Powrót do spisu treści

SEKTA SYSTEMOWA

Masoni i sataniści odkryli moc jedności w czarnych rytuałach. Zatracając się w znieprawieniu, pokonując pewien poziom oddzielenia na rzecz grupy towarzyszy, zyskali wyższy poziom energetycznej świadomości, a zarazem możliwość sprzęgnięcia się z czarnymi siłami duchowymi, które znacznie wzmacniają niestabilną podstawową energetykę pól wewnętrznych. Tymczasem białych rytuałów nie sposób oprzeć na jakimkolwiek oddzieleniu. Tu nie tylko musi zniknąć znaczenie konkurencji, ale nawet forma "stowarzyszeń" jest nie do przyjęcia, o ile nie opiera się na prawdziwym braterstwie, na czymś co nazywamy EMENGENEM.

Im więcej sekt, tym mniej możliwym staje się odnalezienie własnej tożsamości i zrozumienie sensu przyjścia na świat. Mało kto wie, że ludzki rodzic jest tylko producentem ciała fizycznego i co najwyżej ziemskim opiekunem schodzącej w te przestrzenie duszy, którą do życia powołuje Stwórca. Bóg Twórca przygotowuje z kolei ciało duchowe, które dla Syna Bożego (bohatera mitu o Adamie i Ewie) jest taką samą powłoką, jak dla duszy jej ciało fizyczne. Sama ilość sekt nie odgrywa większej roli w programowaniu człowieka, bowiem te największe sekty, czyli systemowe, już dawno wypracowały dostatecznie skuteczne mechanizmy niszczenia mózgu, umysłu i opartej na energetyce - psychiki, którą roboczo nazywamy duszą. Spod takich ograniczeń człowiek jest w stanie się wydobyć tylko wtedy, gdy usunie z DNA wszelkie blokady i pojmie, czym jest moc i potęga opartego na niej własnego imienia. Niestety, Kościół i ezoteryka zwiodą każdego szukającego prawdy, o ile już wcześniej nie zrobił tego system. Dochodzi już do takich paradoksów, że człowiek uważa za właściwe i honorowe wznoszenie murów więziennych dla swoich pobratymców, a potem wtrącenie ich tam, o ile sprzeciwili się prawom moralnym ustanowionym przez mafijne struktury systemowe i religijne.

Opracowana przez Kościół Szatana etyka duchowa i energetyczna nie tylko wszystkich łamie siłą narzuconych konfliktów wewnętrznych i informacyjnym ogłupieniem, ale i nie pozwala ujrzeć prawdy poprzez przeżywanie poprawnych doświadczeń życiowych. Już w pierwszym okresie swego życia człowiek traci niepowtarzalną okazję do uniknięcia nałożenia jarzma iluzji. Ponosi klęskę na każdym froncie, nawet podczas prób zrozumienia czym jest ciało fizyczne i jak funkcjonuje jego czysta świadomość.

Podczas nasiąknięcia społecznym oddzieleniem człowiek nieświadomie pozbawia się możliwości regenerowanie jego komórek w strumieniu biologicznym, którym steruje jego własny duch. Ufając systemowej nauce i religijnym bajkom - z niewiedzy, lecz będąc zwiedzionym, przesądza o swoim losie poznając smak chorób, biedy, gwałtów i bezwzględnego podporządkowania.

Dziś gdy zatruto i zmodyfikowano żywność, gdy człowiek przestał być zainteresowany produkowaniem przez własny organizm wszystkich substancji życiowych, stało się jasne, że walka o ludzkie zdrowie została na długo przegrana. Człowiek upadł. Jedyne co mu pozostało, to radość z uruchamiania procesów poprawiających przemianę materii i samopoczucia, będących ledwie dalekim echem utraconych zdolności samonaprawczych.

Doszło do takich paradoksów, że większość ludzi zajmujących się uzdrawianiem, wierzy święcie w swoje możliwości, bo przecież obserwują pozytywne efekty takich zabiegów, ale nie przypuszczają nawet, że mają zbyt małą moc na uruchomienie takich procesów w drugim człowieku. Jedyne co robią to nieświadome, rytualne przymuszenie pacjenta do zainicjowania takich zmian w samym sobie. Zaledwie jedna osoba na tysiąc posiada ponadprzeciętny potencjał energetyczny, który potrafi wesprzeć procesy samonaprawcze w drugim człowieku.

