Powrót do spisu treści

TA CHWILA

Wejdź w stan, w którym umarłeś, w którym zniknęło wszystko co ciebie stanowiło, a potem zapytaj siebie - dlaczego, pomimo wymazania swojej historii wciąż jesteś i pamiętasz, wtedy zacznij pojmować, iż wcześniej zaistniało coś co było mocniejsze od tego co ty teraz chcesz zrobić. To co cię powołało stworzyło stan "tę chwilę", która jest potężniejsza od twojej nędznej próby wymazania siebie. Kiedyś zaczęło się coś stwórczego w parametrze twórczym, a więc zmiana o charakterze twórczym, a nie stwórczym - zacznij to nazywać "tą chwilą".

Kiedy działasz stwórczo w parametrze stwórczym to znaczy, że nie potrafisz złamać reguł gry jakie wyznacza wyłącznie aspekt twórczy, a że twórcze jest boskim aspektem, przeto i pełni zwierzchnią rolę w powołanym czymś stwórczo. Ujrzyj świat, kosmos, umowną całość w makro, w mikro czy też w jakiejkolwiek innej skali i wymaż z niej życie biologiczne wszelkiego rodzaju, w końcu cofniesz się do czasu gdy istniał żywy ruch materii, ale nie świadomości biologicznej. Jednak to co zostało też wynikło z zastosowania parametru twórczego. Potem zamknij całość w jednym punkcie i odkryj dziwną zależność, osobliwy związek między odczuciem stanu Nic czyli stanu niczego, a wypełnienia owego stanu niczego wszystkim. Coś zaszło, co ów stan wszystkiego nagle powołało. Zaistniała "ta chwila" - ta boska interwencja.

Idąc dalej tym tropem wymaż ponownie z pamięci wszystko, nawet punkt, który był bramą do zmiany jego stanu we wszystko co przed nim istniało - początek, a więc znów coś co można przemienić, rozwinąć, zastąpić, taka kotwica rzucona przez kogoś lub coś w to co powstać może nie z niczego, tylko z czegokolwiek. Ale ty idź dalej i wprowadź świadomość w poza wszystko cokolwiek, nawet poza świadomość, która cokolwiek, ale kreuje na swój sposób także coś i nic, a pojmiesz, że przed tym wszystkim zawsze istniało cokolwiek wcześniejszego, choćby słowo i choćby Bóg, a na końcu ty. Dopóki istnieje świadomość dopóty istnieje cokolwiek, nawet nic, co sprawia, że wszystko istnieć może. Dlatego świadomość nigdy nie może wyjść poza schemat, poza coś, bowiem zawsze ona jest czymś, więc siebie opuścić nie może. Zaś dar obecności jest tym, dzięki czemu może ona te związki, zależności i złożoności odczuwać. Rzecz w tym, że w całym tym rozważaniu nie chodzi o Nic i o Wszystko, które zawsze są czymś, lecz o to co błyska i co ukazuje, tworzy nowe sekwencje w znanym. Oto punkt stał się galaktyką, a potem nagle wypełniło ją życie według pewnego zamysłu. To czego szukasz to Bóg, który także nie istnieje, ale ujęcie go w nieistnieniu znów wyraża się ideą, która i siebie, a więc ideę i nieistnienie postrzega jako coś.

