Powrót do spisu treści

SEN OJCA

Sen Ojca jest zawsze zdublowany: to, co na Górze (co było w jego zamyśle) - to i na dole oraz istniejący w zaprzeczeniu (film w PWW i PTP). Tak, więc to, co na Górze i to, co na dole może istnieć w swoim zaprzeczeniu (jako hologram). Proces ten nazywamy walką dobra i zła, albo raczej lustrem, w którym czas i przestrzeń są umownym rozprzestrzenianiem się punktów - o ile w jednej rzeczywistości przybiera to formę poznania poprzez przeciwieństwa (miłość- nienawiść). Przeciwność w Ojcu powstała jako potrzeba doświadczania Siebie, poznania Siebie i zaspokojenia samotności.

Całość Snu Ojca tworzy siebie zstępująco i schodząco, a potem przez elementy doskonalące się Ducha Ludzkiego, wraca do siebie. Zawiera, więc w sobie zawsze dwa stany – echo i ścianę to echo odbijające, miłość i jej zaprzeczenie, które wyraża się jako jej przeciwieństwo, czyli nienawiść i choć człowiek zmaga się w sobie z przeciwieństwami, barwiąc Sen Ojca i służąc kreowaniu Jego wizerunku w lustrze i przed lustrem, to miłość i nienawiść w swym zaprzeczeniu są jedne, bo gdy nienawidzisz zła i nieprawości, uruchamiasz też miłość i poszanowanie tego, co dobre i prawe.

Owa poznawcza walka sił ma energetyczny wybór tylko w pasmach energetycznych, które tworzą życie fizyczne i duszebne, ale w Duchu się nie zawierają (tam nie ma emocji). Ten Sen ma potężną dydaktykę, potężne doświadczenie, Duch, bowiem jest duchowy i takiego stanu (szału) może doświadczać tylko w przestrzeniach energetycznych. Góra to nazywa „narkotyzowaniem się życiem” (byle to życie było poprawne). Postrzeżenie lustra jest obowiązkiem wzrastającego Ducha, ale dla człowieka i Duszy pozostaje poza zasięgiem tego doświadczenia. Pewne elementy tej Prawdy o lustrze i przeciwieństwach są zawarte w śnie Istot Zstępujących, Schodzących i Powróconych, ale przez zabarwienie ich snu emocjami są one niemal nie do zrozumienia. Gdy do owego obrazu dodamy jeszcze ten sam mechanizm występujący jeszcze w drugiej Rzeczywistości, gdzie PWW zastąpiono PTP, to na poziomie człowieka i duszy ujrzymy zamęt, którego on pojąć nie potrafi, gdyż w swym ubogim, uproszczonym odbiorze świata, odbicie obrazu w lustrze postrzeże nie jako poznawcze, samodoświadczające się, ale jako występne i wrogie. Tu zaprzeczenie miłości nabiera charakteru totalnego zła w Rzeczywistości tworzonej w PTP i wtedy zagubiony, a przetwarzający energie człowiek, ulega pokusie istnienia w energiach wrogich dla jego własnego, poznającego się w zaprzeczeniach, ducha. Przez to go degradują w duchowym dorobku, a nawet strącają w Rzeczywistość PTP.

To stany, które są dla Ducha poznawcze, są niebezpieczne tylko wtedy, gdy stany owe koegzystują z ich energetycznymi równoważnikami. Dlatego powiada się, że nad moralnością, prawem energetycznym i duchowym leży Prawda, która z emocją i spięciem ducha z energią emocji nie ma nic wspólnego, a więc i zafałszowaną być nie potrafi. Jeśli więc chcesz obudzić się duchowo, musisz wypełnić się obrazem Ojca, a gdy zechcesz się z nim zespolić i otworzyć na Ducha Całości, musisz zaistnieć i w lustrze – czyli nie unikniemy wzrostu bez poznania przeciwieństw (widzenie jest zafałszowane postawą i emocjami, są to elementy zabarwione czymś co nie istnieje, było doświadczone, ale nie istnieje). Musimy wiedzieć, jaka jest miłość i nienawiść, bo dzięki temu nauczymy się utrzymywać ten stan (odwaga i pracowitość, ufność – cały czas to sobą wyrażać). To bardzo niebezpieczne dla osób medialnych, gdyż w swym rozwibrowaniu zatracają oni rozeznanie w tym, co dobre i złe energetycznie, co dobre i złe duchowo, a co jest zawsze zawarte w Ojcu jako Prawo. Takie osoby tworzą własne systemy, własne konstrukcje całości, w które niemal na słowo i za słowo wpadają inni, tracąc na zawsze szansę poznania Prawdy, szanse scalenia się z Ojcem. Ich pobyt w duchowym lustrze przybiera z wolna formę ciemności drugiej Rzeczywistości, która zaczyna na trwałe spajać ich z prawem totalnego podporządkowania, gdzie tamtejsze lustro zawiera w sobie zaprzeczenie będące w tej tutaj pierwszej Rzeczywistości podstawowym ruchem ku Górze i ku Dołowi.

Gdy owe połączenie stanie się pełne, takie osoby nie są już w stanie wyjść z iluzji, gdyż owa iluzja stając się atrybutem Ducha na stałe przenika i tworzy całość ich Istoty. Niemal żadne czyszczenie nie zdaje tu egzaminu, gdyż brak równowagi biologicznej, energetycznej i duchowej oraz wyrachowanie, co rusz strącają ich w dawny energetycznoduchowy konstrukt samych siebie. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest zamknięcie drzwi do innych wymiarów, całkowite odcięcie się na jakiś czas od światów duchowych we wnętrzu i na długo skoncentrowanie uwagi na prostych czynnościach życiowych, by raz na zawsze umarło wyrachowanie, głód mocy i autorytetu - przymioty lustra Drugiej Rzeczywistości (na ogół żadna z takich osób nie ma odwagi na zmianę życia, przyznania się do błędu). Trzeba mieć 100% odwagę, żar modlitwy, by paść przed sobą i ludźmi na kolana i prosić ich, by czekali na nasz powrót. Żyjący w iluzji ludzie wolą udawać głuchych, świątobliwych, występować przeciwko Prawu tej Rzeczywistości, zafałszowywać prawdę. byle tylko nie stracić korzyści, jakie ich dotychczasowa postawa osiągnęła. Ten, kto Bogu gotów jest oddać wszystko i iść na wygnanie, ten może wszystko w Prawdzie, w Prawie, w Bogu na powrót otrzymać. Ale trzeba ujrzeć swe zaprzeczenie w lustrze tej Rzeczywistości, tej przestrzeni, którą stworzyło w nas Światło, czyli Miłość. W podejściu do takich żyjących w iluzji ludzi popełnia się najczęściej poważny błąd sądząc, że jak mają obudzone widzenie, co jest zwykłym przymiotem niezablokowanego energetycznie człowieka, to żyją oni w PRAWDZIE. To to samo co zakładać, że każdy bogaty człowiek do owego bogactwa doszedł uczciwie i ciężką pracą, pomagając w tym samym czasie innym także w bogactwie wzrosnąć.


Powrót do spisu treści