Powrót do spisu treści

ŚCIEŻKI LOSU I NICI JE TWORZĄCE

Zrywanie więzi łączących was z całością jest poważną sprawą i potrafi mieć nieprzewidywalne, przykre konsekwencje. To co do tej pory się kształtowało lub było utrzymywane, potrafi zniknąć w okamgnieniu i przepaść raz na zawsze. Ma to swoje dobre i złe strony, pozwala bowiem odciąć się od niewłaściwych dróg, od mrocznej przeszłości, jak i od niechcianych, a często i wykorzystujących was, innych ludzi. Umiejętność zrywania takich kajdan może uratować nawet przed zatraceniem duszy, nie mówiąc już o poniechaniu złych wyborów. W ten sposób człowiek wyrywa się z macek egzystencjalnej iluzji i może na spokojnie rozpocząć walkę o swoje nowe życie. Akt zerwania umowy z przeszłością nazwie darem, umową z nowym, objawieniem, a nawet oświeceniem, gdy raz na zawsze zrywa więzi łączące go z mrokiem własnej duszy. Wówczas wyzwolenie od ograniczeń, od ugruntowanych przyzwyczajeń i programów, jak i aktywnych, a niepożądanych związków z ludźmi, otwiera człowieka na nowe możliwości, na naukę siebie, na zmianę rzeczywistości, a nawet umożliwia człowiekowi tworzenie związków z Bogiem, które spalają wszystkie nieprawe wybory fizyczne, energetyczne i duchowe.

Tu i wtedy stanie się fizycznym katem (nikczemnikiem dla całości) niewłaściwe rządzenie całością czy promowanie zła w całości, powoli i sukcesywnie odcina istotę ludzką od wsparcia duchowego rodzica, wydając ją na pastwę sił, dla których jest się zabawką, niewolnikiem bądź pożywieniem. Bo choć trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, że promujemy mit o nieśmiertelności ludzkiej duszy i ludzkiego ducha, to nie tylko owe części mogą zostać zniszczone jak ludzkie ciało, ale co gorsze mogą być przejęte i zbrodniczo wykorzystane przez moce, którymi rządzi zło, główny program eliminujący w całości prawo i prawość. Każda ludzka istota ma trzy zawory ukryte w DNA, którymi eliminator, a więc program czyszczący i eliminujący, przenika w pasma fizyczne, energetyczne i duchowe, pozwalając tak spajać istotę ludzką z Bogiem jak i z siłami eliminującymi i zaburzającymi związki z Bogiem, że staje się on (człowiek) nieprawą, niszczącą (związki) ich wartością. Cała rzeczywistość jest niczym innym jak kołyską, taką areną, na której wzrastają bądź oczyszczają się stworzone przez Boga istoty. To obszar gry, w której uczestniczy nieaktywna istota ludzka, której pozwala się poprzez interaktywną naukę, pojąć wartość samej siebie, jak i praw rządzących w tej rzeczywistości i pozarzeczywistości.

Gdy grająca w życie istota ludzka upada w prawie, w którym została zrodzona, powoli ginie jej ciało, potem dusza, a na końcu i Duch, pochłonięty przez mrok (program eliminujący). Wszystkie trzy części istoty ludzkiej, z powodu jej błędnych wyborów, zostają potem użyte jako materiał ćwiczebny dla tych, którzy mają jeszcze szansę na wyswobodzenie się z rąk ciemności, bądź gdy tli się jeszcze dla nich nadzieja, trafiają do światów czyśćcowych (jak Ziemia), gdzie egzystują obok siebie mając jeszcze nikłą nadzieję na wyzwolenie się od zakorzenionego w sobie zła. Nie sądźcie jednak, że jest to okrutna forma eliminowania zła w ludzkiej istocie, bo kłóciło by się to z ładem bożym i bożą sprawiedliwością. Nie zapominajcie jednak, że tak jak w waszym świecie Temida nie promuje mordowania ludzi, tak i Bóg nie pozwoli na to by takie czyny bezkarnie uchodziły tym, którzy zechcą burzyć mury świętej pozarzeczywistości (raju). Dlatego program wzrastania i czyszczenia jaki obejmuje istotę ludzką, tylko po części chroni jej rozliczne kolory, które doświadczają życia w formie wzrastania i czyszczenia się w waszej rzeczywistości.

