Powrót do spisu treści

SPĘTANIA I OPĘTANIA

Spętania i opętania potrafią zdeformować 7 wymiarów istoty ludzkiej. Modyfikują struktury, DNA i przestrzenie, poczynając od ciała fizycznego i umysłu, a kończąc na ludzkiej psychice i jej związkach z przestrzeniami. Deformacja ustawień w 6 i 7 wymiarze leży już w gestii woli urabianego człowieka. Gdy poczuje on smak krwi i zechce być złem tego świata, to choć jaźń i świat ewolucji pozostają poza jego zasięgiem, przyjmują jego deklarację odstępstwa od PWW i do minimum ograniczają podtrzymujące życie takiej duszy, zawiązania. Siła opętań nie może na szczęście ingerować w strukturę podstawową oraz w ciało zwane przez nas Złotym Otokiem i Stawaniem się. Może jednak nadszarpnąć Stały Hologram, doprowadzając do wyklucia się w obrębie istoty ludzkiej jej zaprzeczenia więc aktywnego programu potrafiącego tak przegrupować wewnętrzną strukturę energetyczną, by powstała iluzja (oparta na zaprzeczeniu zrodzeniowym prawom, a więc samemu sobie) stała się od tej pory podstawowym wzorcem funkcjonowania dla myśli, emocji, potrzeb i umysłu, co drogą pośrednią pozwala na przejęcie struktury ruchu w granicach 30-40%. Tak przetransformowany człowiek, mogący do tej pory wprowadzać zmienne co najwyżej w 20% (jeśli chodzi o Strukturę Ruchu), nagle czuje się mocniejszym, mądrzejszym i bardziej wpływowym niż kiedykolwiek. Może mu się wręcz wydawać, że świat należy do niego, chyląc czoło przed jego nadzwyczajnymi atrybutami. Mogąc panować nad RUCHEM, potrafi nawet dokonywać cudów i warunkować pod siebie psychikę innych ludzi. To jest także przyczyna wszelkich nadnaturalnych zniekształceń, jakie dzieją się podczas opętania ciała fizycznego czy energetycznego (nienormalne wykrzywianie rąk i nóg czy znajomość zapomnianych języków). To tłumaczy dlaczego nagle w kimś budzą się zdolności i stany, o które nikt by takich osób nie podejrzewał, dzięki którym potrafią oni nadzwyczajnie wpływać na otoczenie, niszcząc je lub naprawiając.

Zaprzeczenie prawdzie, czyli stały stan iluzji potrafi stworzyć zarówno ciemność jak i światłość. Zasady gry są identyczne, bo dotyczą przecież tego samego obiektu i wynikają ze znajomości tych samych praw. Nożem można przekroić jabłko, jak i uciąć rękę - wszystko zależy od tego, kto i w jakim stanie tworzy nowe wydarzenie. Tu decyduje moc i kwestia wyboru między dobrem i złem. Tonacje pośrednie są iluzją stworzoną na potrzeby systemu. Nie można bowiem być trochę złym lub trochę dobrym. Gdzieś w głębi szarości i tak ukryte są prawdziwe intencje. Poznanie ich na skali nr 8 powoli wam dostrzec własne zagubienie. Podobną do spętania i opętania techniką pozwalającą zawładnąć człowiekiem jest przejęcie, które polega na przechwyceniu nad tymi częściami istoty ludzkiej, które z różnych przyczyn znajdują się w obszarze niskich wibracji, a więc w bezpośrednim sąsiedztwie energetycznego agresora. To świat nienawiści i odrzucenia, pretensji i odcięcia, zawziętości i niedopuszczenia, zwątpienia i wycofania, to gnijąca przestrzeń wypełniona autentycznym rozpadem wysokich wibracji, niezbędnych przecież do utrzymania podstawowych funkcji życiowych w fizycznych i energetycznych strukturach ludzkiego organizmu. Tu znajduje się wszystko to, co nieświadomie odrzuciliśmy sądząc, że pozbywamy się jedynie niechcianych stanów. A to ktoś nas skrzywdził lub zawiódł, a to gdzieś tam się nie sprawdziliśmy, a to czegoś nie potrafimy osiągnąć bo rozum nie ten, a to czegoś nie chcemy bo nie wierzymy w to, że jest możliwe, że mamy do tego prawo.

Ta część naszej istoty, która zawarta jest w niby banalnych zapomnianych historiach staje się pożywką dla energetycznych stworzeń, przyciągając za ich pośrednictwem np. stany chorobowe lub łupem dla istnień, które tylko czekają na to by móc ingerować w nasze pozostałe struktury. To tak jakby wyrzucić nogę na śmietnik tylko dlatego, że choruje, przez co wprowadza nas w stan dysharmonii. Nielubienie nogi czy jej chorobowego stanu powoduje, że wewnętrznie odrzucamy problemy z nią związane, a więc i chwilową treść jej życia, bez której ona zwyczajnie nie istnieje. Jej chorobowy stan i ona sama to wciąż jednak twór. Obojętnie dlaczego ci się ona nie podoba - odrzucając ją pozbywasz się części samego siebie. Wyrzucasz na śmietnik fragment tego, co należy do Ciebie i jest żywe. Pozwalając komuś lub czemuś innemu sięgnąć po fragment siebie w całym zakresie praw przysługujących właścicielowi oddajesz prawo do dysponowania sobą nieznanemu. Mogą to być równie dobrze energetyczne organizmy chorobowe jak i bardzo inteligentne formy istnienia, zainteresowane przejęciem ciebie całego. Funkcjonujące samopas, wylane do ścieków części nas samych szybko znajdują nowego gospodarza, kogoś kto je wesprze, ochroni, kto nada nowy sens ich życiu. One nie znają dobra ani zła, one chcą się tylko transformować i żyć - obojętnie jak i gdzie. Przyjmując nowego pana za właściciela, dzielą się z nim całą ludzką genetyką, dając mu nieograniczony dostęp do wszystkich funkcjonujących w niedawnym żywicielu programów.