Gdy się nad tym wszystkim zastanowić, jak i nad potrzebą takiego zastanawiania się nad wyjściem poza znane granice, a więc wejściem w obszar granic nieznanych to zrozumiemy, że świadomość nie jest w stanie wyjść poza siebie, a więc wszelkie dyskusje o znanym i nieznanym są bezcelowe bowiem jakakolwiek myśl o czymkolwiek i niczymkolwiek zawsze siebie utrzymuje. Jest jednak coś, co tak naprawdę potrafi połączyć się między wszelkimi stanami, ideami itd., coś co jest działaniem, choć nim nie jest - "Ta chwila", moment, gdy znane wypełnia coś nowego, coś nowego w znane wpływa. To ona jest tu poszukiwanym argumentem mogącym stworzyć to co nie istnieje, nawet anihilację świadomości. Gdy ją chwycisz będziesz mógł zniknąć naprawdę lub wprowadzić zmiany. Ta chwila może mieć przyjęte przez umysł cechy, jak i żadnej z nich. Ta chwila to nie opis działania, ale stan - czysty stan świadomości, która wykorzystuje stan pierwotnej obecności do zaistnienia w tym czego w ogóle jeszcze może nie być. Ona tworzy powstanie życia w zapłodnionej komórce jajowej, ona powołała procesy trawienia i wypaliła słońce. Za jej sprawą rodzice na siebie nakrzyczeli, a ty nie zwróciłeś długu. To parametr sprawczy pozwalający cokolwiek przeinaczyć, skasować czy powołać. To dzięki niej wszystko zachodzi choć powstaje ona w ukryciu. Kto ją zechce dotknąć swoją świadomością, czyli przenieść się do niej dzięki darowi obecności, ten stanie się jak i ona, a więc stanie na granicy możliwego z niemożliwym, znanego z nieznanym, trwałego z nietrwałym i boskiego z pochopnym. Ten co się w niej obudzi pojmie to co pojętym być nie może i odrzuci to co jest wszędzie doświadczone. To ona jest czarownością i w sobie wszystko skrywa, także koniec wszystkiego, który będzie zrozumiany dopiero wówczas, gdy zostaną stworzone jakiekolwiek warunki do interpretacji czy czegoś, co koniec jaki zaszedł - potwierdzi . Ta chwila to sekret, to głos czystej opatrzności, który pozwala uczynić chore zdrowym, a niemożliwe możliwym. Wszystko o co musisz zabiegać to o wejście w "Tę chwilę", o wejście w samo jądro stwarzania i tworzenia co roboczo nazywamy przekraczaniem progu samostwarzania. Wejdź w nią, stań się w niej obecny i wyrzecz słowo. W niej owo słowo zawiąże wszystkie elementy doprowadzające do tego by zostało powołane coś.

Możesz uruchomić proces powołaniowy, jak i z niego zrezygnować, ale jedno i drugie rozwiązanie do tego samego doprowadzi. Ten, kto w "Tę chwilę" wchodzi może słabszym wyczarować procesy, którymi będą oni w stanie dojść do celu. Gdy świadomość i obecność zlewają się w sobie powstaje "Ta chwila" i odwrotnie - gdy świadomość i obecność znajdzie się w "Tej chwili", wówczas istota ludzka uzyskuje moc sprawczą do pełnego wyrażania swej woli. Ogólnie jest pięć poziomów tej siły sprawczej. Biologiczny (nie fizjologia, a maszyneria w pozarzeczywistości wszystko utrzymująca poniżej poziomu atomów komórek z której wypływa DNA czyli procedury wg których wszystko ma funkcjonować), fizyczny, energetyczny, duchowy i boski. Jezus jako Syn Boży zawarł się we wszystkim choć przez ograniczoność świadomości i obecności tylko częściowo je zmieniał. Jednak sam całkowicie się w sobie zawarł. Złączył wszystkie elementy w Ja jestem i był wszędzie obecny.