Czysta istota ludzka zwana Synem Bożym, znajduje się wraz ze swoim odciśniętym w sercu Ojca złotym wzorcu, w pozarzeczywistości. Jej nic nie grozi, bo prędzej czy później zaczyna rozumieć swoje błędy i je naprawiać, choćby zajęło jej to nieskończoną ilość lat w waszej rzeczywistości, pochłonęło miliony ciał, dziesiątki tysięcy dusz i setki istot ludzkich. Dla Syna Bożego, którego jesteście fragmentaryczną kopią, nic nie znaczycie. Jesteście niczym więcej jak samoświadomą cząstką pewnej organicznej przestrzeni, która może doświadczać samą siebie, będąc jednocześnie wiernym odwzorowaniem samej siebie w złotym wzorcu Syna Bożego. Jest idealną jego kopią, robotem, który idzie na zatracenie, gdy odcina się od Boga, a więc Syna Bożego, a zarazem jest czymś więcej bo boskim programem naprawczym, który wraca do siebie poprzez złączenie z matrycą stworzenia w Synu Bożym, odnajdując wtedy w sobie nieistniejące początki. Czy w takim porównaniu będziecie winić psychologa, który dla potrzeb pacjenta stworzył pełną interaktywną grę, w której jego podopieczny, nie narażając się na psychopatyczne ataki bliźnich, jest resocjalizowany żyjąc życiem komputerowego bohatera? Czy boża łaska obejmuje osobowy program, któremu głębię i sens życia nadają fale płynące z duchowego mózgu istoty wyższej, czy też są zapowiedzią i wyznacznikiem zmian wyłącznie dla Syna Bożego?

Jest to oczywista podpowiedź, uproszczona i dopasowana do waszego poziomu wiedzy, niemniej wizja żywej kopii Syna Bożego jest jak najbardziej poprawna. Gdy on popełnia błędy i traci swe kolejne postacie, idą one rzeczywiście na przemiał, na zatracenie. Cierpią aż do sądnego dnia by zginąć gdzieś w otchłani wymazania. Ale czy dla ewoluującego Syna Bożego ma znaczenie cierpienie robota? Ma, bo on dba o każdą cząstkę całości i nie ma, gdy wzrastając korzysta z tej "naukowej" pomocy dla wzmocnienia swoich więzi z Bogiem. Program wzrastania i resocjalizacji choć są do siebie podobne, rządzą się innymi nieco, swoimi prawami. Dlatego podobne do siebie ewolucyjnie istoty są umieszczane na tych samych platformach, by do minimum ograniczyć kontakt, bardziej ugruntowany w nawykach innych istot z tymi, które nawyki dopiero w sobie wykształcają. Dlatego wzrastający i upadający Synowie Boży wiodą swoje życie w oddzieleniu. Łączenie ich jest symboliczne i zachodzi wtedy gdy doskonalsza forma ryzykuje swoją wolnością i schodzi w gęstsze wibracje w celu szybszej ewolucji, pomagając przy okazji mniej doskonałym Synom Bożym, szybciej wzrosnąć lub się wyczyścić. A gdy to zachodzi zgodnie z pierwotnym założeniem, budząca się w duchu istota ludzka, zaczyna się trwale integrować z programem nadrzędnym, przez co nic z siebie nie traci i w końcu wraca do źródła nie jako klon Syna Bożego, ale jako on sam.

Dlatego temat przewodni tego przekazu czyli zrywanie związków z całością, mówimy o więzach ze światłem bądź światłością, powinien zainteresować tych, u których pojawił się syndrom robota, bo to oznacza, że ich dusza, a być może i duch, są już odcinane od złotego wzorca Syna Bożego. Takie osoby będąc dokładnie tym czym są zostaną zepchnięte po śmierci ciała fizycznego w gęstsze obszary, a przy rozbiciu zapisów duszy, strącone w otchłań bożego zapomnienia. Dlatego "wiedzący" nie powinni litować się nad losem fizyczno-duszebnej części Syna Bożego, ale nad nim, śląc mu słowo pocieszenia i iskierkę wsparcia w kolejnej walce o siebie samego. W tym kontekście zrywanie więzi z ludzkim złem jest wielce pomocne dla tych osób, które chcą raz na zawsze pożegnać się z niewolą, z ograniczeniami ze strony ludzi, którzy sami się staczają w otchłań śmierci pociągając i innych. Taki krok jest najlepszym rozwiązaniem wówczas gdy, będąc słabymi, ledwie potraficie budować neutralne, bądź harmonijne tło do walki o samych siebie.