W ten sposób agresor tworzy nowe pomosty, powoli opanowując coraz to dalsze fragmenty istoty ludzkiej. Pogrąża ją w chorobie, stresie, wyobcowaniu i w bezsensownym tworzeniu coraz to mniej korzystnych sytuacji życiowych. Gdy depresja osiągnie wymagany poziom, agresor przejmuje panowanie nad pozostałością ciał istoty ludzkiej. Zaczyna sterować jej genetyką, umysłem, emocjami, myślą, potrzebami, ruchem i psychiką. Czasem uderza w funkcje ciała fizycznego, a nawet uszkadza mózg. Jeśli przejęcie nie trwa zbyt długo i nie zdążą wykształcić się trwałe wzorce nowych przyzwyczajeń, to po skasowaniu takiego nawiedzenia człowiek szybko wraca do zdrowia i dawnej formy psychicznej. Z marszu włącza się w stary tryb życia. Najgorzej wygląda to w przypadku ludzi, którzy nigdy po bożemu nie spoglądali na świat, których nawyki i postawa nie mają wiele wspólnego z człowieczeństwem. Tacy żyjący nienawiścią ludzie szybko, po uzdrowieńczych zabiegach, wracają w stare rewiry, do świata energetycznego upadku, gdzie czekają na nich kolejni oprawcy. No cóż, ten kto nie przerobi jedności ze światem i z ludźmi, ten kto wciąż żyje niechęcią do rzeczywistości, której jest częścią, ten sam wyzbywa się prawa do zwierzchności nad tym, czego zwyczajnie nie lubi, a w czym i tak jest zawarty. Miast zmienić swój sposób funkcjonowania, miast zakodować w sobie nowy model energetycznego współistnienia poprzez utrzymanie się w stanie kochania lub radości, większość ludzi wraca do starych przyzwyczajeń, tworzy kręgi rozpaczy i agresji, budując przy tym trwałe pomosty z siłami, których obecność w sytuacjach i innych ludziach staramy się tak naprawdę na co dzień unikać. No cóż, intencje nie zawsze idą w parze z mądrością.

Jest i czwarty sposób przejmowania istoty ludzkiej zwany popularnie klątwą, który nie jest niczym innym jak pozostawieniem w drugim człowieku własnej cząstki genetycznej, cząstki okraszonej obecnością wszystkiego tego, co takiego człowieka ukształtowało. Zastrzyk nowej zdegenerowanej krwi potrafi szybko doprowadzić ofiarę nie tylko do utraty zdrowia i do egzystencjalnej zapaści, ale potrafi również na stałe, i to pokoleniowo, ukształtować nowy kod genetyczny. Stąd biorą się przypadki takich samych chorób, podobnych tragedii życiowych czy niemal identycznego patrzenia na wiele spraw. Jest i piąty typ opętania zwany transformacją biologiczną, który jest w stanie wywołać tak silne zmiany w istocie ludzkiej iż niektóre z jej powłok na zawsze mogą utracić zrodzeniowe zapisy, mówimy wówczas o złamaniu woli. W ten sposób część organów ciała fizycznego może wejść w stały stan destrukcji, psychika na stałe się zwichrować, umysł zostać na nowo skonfigurowany, emocje mogą dostać prawo do zmian w strukturze ruchu, a myśli mogą na zawsze zdominować psychikę. Takiego człowieka nie ma jak odzyskać. Staje się on kimś innym i takim pozostaje do śmierci ciała fizycznego, a czasem i własnej. Dusza może zostać zmarnowana.

Budzenie się w duchu jest w istocie rzeczy podobnym procesem. Na szczęście dusza nie traci wówczas nic z siebie, a jedynie zyskuje nowe wymiary, które przyjmuje jako swoje nowe terytorium doświadczeń. Akceptując duchowe formuły świadomie przeistacza się w doskonalszy twór śledząc uważnie zmiany zachodzące w DNA na wszystkich poziomach samej siebie. Reasumując, działanie uwalniające z opętań kończy się pełnym sukcesem tylko w 50-60% przypadków. Przy oczywistym założeniu, że człowiek sam z siebie nie wróci do negatywnych wzorców zachowań, ani że środowisko zewnętrzne go do tego nie przymusi. Kolejne 20% odzyskanych dusz dotyczy tych osób, które podjęły świadomą pracę nad duchową transformacją. Reszta braci z przyzwyczajenia bądź z zamiłowania tonie w niewłaściwych nawykach, w rozpaczy i degeneracji nasączając się niską wibracją i odczłowieczeniem. Takich ludzi nic i nikt nie zmieni, bo duch naprawczy nie może łamać wolnej woli.


Powrót do spisu treści