Powrót do spisu treści

SZKOŁA ŻYCIA

Są cztery poziomy Szkoły Życia:

  • 1. Poziom obserwacji
  • 2. Poziom kodowania docierających informacji
  • 3. Poziom analizy
  • 4. Poziom podejmowania decyzji (jak podjąłeś to na swoim poziomie to utrzymujesz, a więc decyzja jest ostatecznym zapisem).

Oparte na tych założeniach odnajdywanie się w życiu nie ma nic wspólnego z duchowym budzeniem się człowieka, który przestaje wyznaczać prawa fizyczne na rzecz energetycznych, a potem energetycznych na rzecz duchowych, ale jest jakby drugą częścią odradzającej się istoty ludzkiej, która poprzez doskonałość nie daje sobą rządzić, która przestaje żyć iluzją i wciela w życie zasady, które są jej i własnego ducha życzeniem.

Pragniemy przy tym przypomnieć, że człowiek może odnajdywać się w 5 przestrzeniach życiowych (fizyczna, umysłowo-fizyczna, umysłowo-duchowa, duchowa, boska), gdyż każda z nich ma oddzielny poziom wibracji. W ogólnym rozrachunku nie ma znaczenia sam poziom wibracji, ale ma znaczenie nie mieszanie owych poziomów, gdyż doprowadza to do eliminacji pierwotnych założeń (celów), które potrafią być sobie energetycznie przeciwstawne, co prędzej czy później doprowadza do wewnętrznych konfliktów i spadku na jeszcze niższe poziomy przestrzeni życiowej. Nie może bowiem egoistyczny, wykorzystujący ludzi człowiek łączyć tego modelu z drugiego poziomu przestrzeni życiowej z posługą charakterystyczną dla IV poziomu duchowej przestrzeni życiowej, gdyż nie tylko owa posługa nasiąknie silniejszą, gęstszą (bo więcej ludzi w niej wibruje) energią II przestrzeni, ale na dodatek nie mogąc się w niej bezproblemowo utrzymać, sięgnie taki człowiek do I-szej fizycznej przestrzeni życiowej, gdzie dominują rozwiązania fizyczne jak gwałty i wszelkie formy siłowych rozwiązań jak uderzenie i eksterminacja (wroga, zwodzi się ludzi, tworzy iluzje jak kościoły).

Jeśli zaczynamy budować przestrzeń życiową to starajmy się być w niej w pełni, nie częściowo, gdyż wyznacznikiem mocy budowania jest określona wartość ludzkiej energetycznej i duchowej mocy. Niech człowiek wibrujący poniżej strumienia nie buduje świątyni, do której zacznie na nauki zapraszać innych, bowiem niczego ich nie nauczy, a tylko ściągnie z wybranej drogi i wykorzysta, gdyż ów energetyczny poziom istnienia zawsze zakłada wychodzenie na swoje. Taki człowiek zawsze będzie postrzegał innych własnymi oczami, a więc będzie zakładał, iż świątynia nie jest miejscem tworzenia wolności, a jedynie kramem, gdzie następuje wymiana produktów. Prawdziwej świątyni, prawdziwego domu nie może prowadzić nikt kto nie tworzy kanału bratniego, a więc nie jest w stałym kontakcie ze światem duchowym. Zaś podstaw budowy świątyni i domu nie może wyznaczyć nikt, kto do tej pracy nie został przez nas posłany i kto nie jest jeszcze w Duchu w pełni obudzonym gdzie ludzkie przełożenie Praw Boskich na Prawo Duchowe jest w takim człowieku pełne i zawsze rozumiejąco, a więc poprzez własne doświadczenie wyłożone.

Gdyby było inaczej, ukazywanie prawd Bożych przybrałoby charakter pustosłowia, choć ujętego złoceniami treści religijnych, ezoterycznych i społecznych i nie miałoby nic wspólnego z budową Nowego Świata, a byłoby jedynie kolejną próbą utrzymania starych form międzyludzkiej komunikacji. Dlatego przypominamy Wam jeszcze raz, by dopasować własne cele do odpowiednich wariantów przestrzeni życiowych przy pojęciu, że o ich budowie decyduje gęstość własnej mocy. Dlatego Cztery Przestrzenie Życiowe odpowiadają Czterem Poziomom budzącej się Istoty Ludzkiej, a więc człowieka fizycznego, budzącego się w świetle, Kanale i zjednoczonego w Duchu.