I tylko gdy uda się wam dźwignąć z kolan upadku, gdy odnajdziecie światło w sobie, będziecie w stanie pomóc tym, którzy o to światło poproszą, także swoim oprawcom. I nie ma tu znaczenia, że ratujecie od śmierci program, robota duchowego, znaczenie ma wasz stosunek do wszystkich cząstek całości jak i pełne zrozumienie tego co się w waszym świecie dzieje. W ten sposób ratujecie się nie tylko przed zgubnymi nawykami, krzepnąc w łasce bożej, ale i wzrastacie ponad siebie, ponad siebie dawnych, mogąc już sięgać po aktywne cząstki Syna Bożego, które są niczym innym tylko waszymi wyższymi cząstkami. Cząstkami istoty zawsze doskonałej, nawet w sposobie kreowania owej doskonałości czy dochodzenia do tej doskonałości. Pamiętajcie też o jednej rzeczy. Gdy bliski staje się wam los mebli w waszym fizycznym mieszkaniu, to oznacza, że stajecie się lepsi. Zamiłowanie do staroci, dbanie o nie, odnawianie ich, jest w rzeczywistości ukrytą w waszym sercu potrzebą naprawiania tego co naprawić jeszcze można. Czy nie kraje się wam serce gdy stuletnie auto zostaje zniszczone w czasie wypadku, czyż nie odczuwacie wtedy echa tragedii, która z samym autem nie ma wiele wspólnego? To jest właśnie podpowiedź co do tego, że rośnie w was do siebie i innych, tych samych rangą elementów całości, potrzeba zjednoczenia. Ale wspominamy o tym jeszcze z innego powodu. Los odciętej od istoty ludzkiej duszy, bądź Ducha od Syna Bożego, jest nie do pozazdroszczenia. Dobrze, gdy owe cząstki zostaną rozbite przez istoty, które odcięte od światła, kuszeniem i mamieniem przejmują je i je rozbijają, samemu ich cząstkami przedłużając swoją agonię, która może trwać w nieskończoność. Niszcząc inne wytracające się cząstki programy, samymi będąc bardziej operatywnymi, tworzą naprawdę niebezpieczną ciemność, której najwyższą formą jest mrok - niemal niezniszczalna, samoutrzymująca się zawiesina, której ciśnienie energetyczne i duchowe jest tak duże, że nawet Stwórcy ulegają jej oddziaływaniu. Wówczas mrok, tak jak ciemność dla ludzi, staje się dla nich nauką, drogą do zwycięstwa nad własnymi niedoskonałościami.

Stwórcy mogą dać odpór mrokowi, ale słaba istota ludzka na poziomie duszy i Ducha, nie jest w stanie tego dokonać. Gdy owa nie zostaje rozbita, stając się paliwem dla zła, zostaje przejęta i wykorzystana do ataku na żyjących w nieświadomości ludzi, u których aktywizuje znieprawienie, przez co drogą ich błędnych wyborów, jednego po drugim wtrąca w objęcia prawdziwej energetycznej śmierci. Gdy mrok lub ciemność obejmie we władanie planetę, los ludzi zostaje niemal przesądzony. Utrudnienia w podnoszeniu się z upadku czy we wzrastaniu są tak duże, a zrozumienie gry tak trudne i zawiłe, że zagubiony i słaby, bo mało doskonały człowiek, bez problemu pada łupem, czy próbom manipulacji sił znacznie od niego przebieglejszych choć prawdziwie martwych. Ale gdyby ów człowiek trwał w kochaniu i wybaczeniu, nigdy nie uległby pokusie krzywdzenia kogokolwiek i czegokolwiek, bez względu na wielkość kosztów poniesionych z powodu podjęcia właśnie takiej decyzji. Tu ciało, dusza, a więc i on sam są niczym wobec wolności Ducha i powrotu do macierzy. Prawdziwy, zawierzający słowom proroków, człowiek do upadłego będzie walczył ku odbudowaniu właściwych więzów z całością. Będzie się otaczał ludźmi go wspierającymi, mającymi takie samo pojmowanie bądź rozumienie, będzie tworzył więzi współtworzące i utrzymywał ścieżki budujące pomosty ze światłością. I nawet gdy czasem złamie swe przyrzeczenia i owe pożądane więzi zerwie, to natychmiast podniesie swój wzrok ku górze i zacznie swoją pracę od nowa.

