Powrót do spisu treści

ŚWIADOMOŚĆ I CZŁOWIEK

Ślepy i nic nie widzący człowiek ustawicznie szuka drogi ku czemuś czego nie rozumie, a co często nazywa Bogiem. Szuka bezustannie i cierpliwie, tak jak gdyby cos tymi poszukiwaniami sterowało od wewnątrz. Ale człowiek to marny wędrowiec, nawet nie wie czy droga prowadzi na zewnątrz, czy do wewnątrz. Spala się w tych poszukiwaniach i płacze, ale jego niemego żalu nikt nie zauważa. Człowiek płacze i żyje, w życiu zatracając sens samego siebie. Nie wie, kim jest i po co przyszedł. Słyszy o karmie i wielkich mistrzach, ich ponad siebie wynosząc. Słyszy o bogactwach tego świata i w swym utrapieniu w końcu to na nie zwraca swoją uwagę. I gdzieś tam tylko przeczuwa, że to co ludzkie i tutaj obecne, wcale nie jest tym czego szukać powinien.

Przy tym, ani on sam nie wie, czym jest zaczarowana kraina oraz jak cały ten świat funkcjonuje. Wszystko co w sobie zapisuje, jest skrawkiem cudzych doświadczeń i wielkiej mistyfikacji. A ponieważ własnych doświadczeń nie posiada, bo prawa mu do nich odmówiono, siedzi w kościelnych ławkach, słuchając ludzi miast Boga, a na rządzących wybiera tych, co i tak mu krwi popuszczą. Wybiera, bo innego wyboru mu nie pozostawiono.

By poznać prawdę trzeba obudzić ludzkie serce i wejść do ukrytej w DNA Biblioteki Wiedzy. Ma ona sześć poziomów poznania i pięć poziomów działania. Świadomość wyświetla samą siebie, także mózg potrzebny do funkcjonowania w materialnej powłoce, więc schodzi w głąb siebie. Z kolei to co wyświetlone, podąża pozornie ku górze, a więc ku głównemu projektorowi. Jednak wszystko jest jednym wielkim hologramem, nadto zawartym w jednym krysztale, w jednym punkcie. Jest on wszystkim tym co stwarza i tym co stworzone zostało i siebie doświadcza.

Po przekroczeniu progu samostwarzania dzieją się rzeczy pozornie niemożliwe. W rzeczywistości mamy do czynienia z przejawieniem się działań wynikłym z obecności nadrzędnej świadomości. Wszystko co istnieje jest napędzane przez świadomość jednostkową lub zbiorową. To co powstało, żyje własnym życiem i jest zmienne tylko w sobie, a więc przeżywające i powielające własne pomysły.

Trzeba się wznieść ponad poziom "stworzonego" i znanego, by w pozornej Całości coś zmienić, by stało się NOWE i by zostało ono przyjęte przez bardziej ograniczone w aktywności cząstki świadomości jednostkowej i zbiorowej. Obojętne, czy funkcjonujące w PTP czy w PWW.

Każda cząstka zawiera w sobie wszystko, choć korzystanie z tego wszystkiego warunkuje jej aktualny stan świadomości. Wszystko co świadomość dotknie myślą, marzeniem, słowem czy dotykiem, natychmiast się z nią łączy i ją wypełnia, a więc pełny stan akceptacji czegoś wcześniej stworzonego, pozwala świadomości całkowicie zjednoczyć się z obiektem AKCJI, zaś stan troski, opieki i miłości pozwala pozyskać ją do współpracy i do wspólnej przemiany.

Największe bogactwo jest u "Góry", a największa obfitość życia na "Dole", w tak zwanej sferze fizycznej, którą przecież tworzy świat energetyczny i duchowy i w której w końcu z taką radością przejawia się Wielka Kreacja, która steruje wszystkim za pomocą dyrektyw ukrytych w DNA, które wyposażono nawet w to, co jeszcze nie istnieje. Aktywność DNA na określonym poziomie mówi o tym, czego tak naprawdę potrafi dokonać na określonym poziomie świadomość cząstkowa lub zbiorowa. Świadomość najpierw budzi się na jakimś obszarze, a dopiero potem uczy się w nim funkcjonować.

Kto zaburza proces budzenia się świadomości, temu zależy na jej podporządkowaniu sobie i wykorzystaniu. Wystarczy utrzymać ją w stanie niewiedzy i słabości lub sprawić, by podległe jej powłoki przejęły nad nią kontrolę.