Dopóki nie zapiszecie w sobie tych poziomów nie żyjcie mrzonką tworzenia wyższych wartości, gdyż będą one miały charakter, postać widzenia i przerabiania tych wartości systemem obowiązującym w niższej przestrzeni życiowej. W ten sposób żyjąc iluzją własnej siły, nie tylko nie osiągniecie celów wyższej przestrzeni życiowej, ale na dodatek stracicie czas, który mógłby być wykorzystany do naprawienia Waszej w niższej przestrzeni życiowej. Prosimy, więc Was, byście tworzyli, zabudowywali przestrzeń życiową podle własnej energetycznej i duchowej mocy, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie, a często bywa jeszcze gorzej. Bez ugruntowania się w mocy nie traćcie czasu na tkwienie w iluzji, bo Wasze energetyczne ciało tego stresu nie wytrzyma, a fizyczne nie dotrwa do dnia, w którym moglibyście trzeźwo ocenić sytuację. I nie wstydźcie się przyznać przed Bogiem i sobą samym, jakie macie słabości, wady, przekłamania, gdyż bez przyznania się do prawdy o sobie nie istnieje możliwość eliminowania wad, takiej przebudowy siebie, by doprowadziła ona do powstania nowych wartości energetycznych i duchowych. Dopóki nie zapanujecie nad własnym myśleniem, emocjami i wypływającymi z Was energiami, dopóty będziecie uwikłani w relacje międzyludzkie i będziecie silnie od innych ludzi uzależnieni. Ucieczka z jednych relacji w drugie nic nie da, bowiem prędzej czy później będziecie powtarzać stare błędy.

Taki wyzwoleńczy krok jest możliwy tylko wtedy, gdy przestajecie w utrzymywaniu własnej mocy i realizowanych celów zwracać uwagę na energetyczne (czyli na poziomie relacji) związki z innymi ludźmi. By móc budować własna drogę, musicie wpierw dokładnie poznać siebie, ewentualnie wzmocnić, czyli uczyć się w Świątyni Serca, a dopiero potem po realnym ocenieniu szans, zbudować dom (dom nie hotel, Dom – miejsce, gdzie jesteśmy mocni). Inaczej oparta na iluzji własnej mocy i umiejętności utrzymania celów budowę domu wstrzymacie, a nawet utracicie. Tak, więc Szkoła Życia, którą musicie przejść w połączeniu z mocą Świątyni Serca, uczyni Was mocnymi, trwałymi w tej przestrzeni życiowej, którą jesteście w stanie zbudować. Gdy więc pytacie nas, co byłoby dla Was lepsze, często otrzymujecie niwelujące się odpowiedzi. W ten sposób pragniemy Was nakierować na to, co ewentualnie możecie osiągnąć, o ile przebudujecie samych siebie, ale co dziś i jutro nie będzie jeszcze możliwe, przez co ulepszanie tego, co już macie, nawet relacje z podstępnym partnerem, jest lepsze niż budowanie zamków na lodzie, czyli odejście od apodyktycznego partnera, gdyż będzie jeszcze gorzej niż jest.