Co owa praca oznacza, co oznacza budowanie pożądanych ścieżek omawialiśmy już wcześniej, ale dziś chcemy wam ważność tego procesu przedstawić raz jeszcze. Dzięki temu unikniecie porażki w życiu fizycznym, energetycznym i duchowym. Unikniecie strącenia w przestrzeń martwego stanu, gdzie odcięta od Ducha dusza traci z wolna nadzieję na to, że ktoś się o nią upomni. Obojętne jaki Duch i z jakiego prawa pochodzący, byleby obdarował ją światłem życia wiekuistego, byle nie padła łupem mroku. Lecz mało kogo obchodzi korzystanie z zapisów i doświadczeń znieprawionego programu, czyli upadłej duszy, chyba, że jakiś pogmatwany w sobie Duch, który stracił już szansę wzrostu i jest pozbawiony dusz, które niszczył, i które podpięły się pod inne rzeczywistości, gdy taki Duch odważy się podpiąć pod siebie to co jest już mocno wadliwe to szansa takiego mariażu nie jest jednak znikoma, bo przesiąknięte strachem samo destrukcji oba człony istoty ludzkiej, dusza i Duch, silniej odczuwają potrzebę pracy nad niszczącymi je słabościami, wiedząc, że to może być jedyna i ostatnia droga do poprawnego odnalezienia się w prawie, do zaliczenia szkoleniowego testu czyli programu dla Bogów. Samoświadome kopie istoty ludzkiej muszą stać się doskonałe i na trwałe związane z Synem Bożym. W swym dążeniu pojmują, że nie istnieje taryfa ulgowa dla Bogów, że wszystko muszą same osiągnąć i same wszystkiego doświadczyć i to do tego stopnia, by pełna akceptacja przerosła niedoskonałość wyboru i falą jedności umieściła Syna Bożego na firmamencie pozarzeczywistości. Wtedy w działaniu otwiera oczy doskonała mądrość, której celem jest rozwój tego, co sama w pozostałości stworzyła, także wsparcie dla każdego Syna Bożego we wszystkich etapach jego rozwoju.

Wracając do tematu tworzenia podstawowych więzi z rzeczywistością, chcemy wam uzmysłowić jak ważną rzeczą jest stałość w utrzymywaniu łączy ze wszystkim co pomaga wam wytrwać w prawie tak na poziomie fizycznym, energetycznym, duchowym jak i czasem boskim. To do czego zmierzacie leży w zasięgu waszych starań nawet wówczas gdy wasz Duch jest "chory i słaby". Walcząc o niego w swym doświadczaniu życia, nim się z wolna stajecie w akcie wspólności istnieniowej. Wówczas ta cząstka, która jest Bogu najbliższa pociąga za sobą pozostałe cząstki waszej wielowymiarowej istoty, dzięki czemu Syn Boży z wolna odkrywa własne zalety i własną moc. Nim to się stanie poznaje świat materialny za pomocą ciała fizycznego i zmysłów fizycznych, doświadcza gęstości materii za pomocą dotyku i różnorodności za pomocą smaku, wzroku i węchu. Przy okazji nurza się w wibracjach ukrytej w ciele duszy dotykając akordów namiętności i kochania, gniewu i spokoju, które błędnie kojarzy z ciałem fizycznym, a nie z zamieszkującym je gospodarzem czyli duszą, przez co stereotypy fizycznych zachowań kształtują domniemania energetyczne. Stąd bierze swój początek wiele nieporozumień w układaniu międzyludzkich relacji. Kto bowiem powiedział, że w ładnym ciele mieszka równie urocza dusza? Bądź też brak uśmiechu oznacza smutek czy nieżyczliwość? Ale to właśnie tu w płaszczu energetycznym, posługując się ciałem i z ciała obficie korzystając, ludzka istota energetyczna zostaje poddana podstawowemu szkoleniu na Boga, by z czasem, w miarę efektów swojej pracy, odkryć w sobie pasma obecności jeszcze wyższej własnej cząstki, która doświadcza właśnie życia na poziomie materii i energii bądź wyżej.