Wszędzie się coś zasadniczo zmienia. Gdy powstaje "Ta chwila" tylko ludzie sądzą, że wejście w nią bez procedur i schematów jest niemożliwe. Dziecko nie trzyma się procedur i schematów tylko odczuwa stan wszystkomożliwości co jest potwierdzeniem stanu obecności, a gdy ktoś nie będzie odbierał mu prawa do samego siebie, do mocy jego własnego imienia, do świadomego świadomego, wtedy zdarzą się cuda czyli zjawiska wyłamujące się spod wszelkich procedur. Tak powołano miasto Orin i Świątynię Serca pozwalając niedoskonałym duszom wchodzić w obszary przynależne tylko Duchowi. Pan Bożych Zastępów stworzył warunki do tego by zagubieni i zawiedzeni ludzie odkryli prawdę o swoim losie, jak i ujrzeli możliwość jego odwrócenia. Prędzej czy później człowiek zauważa, że "Ta chwila" uczestniczy czy też powoduje zaistnienie sytuacji zmieniającej fragmenty czy taż całość rzeczywistości w mikro lub makro skali. Zaczyna też poznawać jej charakter i odczuwać potencjał, aż w końcu doświadczając wypełnienia się nią pojmuje, że to nie schematy i procedury doprowadzają do zmiany formuł i jakichkolwiek ustawień tylko moc sprawcza "Tej chwili". Staje się wtedy jasne iż poszukiwania świętego Grala nie doprowadzą do celu o ile poszukiwać będziemy w poszukiwaniu i w schemacie, a nie w celu i świętej regule "Tej chwili". Ten kto się w niej zjednoczy ujrzy jej światło i wykorzysta do przestawienia pociągów na nowe tory. Każde z was wchodzi w nią niepostrzeżenie dwa, trzy razy dziennie, wpływając na obraz tego świata. Są jednak ludzie, którzy z tej możliwości korzystają znacznie częściej. Wszystko co nie jest krotochwilą (błaha sytuacja) zostaje odnotowane w rejestrze zmian, mówiąc o tym jaki wpływ taki człowiek wywiera na funkcjonowanie kosmosu, na charakter wspólnego domu. "Te chwile" decydują o tworzeniu jego wzoru w matrycy stworzenia, jak i dalszym jego losie. Dlatego szczególną uwagę należy zwracać na swoje wybory i określające je marzenia, bo ten kto wypada ze zrodzeniowej formuły energetycznej, musi siłą rzeczy przyjąć nową. Zapomina się przy tym, że nowa formuła nie musi mieć wiele wspólnego za starym obrazem świata, tylko z nowymi zasadami funkcjonowania, które w pełni są odczuwalne dopiero wówczas gdy człowiek w ów projekt nowej rzeczywistości wejdzie na stałe. W ten sposób wyciskający na domu swym piętno ludzie ani nie przypuszczają, że otwierają drzwi do świata, który w niczym nie musi przypominać znanego obrazu rzeczywistości. Sądzą, że w nowym ujrzą stare, sobie podporządkowane, wpadają w pułapkę niewiedzy i sami stają się zwierzyną, mylnie założywszy, że ich moc i wypracowane związki z całością w nowym świecie nie tylko zostaną podtrzymane, ale i zwiększone.

Nic bardziej mylnego. Odczucie, czy też zawieranie się w "Tej chwili" nie zwiększy ich przewagi w świecie chaosu. To, że jedni ludzie lepiej od innych odczuwają potencjał sprawczy nie oznacza iż ścieżka wyborów prowadzi ku lepszemu. Gdyby tak było to Neron i Hitler byliby koronowanymi królami po drugiej stronie życia. Oni dotarli do formuły "Tej chwili" zwiększając rytualnie swój wpływ na losy tego świata, ale nie pomogło to im w odzyskaniu utraconej mocy własnego imienia. To, że odnajdziesz łopatę i młot nie oznacza, że wykorzystasz je w dobrym celu. Niemniej warto zauważyć, że to właśnie źli ludzie celują w umiejętności wykorzystania wchodzenia w "Tę chwilę". Nie jest to jednak dowód na poparcie tezy o ich wyższości nad pozostałymi członkami społeczeństwa tylko jest to potwierdzenie doskonalszego wykorzystania formuł energetycznych mających swój początek w twórczym podejściu do marzeń i w odnajdywaniu w nich potencjału "Tej chwili". Potencjału znacznie przewyższającego ludzką wszystkomożliwość. Są jednak dwie drogi doprowadzające do wejścia czy też obudzenia się w tej chwili. Pierwsza to rytuał ogniskujący świadomość w obecności w "Tej chwili", druga to takie ustawienie potencjału energetycznego, zwłaszcza na ogniskowaniu uwagi na celu, by zaszły warunki umożliwiające wejście w bezczas i w bezprzestrzeń sprawczą, zwaną "Tą chwilą". Obie drogi są dobre i doskonale się sprawdzają, choć najczęściej odkrycie mocy własnego rytuału bierze swój początek w długiej manifestacji wzorów energetycznych, które odkrywa człowiek podczas pokonywania życiowych zawirowań.