Pamiętajcie, że każdy człowiek zasługuje na wolność i szczęście, ale nie każdy potrafi po te wartości sięgnąć i je utrzymać. Gdy robi to we własnym imieniu drugi człowiek np. podporządkowujący Was partner, to daje Wam coś, po co sami sięgnąć nie potraficie (ten partner uczy Cię tego, czego sam byś nie zrobił). Za to także należy mu się szacunek. Jednak nie ustawajcie w wysiłkach by waszą obecność postrzegał coraz lepiej, po Waszym Świetle i Duchu, bowiem może się zdarzyć, że wzrośniecie na tyle, by owe relacje wyprostować i uczynić je znośnymi do wspólnego przetrwania. Wtedy nawet, gdy wzrośniecie w mocy i sami zaczniecie decydować o własnej i innych wolności i szczęściu, nie zechcecie tego stanu zmieniać, bowiem w niezmienionych układach odnajdziecie już sens współtworzenia czy współistnienia. Ale gdy sięgnąwszy po moc, dalej będziecie odczuwać ograniczenie i podporządkowywanie Waszej istoty, to będziecie musieli stanąć do wojny o samych siebie. Aby ją wygrać musicie być potężniejsi od Waszego wówczas przeciwnika.

My nauczymy Was bycia silnym, odważnym i wolnym, stosownie do reprezentowanego przez Was energetyczno-duchowego modelu. Tych modeli, jak i przestrzeni życiowych są 4 poziomy, zaś 5—ty najwyższy, związany jest z oddaniem pracy na rzecz ludzkości. W tej chwili tylko garstka osób na świecie spełnia wymogi tych najwyższych założeń. A więc zachęcamy Was teraz do usilnej pracy nad sobą, gdyż to od niej będzie zależeć ilość spełnionych marzeń, które wzrastają wraz z mocą i umiejętnością wykorzystania jej w materialno-energetycznych przestrzeniach.

Nauka odbywa się przez OBSERWACJĘ, która ma trzy poziomy:

  • 1. Przyjęcia treści- informacja stanowi ją w 50 %, a energie ją przenoszące też 50 %, przez co często po energiach błędnie odczytuje się wartość informacji (bo nie wierzymy wrogowi, a komuś lubianemu chociaż same informacje mogą przeczyć energetycznym odczuciom bo swój może kłamać). Gdy chodzi o myśli to sama informacja stanowi 15 %, 80 % to energia przenosząca.
  • 2. Odrzucenia energii – bezwzględnie trzeba odrzucić energie złączone z informacjami bądź im towarzyszące, by rozszerzyć pasmo tzw. halo informacyjnego spoza określonego poziomu.
  • 3. Stopienia – wpisanie informacji w indywidualne tło informacji (osobista biblioteka wiedzy – tu nie może być iluzji, zawsze trzeba wiedzieć, kiedy i gdzie i w jakiej przestrzeni życiowej owa informacja stanowi opis energetycznej sytuacji).

Przez obserwację trzeba nauczyć się przyjmować prawdę, odkryć prawdę bez emocji, bez pasm przenoszących te informacje, by to wszystko właściwie widzieć. Dopóki obserwacja nie będzie właściwa będziemy żyć iluzją poprawności widzenia i odnajdywania się w rzeczywistości. Obserwacja jest utrudniona u człowieka pozostającego w świetle i niemal niemożliwa dla osoby fizycznej żyjącej w morzu przytłaczających go energii, przez co obce, różnorodne energie nakładają się na energie przenoszące informacje, co zaburza mechanizm właściwego odczytania informacji i wtedy nadaje się poszukiwaną wartość temu, co umacnia iluzja. Pamiętaj też, że człowieka w "ciemnym lesie" warunkują programy energetyczne (wszystko, co działa na poziomie energii jest programowane i jak się na tym bazuje to już tu będzie się żyć iluzją własnej wolności, dochodzenia do szczęścia) modulujące, ustawiające umysł, jak i energetycznie podporządkowujący ludzką energetykę spływu energii przeciwnej i odcinające człowieka od światła, co jest jedynym sposobem na wstępne tworzenie własnej biblioteki wiedzy. Bez udziału świadomości - która odrzuca aż 70 % energetycznego tła - właściwe odnalezienie się w morzu energii nie jest możliwe. Proszę też pamiętać, że nisko wibracyjne tło samo jest czymś w rodzaju ogólnoludzkiego programu, które ma w narzuconym im, czyli współbrzmiącym istotom ludzkim, wyznaczony sposób wymiany treści. Będąc od dziecka ich energetyczną kołyską sprawia, że człowiek czuje się nieswojo próbując istnieć w wyższych wibracjach, gdyż zawarte w nich treści różnią się od istniejących niżej, a co warunkuje sposób egzystencji wymuszając zmiany, do których można być gotowym dopiero po odrobieniu lekcji w Świątyni Serca. Cały energetyczny zgiełk kończy się dopiero wtedy, gdy ostatnia ludzka cząstka zaczyna wibrować w pasmach mocy z 13-ego poziomu duchowego w EJ (Energii Jedynej) lub 11 w Mocy Światłości.