Duch, bo o nim tu mowa, kieruje się w życiu innymi prawami (potrzebami) niż ciało i dusza, ale istniejąc z nimi we wspólnym doświadczeniu pojmuje jak ważnym jest dla niego zrozumienie ruchu materii i energii, jakie korzyści to przynosi całości, a zarazem spływa na duszę stanami duchowych uniesień, które dotychczas były jej obce. I tak dusza uczy się cierpliwości, troski, opieki i potrzeby bycia doskonałą dla dobra wszystkości. Gdy istota ludzka w pełni odnajdzie się, gdy staje się czysta w prawach duchowych i zawsze już taką pozostanie choćby środowisko energetyczne stało się dla nie wrogie i niszczące, taka istota ludzka staje się człowiekiem prawdziwym i rozpoczyna ona swoją wędrówkę w pasmach boskich, jako dziedzic tronu wszystkomożliwości czyli Syn Boży. Gdy tak się stanie, gdy Syn Boży wszystkiego doświadczy i znikną w nim w spełnieniu wszystkie jego pragnienia, siłą rzeczy zwraca on oczy na pozostałość. On nie szuka już spokoju, bo nim jest. On nie szuka już miłości, bo nią jest. On nie szuka już wiedzy, bo sam ją tworzy. On nie szuka już niczego, nawet siebie samego. Jedyne co mu pozostaje w swojej wolności wyboru, z których rezygnuje, to doświadczanie owej wolności i szczęścia z drugim dzieckiem bożym, któremu pomaga wzrosnąć. Całość dlań nie istnieje bowiem sam nią jest. A gdy jeden Syn Boży nasyci się wolnością w doświadczaniu drugiego Syna Bożego, odnajdując w nim siebie, wówczas umiera dla wszystkości, stwarzając we własnej wszystkomożliwości nową wszystkość, dla której w swej kreacji jest wartością nadrzędną, czyli Bogiem. Nim do tego dojdzie Syn Boży poprzez program "człowiek prawdziwy" pobiera lekcję kreacji i jedności w świecie materii, energii i ducha. Dopóki ma ciało fizyczne przerabia siebie w świecie energetycznym próbując odnaleźć w sobie tak i zwierzęce, jak i duchowe korzenie. Nie istnieje żadne ewolucyjne powiązanie istoty ludzkiej ze zwierzętami choć ciało ludzkie zostało stworzone w oparciu o wspólny kod DNA. Nie ma to jednak znaczenia dla rozwoju duchowych atrybutów. Mówiąc tak zwracamy jedynie uwagę na to, że mało doskonały człowiek przypomina w swym zachowaniu zwierzątko, które myśli tylko o własnym przetrwaniu, a nierzadko, by to osiągnąć, pożera własne potomstwo.

Ogólnie możemy przyjąć, że to właśnie w tej formie, jaką widzicie w lustrze, człowiek rozpoczyna walkę o samego siebie, a Syn Boży swoje doskonalenie w pełnym wymiarze. Dla Syna Bożego to zabawa, nauka, dla człowieka to być lub nie być. W tej walce ludzka istota korzysta z ciała fizycznego, z wibracji ciała energetycznego i duchowego, jak i z przysłowiowych rąk ciała fizycznego i energetycznego czyli nici, a więc pasm energetycznych i duchowych, którymi niczym siłą rąk fizycznych, tka swoje układy z całością. Gdy ciała fizyczne, energetyczne i duchowe są silne, ich pola również, jak i wchodzące w relacje z całością ich odnogi czyli nici. W przeciwnym razie, tak jak w przypadku chorego i słabego ciała fizycznego, ciało energetyczne i duchowe słabnie, nici ledwo funkcjonują i cała istota ludzka w słabości fizyczno, energetyczno, duchowej pogrąża się w egzystencjalnej niemocy. To jeszcze nic złego. Najgorsze, że osłabione jej człony toczy zepsucie. Ciało niszczą choroby, duszę zaś niskie wibracje powstałe w wyniku dokonania błędnych wyborów, a Ducha toczy rak znieprawienia przez odcięcie się od źródła czyli od pasm Syna Bożego. Chora istota ludzka chyli się ku upadkowi niczym tonący w morzu posąg Zeusa, który będzie czekać tylko na to by ktoś go, na swoje potrzeby, wyłowił.

