Czują się jak nieśmiertelni bogowie, nie zdając sobie sprawy z tego, że dla świata duchowego ich czas istnienia jest tak samo krótki jak wasz. Pozostałe 0,15% waszej populacji stanowią ludzie przejęci przez siły zła.

Ciemność i UFO wspierają się w wysiłkach utrzymania krwawego obrazu tego świata, gdzie pogoń za iluzją i śmierć waszych braci są starannie wyreżyserowaną grą.


Powrót do spisu treści