Decydując się na rytuał niekoniecznie wybierasz drogę na skróty, bo i zaistnienie oczekiwanego, jak i konsekwencje jego powołania są takie same. Czy łopatą, czy buldożerem zbudujesz wał przeciwpowodziowy. Nie ma to znaczenia dla obrazu świata i twojego artyzmu. Ów się pojawia i zaistnieje. Jednak świadome podróżowanie po obszarze "Tej chwili" nie tylko zawiera w sobie aspekt poznawczy, ale i sprawczy, co w sumie zmienia postrzeganie świata jako trwałego w ciągłości zdarzeń uformowanych przez określone wzory. Wejście w "Tę chwilę" usuwa mechanizm wzorów w cień pozwalając tworzyć coś co nazywamy umowną siłą cudu, czyli coś bezwzorowo. By tak się stało "Tę chwilę" musi umysł zaakceptować jako stałą ewentualność, a świadomość odkryć w sobie jako niewątpliwy stan. "Ta chwila" mobilizuje do akcji wszystkie twoje cząstki, jak i angażuje świadomość do przyjęcia nowego bez względu na jego charakter, czy to będzie z korzyścią dla niej, czy też nie. Człowiek miłujący całość jest tu przepustowy i całkowicie nastawiony na przyjęcie zmiany choćby dlatego, że będzie ona komuś służyć. Na poziomie duchowym nie występują blokady w odczuciu współjedności, ale na poziomie energetycznym mogą one być poważnym utrudnieniem. Tę niedogodność niweluje technika rytuału, jak i stan ciszy wynikły z odcięcia się od destrukcyjnych wibracji. Stan modlitwy (obszar ducha) i medytacji (obszar energii) mogą być kluczem do sukcesu dla tych, którzy wybierają znane w nieznanym, a więc możliwe w niemożliwym przy założeniu, że ma się wpływ na niemożliwe. Mistyczny stan obecności znacznie ułatwia to zadanie i, co ciekawe, nie wymaga analizy bowiem sam nią jest. Tak jak cukier nie szuka już substancji, z której można stworzyć słodzik tak stan obecności nie próbuje ustalić dróg prowadzących do celu bo tam obecność jest również usadowiona. Dołączenie do niej potęgi świadomości pozwala wejść w akt stwórczy czy twórczy co nazywamy stanem "Tej chwili".

Skoro więc świadomość i obecność są zawarte wszędzie to wystarczy tylko odczytać granice owego zawierania się wszędzie, by ustalić w ten sposób siłę aktu sprawczego. Ona zawsze ma ten sam charakter bez względu na to czy zostanie stworzone słońce czy też malutki atom. To samo życie zawiera się w podziale jednokomórkowców jak i w przyjściu na świat ludzkiego dziecka. Uchwyć sens życia, wejdź w "Tę chwilę", a poczujesz zakres zmian jakie możesz wprowadzić dzięki darowi obecności w strukturze, w której się zawierasz. Jesteśmy po to by wdrożyć nasz wspólny plan na życie. Interweniujemy tylko wówczas gdy pierwiastek ludzki jest wątpliwy bądź nadwyrężony. Gdy jest mocny i rosnący sam ustala warunki swej mocy i wzrostu, jak i parametry struktur pozwalających przyjąć zapowiedziane zmiany. Ów pierwiastek to nic innego tylko magia imienia, to uruchomienie tą magią "Tej chwili", takie ustawienie początku zmian by prowadziło tę kreację ku nowemu. Synowi Bożemu pozostaje wówczas pilotowanie tych zmian, takie reagowanie na okoliczności by tworzyć jak najdogodniejsze warunki do realizacji planu, którym zajmuje się kreacja, która wespół za stałym hologramem tworzy aktywną zmianę na zaistnienie nowego obrazu świata. Wtedy w procesie zmian uczestniczy człowiek, który z mocy prawa określającego wartość imienia tworzy "Tę chwilę", czyli nowy program, który kreuje nowy ruch w strukturze przestrzeni po to, by zaistniało to, o co właśnie człowiekowi chodzi. Tak po prawdzie nie istnieje tu warunek jakichkolwiek działań, przetasowań, starcia olbrzymów, bowiem wszystko to, a więc przetasowania i starcia olbrzymów, wynikają z samej kreacji, a nie odwrotnie. To ów strukturalny plan wyciska owe zmiany, a nie owe sytuacje doprowadzają do zaistnienia potrzebnych sytuacji, stanów czy groźnych elementów. Ruch powstaje jako echo powstałej nagle konstrukcji. To tak jakby czytający mógł wybrać najbardziej odpowiadające mu zakończenie rozdziału czy całej książki. Jeden błysk, jedna decyzja, "Ta chwila" i czytamy o dalszych losach bohatera wedle własnych oczekiwań. Obudź się jako zdolny do wejścia w "Tę chwilę i powiedz o co ci chodzi, a reszta ułoży się sama.


Powrót do spisu treści