Dlatego żaden człowiek niebędący w Kanale nie jest w stanie właściwie odczytać rzeczywistości, a gdy to już się stanie podczas duchowego uniesienia nie jest w stanie poprawnie zastosować zdobytych informacji, gdyż treść je zawierająca swoją energią zaczyna znów obezwładniać człowieka, gdy tylko ów wyjdzie poza obszar duchowych uniesień. Ma wówczas przeświadczenie istnienia pewnych praw, założeń i danych, ale miotany energiami nie jest w stanie ich wcielić w życie. Bez ugruntowania się w świetle nie jest w stanie nawet o nich pamiętać. Proponujemy Wam stosowanie Praktyki Uważności w pozyskiwaniu informacji, zapisywanie ich (osobista Księga Wolności). Proponujemy także odnotowanie, którego poziomu przestrzeni życiowej się tyczą, bo jeśli wyższego od obecnego, to są ledwie zapowiedzią możliwości, a nie jej przejawem. Prosimy także, byście nie zapominali, że do poziomu 6-ego istnieje człowiek fizyczny, od 6 - 9 fizyczno-umysłowy, umysłowy do 13-ego, umysłowo-duchowy do 15-16-ego, co oznacza,że programowe prawidła psychologiczne słabną znacznie, dopiero u kresu duchowego budzenia się,pozwalając widzieć świat oczami przesiąkniętej duchem Duszy. Tylko taki człowiek nie podlega burzom energetycznym i moralnym ocenom. Na swych niższych poziomach im ulega, pozwalając kierować sobą, gdzie zaprogramowany umysł poprzez hołubienie „ego” każe mu wierzyć, że jego sprzeczne z duchem założenia (myśli, słowa, czyny) są poprawne, a nawet go wynoszące, Taki człowiek nigdy nie będzie w stanie odrzucić energii przenoszących i utrzymujących informacje, gdyż tak naprawdę, to one jego całego stanowią.

Dlatego odrzucenie „ego” i umysłu jest pierwszym krokiem na drodze do wyzwolenia od iluzji (od niewłaściwego pojmowania świata) i zapanowania nad sobą przez oddzielenie własnych cząstek energetycznych od innych przez nieprzyjmowanie innych wibracji poza tymi warunkowanymi przez DNA o czym mówi energetyczny model człowieka oparty na Krysztale Życia i ludzkich czakramach, model warstw z kuli. Pracując nad sobą człowiek wchodzi na wyższy poziom i może więcej osiągnąć (dążenie). Dopóki obserwacja nie jest możliwa, dopóki tłumią ją obce energie, dopóty człowiek musi starannie pozyskiwać informacje, spisywać je, kodować i ustawiać w odpowiednich modelach przestrzeni życiowych. Cały proces obserwacji wyznaczają techniki pomocnicze:

  • 1. Modlitwy – czyli odnalezienie się w wyższych wymiarach przez co potęguje się zdolność sprawczą, która kształtuje człowieka na wyższych poziomach tej i innej rzeczywistości.
  • 2. Zdystansowania – przez co człowiek jest w stanie oglądać sytuację bez udziału energii wymuszających programowe oceny i tworzących systemy (całkowity dystans, przyjmowanie informacji bez pasm energetycznych, które je przenoszą, szczególnie nisko wibracyjnych).
  • 3. Załamania – gdzie przyjęcie najgorszego wariantu i przeżycie go niweluje część energii podpiętych pod sytuację, przez co jakiś problem lub założenie wydaje się lżejsze, czyli pozbawione części energii ( strachu), co pozwala ujrzeć nowe treści, czyli informacje podpięte pod inne pasma wibracyjne. Ta technika jest bardzo ważna – wiele programów tak jak program samozagłady działa w człowieku dopóty dopóki istnieją w człowieku wibracje. Jak człowiek umiera, nie ma kogoś, kto je podtrzymuje i problem znika. Przez technikę założenia przeżycia najgorszego sprawiamy, że osiągniemy taki stan poziomu wibracji, że te programy, które nas uwalały, przestają działać, nie ma ich. Przeżyj to, czego się boisz, wejdź w ten stan przyszłości – lęk, strach, śmierć i programy się kasują ( przestają działać niszczące człowieka energie).
  • 4. Nadbudowy – gdzie ujrzenie najdoskonalszego wariantu pozwala być receptywnym na halo informacyjne w obszarach, które były dotychczas blokowane. Pozwala dostrzec kolejne zależności, kolejne nici tworzące sytuacje, a mogące być ujrzanym tylko przy wchodzeniu danej sytuacji w wyższe obszary stawania się ( wejście w wyższe wibracje oddala nas od tego, co było i ukazuje nowe elementy, informacje przenoszone przez pasma, które w tej chwili nie są dostępne, jesteśmy w wielu miejscach i możemy wybrać przynajmniej mechanizm działania).
  • Te cztery techniki mówią o wspieraniu techniki obserwacji. Bez umiejętnej obserwacji nie ma trafnej oceny sytuacji, a bez trafnej oceny nie istnieje podjęcie właściwej decyzji, od której zależą pożądane zmiany w danej przestrzeni życiowej.

Współistnienie ma to do siebie, że zakłada stan równowagi, równouprawnienia w doświadczaniu stworzonej przez Boga rzeczywistości. Tu nic nie jest lepsze od drugiego, więcej warte, więcej mogące. Każdy element ma swoje miejsce, przeznaczenie i cel swojego powołania. Zaburzenia powstałe między współistniejącymi elementami w obszarze współegzystencji materialnej mogą doprowadzić do powstania błędnej koncepcji, która zakłada istnienie grzechu, ogrom błędu i moc destrukcyjnej kreacji, podczas gdy całość drogą energetycznych wyborów dąży ledwie do zmian, jakie my nazywamy Oddechem Boga. Bez tych zmian Bóg nie istnieje. Tylko poprzez nie wyraża się On w całości, bowiem całość się w Nim zawiera. Gdy ktoś przekroczy próg oceniania współegzystencji, ten będzie potrafił, współtworzyć nowe wartości bez uczestnictwa w PWW (Prawo Wolnego Wyboru) i PTP (Prawo Totalnego Podporządkowania), gdyż będąc zakotwiczonym w prawie zmian zyska wsparcie całości, co do utrzymywania życia w dowolnej formie, gdyż ono zakłada istnienie wszystkiego nie rozumiejąc, czemu komar ma być gorszy, od czegoś innego.

Ten, kto wkroczy na poziom współistnienia, ten, kto na zawsze odrzuci dywagacje umysłu, ten okrzepnie w czystej, niezabrudzonej programami umysłu świadomości, odtworzy oczami Jaźni współistnienia i poza nią odczuwając sens tworzącej go zawartości (bardzo ważną rzeczą jest totalna korelacja bo bez udziału świadomości i czystej świadomości nie można współistnieć, wchodząc we współistnienie kończą się oceny moralne, nie ma energii). Cząstką współistnienia możecie odzyskać Ruch energii, idei i powstające przy dokonywaniu wyborów zmiany, który to proces nazywacie intuicją emocjonalną, energetyczną i duchową (zwaną głosem wewnętrznym). Tu postrzeżecie, że tylko część wyborów ma charakter operowania informacją (mogą poznać prawdę bez pasm ją przenoszących). Tu postrzeżecie, że tylko część wyborów ma charakter operowania informacją, zaś większość ma charakter automatycznie funkcjonujących procesów, które z zakładaniem zmian nie mają nic wspólnego.