Nici, to oprócz siły mocy, najważniejszy element w doświadczaniu życia. Dlatego zło zawsze stara się je uciąć. Choć samo tego bezpośrednio uczynić nie może to poprzez manipulację i osłabianie mocy ciała fizycznego, energetycznego i duchowego doprowadza do tego, że człowiek sam zrywa korzystne więzi łączące go z całością, tworząc w ich miejsce czarne sznury zagubienia lub zatracenia. Nici to wiązki wypływające z ludzkiego serca i brzucha, które są zawsze związane z człowiekiem. Tworzą jednorodną kulę wszystkomożliwości, jedno uderzenie serca wszystkości, ale ten dar w pełni potrafi wykorzystać jedynie Syn Boży. Człowiek otwiera w tej kuli tyle pasm ile potrafi udźwignąć jego myślenie. Gdy kieruje nim umysł i psychika może otworzyć ich do 1100. Gdy świadomość to do 15000, ale Jaźń jest już w stanie wejść na poziom samorealizacji. Tę umiejętność w dochodzeniu do mistrzostwa w panowaniu nad sobą i przestrzenią egzystencjalną zobrazowaliśmy wam na skali nr 25. Tam znajdziecie wszystko co jest potrzebne byście pojęli, że potencjał energetyczno-duchowy jaki siłą kreacji uruchamialiście mając kilka lat wciąż możecie rozbudzić, dzięki czemu przy otwartych i śmiejących się oczach będziecie aktywnie śnić o wszystkomożliwości. Nici są pomostami łączącymi was z rzeczywistością. Im ich więcej tym lepiej. To one zespalają was z ludźmi, tworząc pożądane lub nie, relacje z nimi lub sytuacjami przez nich tworzonymi. One także, mniej lub bardziej trwale, łączą was ze wszystkim tym co żyło i żyje. Nic bowiem co istniało w waszym świecie nie umarło, choć mogło zniknąć z pola widzenia poprzez zmianę postaci swoich cząstek fizycznych lub ich odrzucenie. Gniew Hitlera wciąż może uruchomić w sobie każdy, kto zacznie łączyć się z jego cieniem, a w religijny obłęd wpaść ten, kto będzie stale rozmyślał o Jerozolimie w kościelnym ujęciu. To z czym stykacie się energetycznie ma taką samą siłę oddziaływania na was jaka powstaje gdy myślami łączycie się z cieniem wydarzeń, które pozornie zaszły wieki temu.

Wszystko, powiadamy wszystko co istniało wciąż na was oddziałuje o ile się to przywołuje w myśli. Obozy koncentracyjne, cmentarze, wojny, relacje między dawno odeszłymi ludźmi, wszystko to jest wciąż energetycznie żywe w powszechnym polu informacji. Te ścieżki, te wspólne powiązania są ukryte w waszym DNA. Choć teraz was niszczące, będą kiedyś naukową podporą w tworzeniu zupełnie innego, nowego obrazu świata. Dlatego ten co się budzi i co zejdzie, w proch obróci cmentarze i obozy koncentracyjne, kierując ludzką uwagę na światy astralne i na przyszłość. Dopóki jednak tak się nie stanie musicie unikać wnikania we wszystkie negatywne wibracje, które tylko materialnie powstały w różnym czasie. Ich czas energetyczny natomiast, jeszcze nie minął. W przeciwnym razie filmy z torturowania ludzi, jakie można znaleźć w Internecie, nie wywierały by na was takiego wrażenia. Udział zmysłu widzenia nie jest koniecznym warunkiem do zapisania w sobie wibracji powstałych podczas kręcenia tych okrucieństw, choćby się w nich nie uczestniczyło. Zło doskonale zdaje sobie sprawę z tych zależności i zawsze je wykorzystuje. Wszelkimi sposobami doprowadza człowieka do tego by ów odciął się od pozytywnych wibracji na rzecz tych go niszczących. Tak szepce do ucha, tak manipuluje energetyczną przestrzenią by człowiek zaprzeczając idei jedności i wolności sprzągł się nićmi z negatywnymi ludźmi, negatywnymi przestrzeniami oraz by tkał negatywne ścieżki losu. Tak zwiedzionego człowieka zostawiają potem samopas, a ten uwikłany w sprzedające go programy sam dalej grzęźnie w znieprawieniu, uważając najczęściej, że dobrze czyni, w czym moralność, a więc program Szatana, dzielnie go wspiera.

