Powrót do spisu treści

SPOWIEDŹ

Bóg jest wszystkim i wszystko wie. Jest nami, naszymi myślami, czynami i zamiarami. Ten kto tego nie rozumie, nie od Boga nauki czerpie.. Po co więc Bogu spowiedź i przyznanie się do tego, co Mu wiadome, skoro On od samego początku na "własnej skórze" odczuwa skutki naszego niepoprawnego zachowania?

Kto więc i po co nakręcił kram ze spowiedzią? Spowiedź to nie przyznanie się do winy, tylko sprzedanie informacji o tym, co się dzieje w świecie wielkich rewolucji. Właściwie nie sprzedanie, tylko dopłacenie za to, że sami hakerowi otwieramy dostęp do osobistego konta.. To jeden z najwspanialszych wynalazków katolickiego okultyzmu. O dwa tysiące lat wyprzedził Amerykańską Agencję Wywiadowczą.

Ale ten wynalazek nie ma nic wspólnego z Bogiem i Jezusem. Przecież Jezus mówił o cichej, wewnętrznej zadumie nad uczynionymi błędami, a nie o głoszeniu tego wszem i wobec w celu wykasowania niewygodnych danych z archiwum kościelnego. Z pamięci Boga tego nikt nie wymaże, bo to jest żywe Jego Ciało. Wszystkie takie próby tylko przysparzają Ojcu dodatkowych cierpień. Nie dosyć, że jedno dziecko upokarza drugie, to jeszcze się od naprawienia krzywdy wymiguje. To okrutne.

Jezus mówi o Rozpamiętywaniu Wczorajszego Dnia i o Rozpamiętywaniu Jutrzejszego Dnia w celu poddania rozważnej analizie swojej postawy wobec ludzi i świata i proszenia duchowego opiekuna o to, by wskazał mu sposoby wyjścia z jawnej nikczemności. Duchowy przewodnik ukazuje, jak się zmienić i jak wynagrodzić krzywdy ofierze naszych czynów, a kościół z tego oficjalnie rozgrzesza. Bóg cierpi więc coraz bardziej.

Okultystyczna spowiedź prowadzi do rozgrzeszenia i usprawiedliwionego nieróbstwa wbrew logice i prawu duchowemu po to, by człowiek poczuł się na powrót czysty, brudem własnych czynów nie zbrukany i by, tak w sobie uwznioślony, niemal uświęcony, na powrót mógł z wewnętrznym przyzwoleniem robić to, co najbardziej lubi, czyli niszczyć ten świat swoją obecnością, drwiąc z Boga w żywe oczy.

Czy ktoś z was widział katolika, który przyznał się do tego, że na was pluł i zatruwał życie, za co przeprasza i w rewanżu oferuje wam swoje nowe auto? Nic podobnego. Ziemski Bóg czyli Watykan, jurysdykcja nadzwyczajna, już mu przewiny odpuściła w nagrodę za utrzymanie praw kościelnych. To Watykan żąda spowiedzi, nie Bóg. To nie Bóg rozgrzesza, tylko fałszywi kapłani. A prawda jest taka, że człowiek sam musi się rozgrzeszyć, do czego prawo daje mu zadośćuczynienie wyrządzonemu złu i przeproszenie w postaci nawiązki.

Innej drogi nie ma. Jak widzimy, spowiedź to genialne narzędzie do prania mózgów i utrzymywania w człowieku zła. Fałszywi kapłani głoszą przy tym idee miłości i szczęścia wiekuistego, ale radości mściwej i opartej na sztucznym wymazaniu win. Tu się płaci za iluzję, a oczy naprawdę otwiera dopiero po śmierci.

Teraz już, bracie i siostro, wiesz że przypisywanie Bogu przyzwolenia na spowiedź jest równe wbijaniu gwoździa w Jezusowy nadgarstek. Nadanie tej sprzedajnej formule kryptonimu "święty sakrament" nie ma żadnego związku z Jezusową mądrością i z Jezusowym Okiem Opatrzności, tylko z katolickim występkiem. Ilekroć więc ujrzysz kogoś przy konfesjonale, to pamiętaj dobrze, jaki jest stosunek Boga do tej całej mistyfikacji, a ujrzysz na klęczkach nie godnych ciebie braci, ale hieny, co udając świętość, już za chwilę zaczną cię znów na żywca pożerać.


Powrót do spisu treści