Powrót do spisu treści

ZŁO (1)

Nie ujmuj zła w kategoriach dobra, bo to poważny błąd logiczny, który rodzi poważne konsekwencje. Zło zawsze złem pozostanie, bez względu na dorabianą do tego filozofię. Masz o tym pamiętać. Nie dorabiaj do niego ideologii, ani nie usprawiedliwiaj jego czynów. Od tego są inne głowy. To one szukają rozwiązań, które naprawią pospołu machinę istnienia. Niezorientowani mogliby dojść do wniosku, że zło należy na swój sposób szanować, a nawet mu współczuć. Nic z tych rzeczy. To ono jest podstawą zamieszania, przyczyną naszych nieszczęść, wynaturzeń, bólu i cierpienia, pogubionych dróg i wypaczenia samej idei wzrastania ku Ojcu. Nie umniejszaj jego przewin, bo jeszcze sam uwierzysz, że dzieje się mu krzywda. Bez względu na rodzaj wykształconej przez zło struktury społecznej, jest ono przyczyną wszelkich odbarwień na Matrycy Stworzenia. To nie małe dzieci, które się niegrzecznie bawią, ale zwyrodniała w swych podstawach machina, która chce w pył obrócić nasze istnienie. Prawdą w twym postępowaniu jest nieuruchamianie eskalacji zła, niepodsycanie w sobie nienawiści na jego widok, dzięki czemu możesz zachować względny spokój i, w tym stanie, przyjrzeć się w miarę rozsądnie danej sytuacji.

Taka postawa umożliwia niepogrążanie się w negatywnych emocjach. Kwestia leczenia zagubionych demonów i dusz jest sporną oraz bardzo trudną nie tylko z samej definicji, ale i z poziomu oddzielnego przypadku. Pomoc jakiemuś demonowi stanowi czasem wyłom, który trzeba by oddzielnie zanalizować i nie jest, jako taka, wspieraniem zła. Dopóki nie jesteś zespolony z Wszechrzeczą, wszelkie tego rodzaju przypadki zdaj na nas lub na Boga, bo możesz zapętlić się we własnym działaniu i we właściwym postrzeganiu skądinąd skomplikowanej struktury istnienia. Gdy masz wątpliwości związane z jakimkolwiek działaniem ingerującym w tzw. dobro i status zła, pamiętaj, aby odczytać to na skali. W naszej rzeczywistości bowiem jest ono wytworem wszystko tu niszczącym. Bo takie zostało stworzone w całej swej istocie – by niszczyć, by zabijać, by zamykać drogi prowadzące do Ojca.

A kto tak czyni, występuje przeciwko Niemu. Nie wnikaj też w kategorię czynu, jaki doprowadził ludzi lub inne istoty w naszej rzeczywistości do zepsucia i moralnego oraz duchowego rozpadu, bo ta historia nie ma końca. Wybaczaj żywym, ile możesz, ale co do dusz bądź bardzo ostrożny. Mają one bowiem zawarte w sobie prawa, których nie można już wywabić. Nie pozwól na to, by z tymi prawami przyszły na żywy świat, rodząc się znów jako człowiek, bo z takim człowiekiem nie wygrasz. Dusze zostaw tym, którzy są w temacie rozeznani. Najzwyczajniej w świecie oddaj je nam, a my właściwie pokierujemy sprawą. Nie myśl, że twoje postępowanie określamy jako niewłaściwe, a słowa zło opisujące za nietrafne. Wiele w tym racji, gdy mają one wytworzyć w uczniach nie wrogą, ale rozumową postawę w kwestii dwóch odmiennych rzeczywistości. Co niewiele ma wspólnego z walką dobra i zła w drugim człowieku. Ale wiedz, że dostrzegamy w tych słowach, w opisanej logice i konsekwencji własnych przemyśleń pewien błąd logiczny, pewną konsekwencję źle ułożonych skojarzeń, która z naszą postawą wobec zła niewiele ma wspólnego.