Sprawdźcie ile nici wiąże was z korzystnymi wibracjami, a ile z negatywnymi, a pojmiecie co to znaczy nasączać się szatanem lub Bogiem w sobie. Zło zawsze będzie się starać zabić w was to co doskonałe oraz zdławić to co rokuje na zbawienie od ograniczeń. Atak na nici to fundament, priorytet na jakim stawiają pomnik waszego niewolnictwa. Nie pozwólcie sobie na orientowanie waszych myśli wokół niskich wibracji bo prowadzi to wprost do degradacji Ducha, do powstania w nim zwątpienia, niemocy, bezsiły i braku zaangażowania (w twórcze życie). Gdy tak się stanie nic nie będzie stało na przeszkodzie by przeprogramować istotę ludzką i uczynić z niej zabójcę swoich braci. Wtedy ten, co jeszcze niedawno prosił o litość i wsparcie, sam będzie upokarzał i podporządkowywał innych, czyniąc z tego procederu nawyk, a nawet źródło utrzymania. Taki człowiek moralnie zaprzeczy temu co w prawie Bóg dał Synowi Bożemu, a Zeus człowiekowi, a gdy deprawowana istota ludzka upomni się o bożą sprawiedliwość, systemowa Temida zdradzi go po raz wtóry. Uważajcie więc nie tylko na to co robicie, ale także na to o czym myślicie i z jakimi ludźmi się stykacie, bowiem prędzej czy później, przenikające do was wibracje zadecydują o waszej postawie, a więc i przyszłych czynach. Bardzo ważną rzeczą w utrzymaniu pozytywnych nici jest nie tylko właściwy wybór między ludzkimi relacjami i właściwe nakreślenie ścieżek losu, ale także siła woli jaką będziecie chronić aktywne czy też pozostałe ścieżki losu. Otwarcie ścieżki losu oznacza, że człowiek ma stosowną moc, odpowiednią ilość nici by utrzymały one kanał komunikacyjny z przedmiotem czy sytuacją, którą chcemy stworzyć, zmienić lub utrzymać. Aktywność ścieżki określa zaś w jakim wymiarze, stosownie do wiedzy, mocy i umiejętności, potrafimy z tej ścieżki skorzystać. Zaś ruch na niej oznacza w jakim zakresie rzeczywiście kontrolujemy ten fragment rzeczywistości. Im większa moc energetyczna wymuszająca ciśnienie nici, i im bardziej niezachwiana pewność co do potrzeby jej utrzymania, tym ruch na ścieżce jest większy i większa jest szansa na osiągnięcie celu. Ale wystarczy zwątpić w cel, w sens znajomości, w zasadność podjętych decyzji by nie tylko zniknął ruch na ścieżce losu, ale by nawet ona sama przestała istnieć. Dlatego życie marzeniami, kiedy to wykorzystujecie moc pola duchowego, jest najprostszym i najefektywniejszym sposobem w podniesieniu poziomu woli w kreowaniu rzeczywistości za pomocą pasm energetycznych i duchowych. Z tą umiejętnością wpływania na tworzenie się wirów rzeczywistości nic równać się nie może.

Pełna harmonia, spokój i fizyczne odprężenie przy jednoczesnym poniechaniu myślenia na poziomie energetycznym, doprowadza do stanu, w którym umysł staje się logiką podporządkowaną Jaźni za pomocą sensorycznych pasm duchowych, zwanych roboczo świadomością. Taki człowiek, o ile się już tego nauczył, sam z siebie, na podstawie podjętych decyzji, utrzymuje ruch w niciach odbierając jednocześnie informacje o tym co należy zrobić by cel został osiągnięty, a już osiągnięty, by był utrzymany. Nie ciało i pola energetyczne są głównymi kanałami informującymi o ruchu w płaszczu energetycznym i o wydarzeniach na poziomie fizycznym, co nazywamy intuicją, ale aż w 95% gromadzą je specjalne stacje zwane komunikatorami, w polach energetycznych i duchowych usadowionych, właśnie w niciach. Stąd ogromna przewaga intuicji energetycznej, bazującej na świadomości i intuicji duchowej opartej na Jaźni. Ta ostatnia jest tak ważna i skuteczna, że popularnie zwie się ją jasnowiedzeniem. Zawartość informacji w stacjach jest stała, ale nieodebrane się piętrzą, wprowadzając informacyjny chaos. Dlatego czasem przechowujecie sprzeczne ze sobą dane gdy stacja nie uznaje czasu, a jedynie ważność informacji. Gdy człowiek ich nie odbiera na bieżąco powstają mieszane uczucia co do rozwiązywania różnych spraw. Jedno z nich bowiem, może dotyczyć stanu z przeszłości, a drugie układów realnych. W przypadku wątpliwości, gdy wartość oceny nie wspiera dopływ informacji z przestrzeni fizycznej, radzimy potwierdzić odczucia na skali przychylności zaświatów, a wszystko będzie leciało jak należy. Jak już powiedzieliśmy, warunkiem koniecznym do utrzymania ruchu w płaszczu energetycznym jest posiadanie odpowiedniej mocy energetycznej, która wywrze właściwe ciśnienie w kanałach pasm energetycznych, zwanych nićmi. Takie ciśnienie, które zdominuje słabsze pasma energetyczne innych ludzi, albo takie które wystarczy do współtworzenia nowych wartości i ich utrzymania. I nigdy nie wolno zapominać o tym, że niepodlewana roślina usycha tak samo jak zapomniane cele i marzenia. Dopóki człowiek żyje dopóty musi dbać o to co sam stworzył choćby całość działała precyzyjnie jak w szwajcarskim zegarku i pozornie nie wymagała opieki. Często zdarza się tak, że dufni w trwałość życiowej konstrukcji, ludzie zachłystują się pewnością siebie, a nie widzą jak powoli rujnują konstrukcję spadkiem mocy, zmianą planów czy rodzącą się niechęcią do tego co uważali dotąd za trwałe, zdobyte i poprawnie funkcjonujące.