Gruntowanie siebie to stan budzenia aktywnego DNA, to stan "możliwości". Wszystkie instrukcje pozwalające użyć mocy zmian są zawarte na poziomie ugruntowanego stanu obecności świadomości na określonym poziomie istnienia w iluzji życia, które nazywamy Całością. Znajdujące się na tym poziomie aktywne DNA pozwala uruchomić siłę sprawczą dopasowaną do przyjętych tu przez nadrzędną świadomość standardów aktywności.

Np. na poziomie 10-13 (opieka, troska, rozumienie, miłość) zawarta jest wiedza i umiejętności pozwalające na stworzenie społeczeństwa opartego na zasadzie współtworzenia, współposiadania, współodpowiedzialności i współkomunikacji. Tu ukryto wszystkie narzędzia służące wyjściu z planetarnego getta śmierci. Dzisiejsza zamknieta w czterech energetycznych wymiarach cywilizacja funkcjonuje według praw ustalonych w PTP na poziomie 0-3 (choć dyrektywy przyszły z 5,5) co oznacza, iż głównym kierunkiem zmian jest całkowite zerwanie przez duszę związków ze światłem. Gdy tak się stanie, kościoły i system odsłonią swoje prawdziwe oblicze, ale na ratunek będzie już za późno.

Ludzie funkcjonują na wielu poziomach świadomości i w wielu wymiarach. Wszystko czego doświadczą, zostaje zapisane w ich DNA jako wartość nadrzędna, jako przeżycie, które nie tylko modyfikuje ich postawę w tym życiu, ale i które będzie wyznaczać ich podróż po śmierci ciała fizycznego.

Istota ludzka składa się z kilku powłok. Świadomość Syna Bożego wypala doświadczeniowe progi w duchu, w duszy i w ciele fizycznym, poznając te światy i je modyfikując. Oznacza to także, że siły, że inne formy życia występujące w tych światach mogą na ludzkie ciała wpływać siłą własnych przekształceń. I tak istoty duchowe kształtują wspólnie duchowy behawior, mieszkańcy światów energetycznych na swój sposób przestrzenie energetyczne, a przedstawiciele fizycznej ekosfery oddziałują na siebie za pomocą ciał fizycznych.

Człowiek jest jedynym tworem, który w tej samej chwili funkcjonuje we wszystkich trzech obszarach. Niestety, pamięć o tym została w nim zablokowana, z powodu czego nie zdaje on sobie sprawy nawet z tego kim jest i co potrafi. Nie tylko zapomniał o swoim boskim pochodzeniu, ale co gorsze, zaczął funkcjonować jak podległe mu gatunki. Zamknięty w obszarze energetycznej fikcji zabija swoich braci niczym dzikie zwierzę, a wzór społeczny, któremu hołduje, przypomina prawdziwą histerię, która z Rajem nie ma nic wspólnego. Człowiek zdziczał i stał się podobny wszystkiemu temu z czym sam walczył. Będąc zamkniętym w czterech obszarach energetycznych, utraciwszy zdolność widzenia Całości, pozwolił nawet na to by inne istoty nałożyły nań jarzmo niewoli i poddały energetycznej eksterminacji. Odcięty od wsparcia własnego ducha ani się domyśla co się dzieje i dlaczego nie jest w stanie wzrosnąć ponad poziom swego upadku.

Cały sekret upadku skrywa się w stworzeniu fizycznego i energetycznego więzienia, jak i na manipulacji fizycznym i energetycznym DNA. Będąc biologicznie zepsutym i energetycznie pasywnym, tak bardzo przyzwyczaił się do swojej karłowatości, że uznał ją za normę, za codzienność typową dla całej rzeczywistości. Będąc ułomnym energetycznie ani dostrzega, że ktoś stale wymazuje z jego życia bogactwo pozytywnych doświadczeń, jedynego skarbu, dzięki któremu może się po śmierci wznieść ku nowym, doskonalszym światom.