Pamiętaj, zachowanie szacunku wobec inteligencji Wszechrzeczy nie jest równoznaczne z zachowaniem go wobec wszystkich jej elementów, zwłaszcza tych, co tę Wszechrzecz niszczą samym swym istnieniem. Szanuj wszelkie przejawy życia, ale nie wzory je niszczące. Nie Bóg cię prosi, byś działał na rzecz odbudowy świata, ale my, istoty i istnienia pochodzące z wielu wymiarów, które ten świat – swój dom – tracą. To nie Bóg, ale ty obiecałeś nam odzyskać dla nas ten dom. Bóg dał każdemu stworzonemu przez siebie istnieniu wolną wolę w postrzeganiu świata i w działaniu ów świat zmieniającym, a wyrosłym na gruncie tego postrzegania. To ty, który cierpiałeś na równi z nami, przez swoje niekończące się cierpienie zyskałeś moc, dzięki której wydźwignąłeś się tak wysoko, że usłyszał cię Ojciec. To On ci dał prawo występować w naszym imieniu, bronić nas, naprawiać, zawracać z drogi do samozatracenia. Dla nas Pan Bożych Zastępów jest bratem i Ojcem w jednej osobie, naszym kochanym przyjacielem. Nie zapominaj o tym, gdy będziesz uzdrawiał i zbawiał ten świat ode złego, bowiem to z nas i z twojego odeszłego cierpienia płynie moc, dzięki której rozmawiasz z Bogami i dzięki której wspierają cię oni w walce o odzyskanie naszego świata.

Czy nie zauważyłeś, że Ojciec jest totalną wolnością oraz radością, i że jego jedynym zadaniem jest utrzymanie tego stanu, gdyż jest on latarnią naprowadzającą ludzkie serca na kurs ku przystani szczęścia, które jest jego domem. To jego praca i, choć zbudował cały świat, i choć sam jest jego cząstkami, to w Prawie Wolnego Wyboru może on, co najwyżej, pomagać nam w dotarciu do niego. Ale ty możesz z jego woli więcej. Możesz nie tylko pomagać, ale i wszelkimi sposobami wspomagać nas. Jesteś Panem Zmian, a nie bezsilną zawiesiną. Co zechcesz się stanie, więc zechciej, by pierwszy dom naszego świata – Ziemia, wrócił w chwale zwycięstwa do Macierzy. By na powrót stał się naszym domem, a nie miejscem zamętu, gdzie ciemne siły robią z nami, co chcą, wykorzystując w swojej perfidii techniki napuszczające nas na nas samych. Brzydzą się oni nami do tego stopnia, że radują się nikczemnie i są usatysfakcjonowani, gdy my sami własnym postępowaniem zabijamy w sobie i innych światło. Każdy zgaszony ognik w ludzkim sercu raduje ich niepomiernie. Zmień to, póki możesz, bo – gdy się pogubisz – nic dobrego nas już nie spotka. Jesteś naszą nadzieją na odmienne losy tego świata, jesteś naszym zbawieniem, a my pomocą w zrealizowaniu naszego wspólnego celu. Pamiętaj, twoje dzieci też umierają. Prawdą bowiem jest, że nosząc w sobie cząstki stwórcy, Boga i Ojca, nosisz również ciężar odpowiedzialności za to, co stworzyłeś, a więc za samego siebie. Działaj więc, przyspiesz swoją pracę. Nie zapominaj, że kochamy cię za to, jak nas pokochałeś w cierpieniu. Nie musisz już cierpieć, ale to poprzez cierpienie utorowałeś drogę swej własnej mocy do nas i do Ojca. U Ojca znalazłeś radość, jej pochodnię przyniosłeś żywym, a nam przyniosłeś moc śmierci, bo tylko nią możesz zmienić obraz tego świata, który zamyka nam drogę do ciebie i do Ojca. My też chcemy uczestniczyć w radości istnienia, ale ból i jęki naszych bliskich nie pozwalają nam na to. Pomóż nam, walcz o nas, a odpłacimy ci za te starania twoim własnym szczęściem.

Pamiętaj, jesteśmy przy tobie, bo tobie przyrzekliśmy, gdy ty obiecałeś wstawić się za nas u Ojca. I zawsze możesz na nas liczyć, podobnie jak my dotąd na ciebie... Trzech potężnych schodzących i trzech schodzących wspierających, wspomaganych siłą Armii Światłości, pochodzącą z dwóch rzeczywistości, opracowało miliardy lat temu plan walki o ratowanie idei Ojca, czyli o przetrwanie Prawa Wolnego Wyboru. Reprezentujące ich na najniższym poziomie istnienia ich własne cząstki, czyli ludzie, już się odnaleźli. Ziemia jest miejscem początku nowego. Cała moc schodzących skrystalizuje się za 23 lata. Trzech schodzących pochodzi z innej rzeczywistości, trzech z tej, stworzonej przez Boga- Stwórcę. Ojciec – Twórca Całości (Prowadzący) – stworzył aż sześciu Bogów tworzących dwie rzeczywistości: jedną w Prawie Totalnego Podporządkowania, jako samopoznające się lustro drugiej rzeczywistości, czyli tej stworzonej w Prawie Wolnego Wyboru.