A ten, kto ujrzy siebie w oku przeznaczenia ten pojmie, ze dokonywanie wyborów, że zmagania życiowe, że cały ten egzystencjonalny zgiełk jest najzwyklejszą zmianą, która i tak mechanicznie zejdzie (kończy się lęk, zachodzi obserwacja). Taki człowiek może śmiało zrezygnować z męki dokonywania wyborów, pozwolić się unosić na fali twórczego potoku. A ponieważ Bóg w doświadczeniu życia uczynił pewne priorytety, wystarczy tylko sprawdzić czy cel, sytuacja, a i zamysł są częścią tych priorytetów czy też nie. Bo jak są, to wystarczy płynąć na fali, potem stać się nią i tylko pozwolić na przejawienie się tego, co już w Ruchu Zmian zostało zapisane. I ten pozorny wybór będzie najkorzystniejszym doświadczeniem na polu współegzystencji. Ten, kto falę potoku ujrzy, ten ujrzy Boga i nie zada więcej pytań o jutro, o przyszłość, bowiem sam będzie jutrem i przyszłością. Możecie, co najwyżej popatrywać na zwisający z piersi talizman, którego gra zawsze będzie odzwierciedlać lustro przeznaczenia.

Ten, kto odkryje Ruch Zmian (a odkryć nie może jak żyje relacjami) przez umiejętną obserwację poznaje prawdę, bo patrząc naprawdę wie, że się stanie i widzi jak się to tworzy. Pełne doświadczanie życia bez udziału współistnienia nie jest możliwe. Tu w rozwijaniu tej zdolności, tego czucia, tego echa odbijającego się od ściany Ducha Świętego pomocnym może być bierne i aktywne stopienie się z całością, gdzie rezygnując z własnych indywidualności zyskuje się sposobność odczuwania głosów energetycznych wszystkich istnień, co pozwala na ustalenie Ruchu Zmian jak i powracające przekonanie się, że istniejący, że zapowiadający się bieg zdarzeń jest najlepszym rozwiązaniem w doświadczanym etapie współtworzenia nowych wartości, które nazywacie kreacją, twórczością dnia, tkaniem przeznaczenia, a my współuczestnictwem w akordzie życia. Kto ów akord odczytuje i weń się wtopi ten wiedziony Ruchem Przyczyny będzie mógł raz na zawsze zrezygnować z dokonywania wyborów. Ten znajdzie czas, ciszę i wiekuisty spokój w dążeniu do celów, które same go przywołują. Tylko w odczuwaniu Ruchu Przyczyny człowiek potrafi zaufać Ojcu, a Ojciec dotrzeć do syna (jest tylko prawda, nie ma energii, to jest połączenie na poziomie duchowym, nic tego nie zakłóca). Biernym odczuwaniem Ruchu Przyczyny nazywamy ten stan energetycznej i duchowej katalepsji, gdzie nie niknąc w swym istnieniowym kodzie możliwym się staje odczuwanie pozostałych form istnienia w Źródle. To jak z człowiekiem intensywnie realizującym jakieś zagadnienie, który pochłonięty myśleniem sam zamyka się na odbiór innych ludzi (i tego, co oni mówią).

To jak z fanatykiem emocji, który pogrążony w wewnętrznej wojnie energetycznej nie jest w stanie odczuć energetyki innych ludzi, to jak z oceniającym i poznającym, który własną oceną i wynikającym zeń poznaniem nie potrafi dostrzec prawdy poza własną koncepcją, tak tu człowiek istniejący, akcentujący siebie niedający poza sobą niczego innego. To jak manifestujący swoją świętość kościół, który zamyka Boga w słowie, w nazwie, nie dając innym prawa do nadawania słów i nazw, co w błędnym procesie zabija samą ideę Boga. Tak, więc ten, kto odrzuci siebie na rzecz całości, kto pozwoli siebie usłyszeć wokół siebie głosy wszystkich, ten dostrzeże źródła tych głosów a poza nimi Ruch Przyczyny, który nazywacie głosem całości. Zjednoczeni w Bogu, zjednoczeni w Ojcu, zjednoczeni w całości zaczynamy nagle rozumieć, że my doświadczając całości współistniejemy, a więc jesteśmy, byliśmy i będziemy po zawsze jednym i tym samym – cząstką manifestacji i życia, które zaświadcza Ruchem Zmian o istnieniu nas samych. Kto innych odnajdzie, ten odnajdzie siebie, kto inne głosy usłyszy ten usłyszy swój własny, kto inne istnienie odczuje ten z Bogiem po wieczność się zjednoczy i w Nim, a więc w sobie odczuje Ruch Zmian, który go porwie i drogę ku nowemu wskaże.