Rozbicie zapisów w Archiwum Zrodzenia mówi o jakości twojego DNA lub odwrotnie, jakość twojego DNA mówi o twojej pozycji w Archiwum Zrodzenia. Ludzie są, średnio, odłączani od swoich powłok od jednego do czterech razy dziennie, tracąc świadomość rzeczywistości na trzy do siedmiu minut. Dopiero człowiek na poziomie 13-15 (poziomy duchowe) w całości swej istoty potrafi to przejmowanie kontroli nad sobą zablokować, znacznie przez to zwiększając wpływ na własny rozwój i swoje życie. Człowiek w każdej minucie swego życia ustawicznie modyfikuje własną psychikę. Ugruntowane zmiany są zapisywane w pamięci umysłu i energetycznym DNA, do którego dusza, czyli psychika w ogóle nie ma dostępu. Ugruntowana zmiana postawy wyraża się potem we wszystkich okolicznościach życiowych, przy czym nie ma tu znaczenia, czy człowiek się stacza, podlegając ciemnej przemianie, czy też wzrasta, stawiając na podtrzymanie procesów jasnej przemiany, znaczenie ma sama przemiana, samo zmodyfikowanie zachowania na inne, co jest odnotowywane w rejestrze duszy. Dzięki temu człowiek pracujący nad sobą stale wzrasta, stając się lepszą jednostką społeczną, a drwiący z praw duchowych degraduje się, ulegając sile i magii ciemnej przemiany.

Rzecz w tym, że negatywne zmiany, czyniące z człowieka istotę upadłą są gruntowane bezproblemowo, podczas gdy pozytywne zmiany, te wynoszące człowieka ponad jego słabości, są systematycznie wymazywane, z powodu czego tzw. pozytywne zdarzenia, a więc przemyślenia i doświadczenia emocjonalne, nie mogą odcisnąć swojego piętna na zmianie postawy ludzkiej nawet wtedy, gdy pojawiają się jedno po drugim.

Dzieje się tak dlatego, by żadne korzystne doświadczenie nie mogło naruszyć głównych dyrektyw egzystencjalnych, które wyznaczają ludziom określony standard zachowań, które są wyrażone ludzkim przyzwyczajeniem do praw systemowych i do własnego, reżyserowanego na potrzeby "śniących" zachowania. Dawniej śniono ludźmi około 40 minut dziennie, dziś ten czas został znacznie skrócony, ale i też intensywność zdarzeń i rozmach samych przeżyć odczuwalnie przybrały na sile. Samą przestrzeń odziano też w bogatsze szaty kolorystyczne.

Bez zablokowania wymazywania z pamięci umysłu pozytywnych przemian, praca nad sobą staje się niemal niemożliwa, bowiem mało kto jest w stanie utrzymać określone stany energetyczne przez całe długie dni. To co "Syzyf" za dnia osiągnie, nocą jest bezpowrotnie tracone. I tak człowiek wciąż po staremu się zachowuje, oddziałując na swoje otoczenie wg starych, ugruntowanych schematów. Po staremu myśli i wszystko przeżywa, odnajdując się w środowisku według zafałszowanych schematów. Wegetuje w zamkniętym obszarze miast opuścić niesprzyjający mu behawior i postawić własny dom.

Księga Wolności jest pierwszą poważną próbą wprowadzenia do umysłu nowych ustawień. Gdy widnieje w przestrzeni fizycznej jako słowo i obraz, stale przypomina o potrzebie utrwalania nowych wzorców tworzenia ścieżek losu. Ten kto zjednoczy się z Domem Swym, kto pojmie, iż on sam jest narzędziem wszelkich zmian, ten może się pokusić o wyrwanie ze snu siebie jako Syna Bożego, w którym są zawarte niemodyfikowalne przez zło zapisy całego pakietu DNA. Odnalezienie się w sobie pozwala zmienić postrzeganie świata, jak i przebudować go mocą, dotychczas niedostępną. Duchowe światło staje się dla takiego człowieka bronią i prowadzeniem zarazem.

Efekt usypiania jednostek ludzkich poprzez kasowanie korzystnych doświadczeń łatwo dostrzec po zachowaniu ludzi będących w konflikcie z otoczeniem lub pozostających pod uzależniającym wpływem mocniejszych jednostek. Czytaj: wspieranych przez siły PTP. Będąc ofiarami systemowej przemocy, na żywo doświadczając różnorodnych form okrucieństwa ze strony ludzi, którzy zapewniali o swojej uczciwości i braterstwie, co krok doznają przeżyć, które na stałe warunkują ich nowe postrzeganie świata. Zapisane w DNA przeżycie staje się podstawą odniesienia do konkretnej sytuacji, jak i tworzy nowy wzór w relacjach z określoną osobą. Oparte na przeżyciach wewnętrzne postanowienia i decyzje natychmiast zmieniają dawny układ sił, zapowiadając walkę o pozycję na wielu frontach wzajemnych pól doświadczeń. Krzyk ofiary inicjuje zdarzenia prowadzące do zachwiania niewolniczą strukturą.