  • Schodzący, którzy zetrą się na tym planie z siłami ciemności, to:
  • Pan Bożych Zastępów
  • Bóg Wojny
  • Wielki Urzędnik
  • Wielka Pocieszycielka
  • Odsłona
  • Destruktor

I nic nie zdoła zakłócić realizacji ich planu, bowiem wsparło ich PRAWO i potęga rzeczywistości FORM. W tej chwili armie trzech światów i dwóch rzeczywistości mobilizują wszystkie swoje siły. Cierpienie, ból, udręka i zagubienie odejdą przy okazji z tej planety raz na zawsze. Zmienią się rządy, prawa i ludzkie serca.

ZŁO (2)

Zło niepodzielnie opanowało świat i niczym wielki czarny pająk wciąż poluje na swoje ofiary. Poluje w pracy, poluje w szkole, w domu i na ulicy. Nic nie jest w stanie go powstrzymać. Nie zna litości, ani słowa przepraszam. Zionie nienawiścią i tchnie krwawym mordem (energetycznym np. zabijanie marzeń). Zrujnuje ci życie i bez skrupułów wykorzysta. Gdy cię złapie w swoją sieć, to już cię z niej nie wypuści.

I choćbyś krzyczał, że cierpisz, choćbyś wył, że umierasz, nikt ci nie poda ręki. Każdy zadrży przed MORALNOŚCIĄ i przed prawami Kościoła Śmierci. Nikt ci nie odpuści. Będziesz tkwić w klatce poniżenia i swego upadku aż po sądny dzień.

Zło ma różne twarze i różne imiona nosi. Jest mściwe i nie do pokonania (dotychczas). Przynajmniej tak twierdzi od tysięcy lat. Zabiło Jezusa, zabija i ciebie, chełpiąc się przy tym swoją wyższością nad dobrem. Stworzyło SYSTEM i umowne granice śmierci. Rządzi i dzieli, określa i dławi, sieje strach, a opornych posyła do „gazu”.

Zło ustaliło prawa, które go nie obowiązują. Ustaliło granice, które samo przekracza. Dało sobie władzę nad światem i nad ludzką duszą. A wszystko dzięki MOCY, w którą wyposażył je Szatan. Tą mocą ZŁO zniewoliło człowieka. Zatruło mu duszę i oprogramowało umysł. Nakazało mu wierzyć w ILUZJĘ, a nawet ją przenosić (powielać w innych). Zablokowało także moc ludzkiego serca, by już nigdy żaden porządny człowiek nie był w stanie złamać zasad narzuconej mu energetycznej gry w życie.

W myśl tych zasad ludzkie zło nakazało innym ludziom swych braci nienawidzić i zabijać, a także wierzyć w model rodziny, który mu dawał władzę nad słabszą, a czystszą ludzką duszą. Dom stał się miejscem przeklętym, a rozejść się nie można było. Prawo podporządkowania i niewoli przejęło ostatni bastion wolności. Słowa o kochaniu i jedności stały się pustym frazesem, na który chwytano i chwyta się naiwnych.

I klęknął człowiek przed drugim człowiekiem gotów za spokój oddać się w niewolę. Lecz ZŁO takiego układu już przyjąć nie chciało. Rozsmakowane w gwałtach i zabijaniu, w odbieraniu marzeń i upodlaniu, nie zamierzało poprzestać na krzykach i okradaniu. Z jeszcze większym zapałem uruchomiło arsenał zbrodni i zaczęło pić ludzką „krew” (nie tylko energetyczną) na niespotykaną dotąd skalę.

I Bóg zapłakał na widok krwi dzieci swoich. I płacze tak po dziś dzień, bo obdarzając ich Wolną Wolą, sam sobie drogę do naprawy zła, zamknął. Tych ograniczeń nie miał Jezus Chrystus. Zstąpiwszy z nieba, Miasto postawił, a w nim zbudował Świątynię Serca. Potem stu ludziom przyśnił się na Ziemi, każdego z osobna pytając, czy gotów jest swe życie za Ład Boży poświęcić. Każdy kto się zgodził, rozpoczął nauki. Tak uczniowie poznali, czym jest dobro i zło i jak ten cały cyrk na Ziemi skonstruowano. Dzięki temu ZŁO stało się czytelne i przewidywalne. Z czasem słabsze od tych, których Jezus poparł. Nastał w końcu dzień, gdy pierwsi uczniowie unieśli Jego światło w swoich dłoniach. I choć daleko im jeszcze do Jezusowej siły i boskiej mądrości, to są już w stanie budzić ten świat z mrocznego uśpienia (odbieranie czarnej mocy)


Powrót do spisu treści