Czasem zdarza się i tak, że w porywie rozpaczy czy gniewu, ludzie przerywają w sobie wszystkie więzi łączące ich z daną przestrzenią, z danym człowiekiem czy z daną sytuacją, które przecież są podstawą utrzymującą dany poziom egzystencji. Gdy dochodzi do załamania systemu energetycznego lub zerwania nici, co ma miejsce w stresie i energetycznej zapaści, cała misternie klecona konstrukcja ginie i na powrót trzeba ją odtwarzać by zaczęła poprawnie funkcjonować. Czasem łatwo powrócić do stanu poprzedniego, ale czasem kończy się to życiową porażką, zmianą celów życiowych, a nawet postawy i duchowego wizerunku. Dotyczy to nie tylko tradycyjnych dążeń życiowych, jak na przykład uzyskania lepszej pracy, kupna domu czy twórczego spełnienia się, ale dotyczy również więzi międzyludzkich, które raz zerwane mogą nie być już nigdy więcej odtworzone. Tak często ginie miłość, przyjaźń jak i koleżeńskie układy. To co wypracowywało się latami, potrafi wtedy rozwiać się jak dym w jednej chwili. Nie dlatego, że obie strony krytycznie oceniły własne zależności, bo może to zrobić tylko jedna z nich, ale dlatego, że oparta na doświadczeniu wartość uczuć została boleśnie zdegradowana, co w bazie wszystkowiedzącego Ducha zostaje odnotowane jako zawsze możliwe do wystąpienia czyli zawsze możliwe rozprzęgnięcie, a to już zawsze będzie wkalkulowane we wszystkie plany życiowe łączące owych ludzi bez względu na rodzaj i poziom spajających ich uczuć.

Duch nie pozwoli sobie na ryzyko tworzenia układów z kimś u kogo brak równowagi energetycznej potrafi wpływać na jakość myśli i emocji, a tym samym na postawę i życiowe decyzje. I jest to słuszne podejście do tematu w oczach tych, którzy swój los uzależniają od chwiejnych życiowo braci. Bywa i tak, że rozchwiana emocjonalnie osoba zwyczajnie nie potrafi już wejść w stany w których wibrowała dzięki większej harmonii osoby, z którą była sprzęgnięta. Wyraźnie to widać wówczas gdy osoby takie po rozbiciu tej jedności są zdumieni, że czują się tak jakby byli sobie obcy i nie przeznaczeni. No, ale skoro jeden z nich poważył się na całkowitą degradację drugiego w sobie to przecież zaprzeczył jego prawu do istnienia. Wycofując nici łączące go z dawnym przyjacielem czy obiektem miłości, naraża się więc na niemożliwość odbudowania tak wysokich pasm, zwłaszcza jak samemu jest się na życiowym zakręcie. Relacje z wolna słabną, życie się zmienia i to co obumarło w jednym z nich staje się zapisem wspomnień, których już świat materialny, nie wyciągnie z cienia. Ta sama zasada dotyczy wszystkich pól energetycznych i duchowych istoty ludzkiej lub tego co z niej pozostało. Ani na chwilę nie może ona zwątpić w sukces swoich zamierzeń, w powodzenie we wszystkich aspektach życia choćby co jakiś czas spotykały ją porażki ze strony mocniejszych energii, które weszły do wspólnej gry. Decyzyjność, wytrwałość, harmonia to duchowy stan Syna Bożego i ten z was który go osiągnie sięgnie po koronę w swoim własnym królestwie. Przy ruchu w niciach powyżej 30% można utrzymać relacje w pełnym odczuciu ich, jak one funkcjonują czy słabną czy odwrotnie. Gdy ruch jest w 50% to wszystko jest już w pełni akceptowalne i odczuwalne. Przy 70% już się manifestujące, a powyżej 70% stające się. Na każdym z tych poziomów nici sumują się pozwalając wyrażać się sobą i swoimi celami w coraz większej ilości istnień. Ten kto stoi ponad czasem, zamknie go w swej dłoni i to co na dole (pragnienia) stanie się tym co na górze czyli spełnieniem.


Powrót do spisu treści