Niestety, to co cenne, czyli samo przeżycie, a więc zapisanie doświadczenia w DNA, co jest podstawą zmiany stosunku do całej sytuacji, raz po raz jest kasowane, pozostawiając po sobie jedynie informacyjny cień. Bez unoszącego go ładunku samostwarzania staje się niczym wobec napiętej sytuacji, której niedawny dramatyzm gdzieś ulatuje, odsłaniając dawny mechanizm współzależności. W ten sposób niszczone i wykorzystywane jednostki ludzkie tracą pamięć żywej tragedii i wikłają się w dawne nierozstrzygnięte spory ulegając, narzucanej sobie, iluzji. Pozbawione siły własnego doświadczenia, stają się marionetkami w rękach sił ingerujących w ich podstawowe struktury energetyczne. Zubożona, stale osłabiana psychika w końcu pęka i zaczyna wątpić, w pozbawione wsparcia przeżyć, podjęte wcześniej słuszne decyzje.

Ludzkie zło umiejętnie ufortyfikowało własną pozycję w tym świecie. Nie tylko wymazuje z pamięci podległych sobie jednostek chwile zdobywania cennych doświadczeń, ale na dodatek pompuje w pola energetyczne niskowibracyjny, oparty na doświadczaniu przegranej, strach. Wszystkie wydarzenia nim warunkowane, są trwałą pokoleniową spuścizną całego naszego gatunku. Sama wzmianka o stosach czarownic i masowym ludobójstwie zmusza do ulegania sile religijnych struktur, a istnienie granic do honorowania mordu w imię obrony, rzekomo narodowych interesów.

System stworzył tak rozwiniętą siatkę uzależnienia, iż właściwie nie ma siły, która mogłaby oprzeć się sile jego oddziaływania na psychikę. Oczywiście prócz ludzi złych, których taki układ sił promuje i wywyższa ponad innych. Ten kto zrozumie mechanizm warunkowania ludzkich przemyśleń i postaw, kto pojmie wartość pamięci emocjonalnej duszy, ten nie tylko dużo poprawniej odnajdzie się w szponach systemu, ale i przyspieszy własny rozwój energetyczno-duchowy. Wystarczy raz na cztery dni odnowić procedurę rozświetlania pamięci duszy, by na przyzwoitym poziomie utrzymać pozycję w grze o lepsze życie, a zarazem uniknąć dodatkowych oprogramowani i degradacji własnego DNA.

W normalnych przemienieniowych ustawkach gruntowanie zmian w DNA trwa całymi tygodniami, podczas gdy stosowanie rozświetlania DNA przez pasma duchowe skraca ten czas wielokrotnie. Jak ogromne ma to znaczenie dla pracy nad sobą wiedzą ci, którzy od lat nadaremnie starają się zapisać w wibracji pokochania i wybaczenia. Gdy człowiek rozświetla swoje DNA systematycznie co cztery dni, już po miesiącu siła iluzji maleje z 70 do 20-35%, a po pięciu miesiącach potrafi spaść nawet do zera. A przecież dochodzi do tego kolejna niezbywalna wartość - aktywizowane DNA boskie czy duchowe nie tylko wzmacnia, czyli pokrywa sobą uszkodzone DNA energetyczne, ale naprawia również DNA fizyczne, poprawiając zdrowie i biologiczną siłę przetrwania, a więc i długość życia. Ogólnie informacje w 80% są zapisywane w chemicznej pamięci mózgu i w 20% w umyśle. Z kolei przeżycia umysł zapisuje w 80%, a mózg zaledwie w 20%, co oznacza, iż dusza zabiera z sobą po śmierci nie proste dane opisujące ten świat, ale istotne wydarzenia modyfikujące jej naturę. Teoretyczna baza danych umiera wraz z ciałem, a funkcjonujący w polu elektromagnetycznym, umysł kopiuje swoje dyski do psychiki, po czym sam się rozpada, zabierając wraz z sobą resztkę informacyjnego tła powstałych za życia duszy wydarzeń. Tak więc wędrująca po zaświatach dusza doskonale wie jaką jest, choć ma poważny problem z ustaleniem okoliczności, które ją ukształtowały. I o to właśnie chodzi. Będąc pozbawioną informacyjnego balastu, a zarazem znając swoją wymierną wartość i przydatność dla ogółu, dużo chętniej łączy się ze świadomością, ulegając jej władzy i potężnym umiejętnościom.


Powrót do spisu treści