Niektórzy ezoterycy zdają sobie sprawę z tej całej mistyfikacji, lecz z chęci zysków ukrywają to przed innymi. Nie wypadałoby przecież tracić pieniędzy za zapewnienie kogoś o tym, że sam potrafi się wyleczyć. W ten sposób utracono szansę na wyzwolenie się z iluzji niemocy i społecznego upadku, a poprzez rutynowe szczucie, słowną nienawiść i9 środowiskowe wyobcowanie, dyskredytuje się wszystkich tych, którzy poza systemem próbują odzyskać moc energetyczną i duchową.

Sekta rządowa to tylko cień prawdziwie panujących. Przykrywka, kotara, za którą jest wejście do saloniku władców tego świata, skąd wydaje się polecenia jak jeszcze bardziej, wyzyskującą robotnika gospodarkę, uczynić chorą i konkurencyjną, jak zaostrzyć szpony malwersacjom bankowym, jak lekami i genetycznie zmodyfikowaną żywnością zatruć ludzkie organizmy i jak siać strach poprzez wojny i społeczne problemy.

Energetyczny obłęd przybrał już tak na sile, że kły zła rosną nawet u przedszkolaków, bo już w tym wieku otrzymują oni od rodziców "cenne" porady na temat tego jak kłamać, jak być lepszym od innych i w ogóle, jak się w życiu ustawić kosztem drugiego człowieka. Obniżanie wieku przymusowego poboru do szkoły znacząco ten "wyścig zbrojeń" wzmogło. Co z takich, oprogramowanych przez system, dzieci może wyrosnąć?

Albo hitlerowiec i okupant, albo ofiara. Innego wyjścia nie ma. Skoro z Grodzkiej śmieje się duża część społeczeństwa (transseksualizm posła na sejm) nie dostrzegając dobra w odzyskaniu przez nią wewnętrznej tożsamości, a zarazem owo społeczeństwo nie zwraca uwagi na zwyrodnienie systemu, na zamordystyczną polityczną konkurencję i rabunkowe stanowisko mafijnych organizacji kościelnych, skupiających w swych szeregach oszustów, złodziei i pedofilów, to nie ma co liczyć, w takich okolicznościach, na jakiekolwiek zrywy społeczno-wyzwoleńcze.

Masoni doskonale o tym wiedzą i umiejętnie przecierają własne szlaki do całkowitego zapanowania nad ludzkością. Samo istnienie struktur opozycyjnych w rządzie polskim (PO kontra PIS) powoduje spadek siły narodu o 60%. Samo czasowe (wybory i rekonstrukcje) ustawienie pracy członków rządu wystarczy, by miast zająć się dobrem narodu, skupili oni swoją uwagę na podziałach i walce o stołek. Takie okrutne zagrywki systemu są prawdziwą patologią od zarania dziejów ludzkiej cywilizacji.

Po obejrzeniu 300 reklam o lekach w ciągu czterech miesięcy, umysł poprzez mózg może ograniczyć produkowanie przez organizm substancji czynnych nawet do 30%. Stawiając na wygodę, na dostępność takich substancji w środowisku zewnętrznym, wprowadza stałe zmiany w łańcuchu DNA, co potrafi mieć fatalne skutki gdy takich substancji rzeczywiście zabraknie. Najostrzej to widać w przypadku wszelkich leków psychotropowych, gdzie niezaspokojone fizjologiczne przyzwyczajenie do ich dostaw z zewnątrz, szybko ujawnia ukrytą lekomanię, czyniąc z człowieka jednostkę uzależnioną.

Przypominanie o wojnie, wycieczki do miejsc kaźni jak i odpowiednio ustawione tematy na lekcji historii, trwale uszkadzają energetykę człowieka przeprogramowując ją nawet w 50%, zaś seriale religijno-kulturowo-umoralniające typu "trudne sprawy" czy "Ojciec Mateusz" upośledzają rozumienie świata do 30%, a poprawne widzenie i odnajdywanie się w drugim człowieku, ograniczają do połowy. Taką praktykę świat duchowy nazywa agitacją śmierci.


Powrót do spisu treści