Człowiek buduje siebie wiele lat, szuka siebie koncentrując własną indywidualność, nawet kara za grzechy dotyczy indywidualności. Tymczasem odrzucający się na rzecz Całości, odnajdujący się w Całości nie może podlegać ocenom i karze, bo Całość, bo Bóg, jest nieocenialny i niekaralny z powodu swojej doskonałości. Tylko doskonałość może oceniać i karać, lecz gdy ocenianie i karanie ma dotyczyć jej cząstek, jest iluzją, która nie ma racji bytu, a powodu prostej zależności, która zakłada, że każda cząstka doskonałości jest także doskonała. Na tym poziomie dobro i zło jest mitem służącym odnalezieniu się w prawie, a potrzeba poznawania i oceniania zwykłym procesem odnalezienia cząstek (jak cząstka się odnajdzie musi zacząć żyć prawdą o sobie). Lecz gdy ta cząstka usłyszy głos Całości, usłyszy także samą siebie z poziomu echa i ściany to echo odbijającej. Kto pozwoli się unosić Ruchowi Przyczyny ten odnajdzie dom i szczęście, by tu dotrzeć, musi siebie wpierw odnaleźć i zindywidualizować wierząc, że jest się pępkiem wszystkiego. Lecz i taki pępek w mniejszym lub większym stopniu potrafi korzystać z mechanizmów pozwalających odnaleźć Ruch Przyczyny, Ruch Zmian zawarty w cząstkach Całości.

Bierne tego postrzeganie jest o tyle istotne, ze pozwala uchwycić to, co się staje, a co nie zawsze drogą przemyśleń może być osiągnięte. Poza tym ten, kto zacznie kierować się intuicją w odnalezieniu własnej ścieżki w Ruchu Zmian, ten będzie mógł zrezygnować z przemyśleń, z analiz, z rozpatrywań, przeznaczając ten czas na zabawę w życie, nie grę w życie, przez co w radości łatwiej mu będzie wykrywać parametr współistnienia jeszcze mocniej go zaktywizować w dążeniu do szczęścia, do marzeń, do Boga, a w końcu do samego siebie widzianego oczami Całości. Lecz niech każdy z Was pamięta, że wszystko to, o czym mówimy sprowadza się do ukazania Wam mocy oraz umiejętności posługiwania się nią, a obie te rzeczy do realizacji celów, które są ukryte i objawione w marzeniach.

Jednak tylko głupiec żyje marzeniami, których zrealizować nie będzie w stanie. Tak moc, jak i marzenia kształtują określony poziom przestrzeni życiowej, a Waszym zadaniem jest dopasować wszystkie części tej układanki tak, aby słyszeć jedno echo, a nie jego fragmenty w różnych rzeczywistościach. Gdy dopasujecie właściwie cząstki tej gry zacznie się zabawa w życie, bo zniknie w was rozdźwięk, który zakładał Wszechistnienie współistniejących z Wami cząstek, cząstek wyzwolonych z iluzji wielkości oddzielenia czy małości odrzucenia. „Spalcie w sobie wszystkie bariery oddzielające Was od Całości, a wyjdziecie poza siebie i poza własne słabości, a unoszeni szeptem wszystkich cząstek Boga podążycie drogą realizujących się marzeń, współtworząc to, co objawia sen Ojca wszystkim swoim cząstkom”.


Powrót do spisu treści